Nauka  / News

Europejczycy przypomną sobie, jak wygląda śnieg. Model matematyczny szacuje duże prawdopodobieństwo śnieżnej zimy

220 interakcji
dołącz do dyskusji

Pamiętacie jeszcze śnieżne zimy? I nie pytam o śnieg w górach, tylko tak ogólnie, kiedy opady śniegu występowały na terenie naszego całego kraju. Eksperci twierdzą, że tegoroczna zima może przywrócić ten trend. A przynajmniej - są na to szanse.

Prognozą tą żyje chociażby sektor energetyczny, a dokładniej - traderzy rynków energetycznych z całej Europy, którzy liczą na to, że uda im się odkuć po ostatniej, wyjątkowo ciepłej, właściwie to najcieplejszej zimie na naszym kontynencie, podczas której zapotrzebowanie na energię nie było zbyt duże. Kiedy zwykli ludzie cieszyli się z braku mrozu i przygnębiającego błota pośniegowego, europejski rynek energetyczny tracił miliardy dolarów.

Prognoza na zimę 2020

Rekordowo ciepła zima znacząco zmniejszyła liczbę tzw. dni grzewczych, przez co zarówno właściciele domów, jak i duże zakłady przemysłu ciężkiego nie potrzebowali dodatkowej energii na ogrzanie swoich pomieszczeń. Niskie zapotrzebowanie wymusiło np. ograniczenie dostaw gazu, co z kolei wpłynęło, że jego producenci - od Norwegię, aż po Rosję, zamiast zarabiać na zimnej porze roku, liczyli straty.

Ci sami producenci i traderzy zajmujący się rynkiem energetycznym o wiele bardziej podekscytowani są oczekiwaniem na tegoroczną zimę. Ma ona być, przynajmniej według prognozy opracowanej na podstawie modelu matematycznego Copernicus, wyjątkowo śnieżna i zimna. Przynajmniej w porównaniu do ostatnich zim. Synoptycy z unijnego Copernicus Climate Change Service twierdzą, że tegoroczna zima może przełamać trend zimowego ocieplania się klimatu.

Śnieżna zima po rekordowo ciepłym 2019 r. - są na to duże szanse

Model Copernicus szacuje, że szanse te wynoszą od 40 do 50 proc. Wyliczenie to powstało na bazie danych dostarczonych z kilku tysięcy punktów pomiarowych i zdjęć satelitarnych, które - przemielone przez algorytm - ułożyły się w śnieżnobiałą prognozę. Co prawda Copernicus przewiduje, że zimowe temperatury na naszym kontynencie będą i tak wyższe niż długoterminowa średnia, ale za to bardzo możliwe, że Europejczycy przypomną sobie, jak wygląda śnieg.

Synoptycy zaznaczają oczywiście, że nie oznacza to, że cała Europa zostanie pokryta grubą warstwą śniegu. Na pewno pojawi się on w Skandynawii i to w ilości przekraczającej tzw. średnią historyczną. W pozostałych krajach, prognoza nie jest aż tak pewna - w Polsce istnieją równie duże szanse na to, że zamiast śnieżnej zimy, dostaniemy ją w wersji bardzo deszczowej. Patrząc na pogodę panującą nad Polską w tym tygodniu, stwierdzam, że istnieje szansa na spełnienie się tej prognozy w wersji deszczowej.

Wbrew pozorom jest to bardzo dobra wiadomość. Niezależnie od przybranej formy, obfite opady wody przydadzą nam się w kolejnym sezonie rolniczym. Gdybyśmy jeszcze mieli gotową już sieć retencyjną, której budowa została dopiero zapowiedziana, to już w ogóle byłoby wspaniale. Po cichu liczę jednak, że chociaż pod koniec grudnia nas trochę zasypie. Pamiętajcie, są na to szanse.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst