Życie na Marsie. Łazik Curiosity ma ważną wskazówkę dosłownie pod nosem

Życie na Marsie? Curiosity widzi źródło metanu

Naukowcy od lat próbują sprawdzić, czy w atmosferze marsjańskiej jest metan, czy też go nie ma. Dane z wielu instrumentów pokazują sprzeczne dane. Teraz może w końcu uda się rozwiązać tę zagadkę.

Metan jest jedną z tak zwanych biosygnatur. Gaz, który na Ziemi produkowany jest głównie przez organizmy żywe, uważany jest za wskaźnik istnienia życia wszędzie gdzie się pojawi. Nic zatem dziwnego, że naukowcy próbujący określić czy na Marsie istnieje jakieś życie, zaczęli od poszukiwania w jego atmosferze metanu. I tu zaczęły się schody.

Instrumenty, w jakie wyposażony jest łazik Curiosity już sześć razy w ciągu ostatnich 9 lat wskazywały lokalne tymczasowe zagęszczenia metanu w atmosferze. Z drugiej strony sonda Trace Gas Orbiter, której głównym zadaniem było poszukiwanie właśnie takich gazów, nigdzie metanu na Marsie nie mogła znaleźć. Pojawiło się nawet pytanie o prawidłowość odczytów wykonywanych przez poszczególne instrumenty, kwestia jednak nadal pozostała otwarta.

Inżynierowie pracujący na danych z łazika Curiosity postanowili sprawdzić, czy uda im się ustalić źródło metanu, które wykrył łazik w kraterze Gale. W tym celu przeanalizowano prędkość i kierunek wiatru w momentach, w których czujniki wykrywały obecność metanu. W ten sposób uzyskano kierunek, z którego cząsteczki metanu przybyły do łazika. Analizując w ten sam sposób wszystkie sześć przypadków, astronomowie ustalili obszar, w którym musi znajdować się źródło metanu. Okazało się, że znajduje się oko zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od łazika.

Ewidentnie zatem jakimś zbiegiem okoliczności łazik Curiosity wylądował zasadniczo blisko źródła emisji metanu na Marsie. Pytanie, czy takie lokalne źródła metanu występują także w innych miejscach na Marsie, czy był to szczęśliwy zbieg okoliczności.

Jak podkreślają badacze, metan jest wykrywalny maksymalnie przez 330 lat od powstania, po czym znika wskutek wystawienia na promieniowanie słoneczne. Niezależnie zatem od tego czy zarejestrowany przez Curiosity metan jest produkowany przez mikroorganizmy, czy przez jakiś proces niebiologiczny, to musiał powstać stosunkowo niedawno, a to jest już bardzo ekscytujące.

Swoją drogą kilkadziesiąt kilometrów to odległość mała, ale jednocześnie bardzo duża dla łazika marsjańskiego. Wystarczy przypomnieć, że łazik Opportunity, absolutny rekordzista przejechał w ciągu 15 lat zaledwie 45 km. W ciągu dziewięciu lat swojej misji Curiosity przemierzył ok. 25 km. Dostarczony w tym roku na Marsa łazik Perseverance z pewnością szybko oba te rekordy pobije, ale on akurat nie znajduje się w tej części Marsa co Curiosity, więc do źródła metanu nie dotrze.

Dopiero w takich przypadkach uwidacznia się potrzeba ciągłego rozwoju. Wystarczy wspomnieć, że aktualnie inżynierowie NASA pracują nad stworzeniem następcy helikoptera Ingenuity. Według założeń nowy helikopter mógłby podczas jednego lotu, w ciągu kilkunastu minut przemierzać odległości rzędu 10 kilometrów. O ile zatem łazik Curiosity potrzebowałby dekady na to, aby dotrzeć do źródła metanu, to gdyby na jego miejscu znajdował się opracowywany właśnie helikopter, mógłby teoretycznie taką odległość pokonać w ciągu kilku czy kilkunastu dni. Tym razem raczej tak nie będzie.

Tak blisko, a tak daleko

Na swój sposób to jest nawet zabawne. Czysto teoretycznie może być tak, że wysłany z Ziemi łazik znajduje się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, w którym mogą znajdować się dowody na obecność jakiejś formy życia na Marsie, a mimo to nie możemy do niego dotrzeć. Dokładnie taki sam niedosyt musieli odczuwać naukowcy legendarnej misji Cassini-Huygens, kiedy wysłana przez nich sonda przelatywała 30 października 2015 r. przez gejzery tryskające z powierzchni Enceladusa, księżyca skrywającego w swoim wnętrzu ocean ciekłej wody, który może stanowić idealne miejsce na rozwój jakiejś formy życia. Mimo tego, że sonda znalazła się zaledwie 30 km nad powierzchnią księżyca, nie miała na swoim pokładzie instrumentów, które mogłyby zbadać skład chemiczny tryskającej wody i ustalić, czy znajdują się w niej dowody na to, że pod powierzchnią Enceladusa istnieje życie.