Gry  / News

Najważniejszy startowy tytuł dla PS5 na nowym zwiastunie. Demon’s Souls wyglada świetnie

Sony opublikowało nowy zwiastun pełen rozgrywki w Demon’s Souls. To jedna z najważniejszych - a moim zdaniem najważniejsza - startowa produkcja na wyłączność dla konsoli PlayStation 5.

Demon’s Souls to jedna z kilku gier na wyłączność, jakie zadebiutują w europejskim dniu premiery PlayStation 5. Wymagający tytuł stanowi trzon oferty Sony, wraz ze Spider-Manem oraz platformowym Sackboyem. Spidey to jednak „zaledwie“ samodzielny dodatek do gry z PS4, z kolei Sackboy - chociaż pogodny i ciekawy - nie wygląda na tytuł dla którego kupuje się konsolę. Tym samym Demon’s Souls wyrasta na najważniejszy punkt zakupowy, przynajmniej dla starszych i bardziej doświadczonych graczy.

Złośliwi powiedzą, że Demon’s Souls to remake gry, która już wyszła, więc Sony się nie postarało.

To prawda - mamy do czynienia ze stworzoną niemal od zera produkcją na podstawie tytułu wydanego w 2009 r. Bądźmy jednak szczerzy z samymi sobą: kto z was tak naprawdę grał w pierwsze Demon’s Souls? Mam tutaj na myśli prawdziwe granie, na konsoli PlayStation 3, z trzecim DualShockiem w ręku. No właśnie - zaledwie garstka. Egzotyczna gra z Japonii była o wiele mniej popularna niż tak flagowe gry z PS3 jak God of War, Killzone czy Resistance.

Popularność Soulsów osiągnęła masę krytyczną na przełomie 2011 i 2012 r., wraz z premierą Dark Souls na popularniejszego wtedy Xboksa 360 (oraz PS3). Potem poszło już z górki: powstała trylogia Dark, powstał rewelacyjny Bloodborne, a Japończycy doczekali się masy naśladowców. Wisienką na torcie Soulsów było zdobycie tytułu gry roku przez Sekiro od From Software.

Nie chcę przez to sugerować, że w Polsce nie było fanów Demon’s Souls na PS3. Oczywiście, że byli. Do tego stanowili zwartą, świetnie zorganizowaną społeczność. Gdy jednak porównamy popularność i rozpoznawalność Demon’s Souls do boomu na trudne gry Souls-like, który wybuchł kilka lat później, mówimy o dwóch kompletnie różnych zjawiskach. Przynajmniej pod względem skali. Ci, którzy krzyczą, że Demon’s Souls na PS5 to „tylko remake“, w zdecydowanej większości nawet nie grali w oryginalny tytuł.

Demon’s Souls wygląda na niezwykle dopracowaną, piękną grę na wyłączność dla PlayStation 5.

Widać to na najnowszym materiale z rozgrywką, który właśnie opublikowało Sony. Wideo oglądałem z przyjemnością, ponieważ tym razem za kontroler chwycił ktoś bardziej obyty z Soulsami. Pierwszy gameplay kończył się o wiele szybciej, gdy awatar gracza ginie z ręki bossa. Trzeba dodać, że w okropnym stylu, wykazując błędy charakterystyczne dla żółtodzioba. Tym razem mamy do czynienia z weteranem subgatunku, dzięki czemu aż przyjemnie patrzy się na materiał reklamowy.

Po czym poznać weterana? Oczywiście po tym, że rozprawia się z jednym z demonów, ani razu nie tracąc życia. Doświadczony gracz zachodzi przeciwników od tyłu, co umożliwia mu serwowanie potężnych ataków kończących. Do tego korzysta z magii ofensywnej, stosuje idealne parowania, jest świadom ograniczeń ruchów w ciasnych tunelach, dobrze gra dystansem oraz nie podejmuje zbędnego ryzyka.

Oczywiście rozgrywka tak czy inaczej kończy się kultowym już napisem YOU DIED. Tradycja zobowiązuje, a tzw. rolki (przewroty) na drugim bossie są zdecydowanie do poprawy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst