Nauka  / News

Za rok powtórka. Szczepienie na COVID trzeba będzie w Polsce powtarzać

Picture of the author
382 interakcji
dołącz do dyskusji

Jeżeli wydawało wam się, że od normalności dzieli nas tylko zaszczepienie wszystkich Polaków, to się myliliście. Wraz z zaszczepieniem całej dorosłej populacji będzie można jedynie myśleć o... ponownym szczepieniu.

Realizowany aktualnie program szczepień przeciw koronawirusowi rozpoczął się w Polsce całkiem sprawnie. Na początku roku mieliśmy 40-60 tysięcy szczepień dziennie, a więc tempem nie odstawaliśmy od państw zachodnich.  W niedzielę jednak okazało się, że w ciągu poprzedniej doby zaszczepiono w całym kraju zaledwie 1235 osób. Widocznie straszliwa pandemia straszliwą pandemią, ale wolne w weekend jest ważniejsze. Michał Dworczyk, pełnomocnik rządu ds. szczepień przeciwko COVID-19 przyznał, że choć Agencja Rezerw Materiałowych proponowała dostawy szczepionek do szpitali węzłowych obecnie realizujących szczepienia, to zainteresowanie ze strony szpitali było znikome.

W ostatnich dniach pojawiło się wiele wyliczeń dotyczących tego, kiedy uda nam się zaszczepić całe społeczeństwo, czy choć jego 70 proc., umożliwiające uzyskanie odporności zbiorowej. Sami także pokusiliśmy się o takie wyliczenia, nawet robiąc osobne na wypadek gdyby się okazało (i tak faktycznie było), że szczepienia będą realizowane w dniach poniedziałek-piątek, z wyłączeniem weekendów.

Jednorazowe szczepienie to za mało.

Teraz, w wywiadzie udzielonym tygodnikowi Wprost, Michał Dworczyk dorzucił jeszcze jeden element do równania, który istotnie komplikuje obliczenie daty szczepienia dla poszczególnych grup chorych.

Wszystkie dotychczasowe wyliczenia wskazywały, że przy obecnym tempie szczepienia, kolej na mnie - czterdziestoletnią, zdrową osobę - przyjdzie gdzieś w pod koniec 2022 roku (sam także możesz sprawdzić prognozowaną dla ciebie datę szczepienia). Teraz ten termin może ulec przesunięciu w czasie.

O co chodzi? Szczepionka daje odporność na koronawirusa tylko na jakiś czas. Aktualne badania wskazują okres ok. ośmiu miesięcy. Wraz ze szczepieniem dane te będą weryfikowane. Jeżeli jednak nic się nie zmieni, to jak wskazuje szef kancelarii premiera, będziemy musieli szczepić się na koronawirusa co roku. A więc w przyszłym roku do dotychczasowych prognoz trzeba będzie już dodawać osoby zaszczepione w tym roku. To oznacza powstawanie potężnych zaległości w szczepieniach, jeżeli nie będziemy w stanie zaszczepić całej dorosłej populacji kraju w ciągu roku, aby móc dokładnie tym samym tempem powtórzyć całą operację w roku kolejnym.

Ile osób musielibyśmy szczepić dziennie, aby zakończyć pierwszą turę szczepień do końca roku?

Jeżeli założymy szczepienie 30 mln Polaków, to wychodzi nam ponad 82 tysiące szczepień dziennie, przez 365 dni. Jeżeli odejmiemy od tego szczepienia w weekendy, to wychodzi już ponad 110 tysięcy szczepień dziennie. Są to liczby póki co nieosiągalne.

Warto tutaj zauważyć, że tempo szczepień może wzrosnąć po 15 stycznia, kiedy oprócz szpitali węzłowych szczepienia będą realizowane także w całej sieci punktów szczepień. Jednak to, o ile to tempo będzie można zwiększyć, zależy bezpośrednio od tego, ile szczepionek będzie trafiało do Polski. Producenci szczepionek pracują pełną parą i poszukują kolejnych podwykonawców do produkcji, ale jak na razie możliwości produkcyjne znacząco nie rosną.

Może być zatem tak, że choć moce przerobowe punktów szczepień będą odpowiednie, chętnych do szczepienia będzie mnóstwo, to po prostu nie będzie czym szczepić. Miejmy jednak nadzieję, że w najbliższych miesiącach i ten problem da się rozwiązać, bo obecnej sytuacji już wszyscy mają absolutnie dość.

Podobał się tekst? Polub go lub udostępnij na Facebooku.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst