Ekologia  / Artykuł

Południowa Australia przez godzinę działała tylko na prądzie ze Słońca

Południowa Australia w ramach testu przez godzinę działała na energii elektrycznej pozyskanej wyłącznie z paneli fotowoltaicznych. Pierwszy raz w historii obszar o tak dużej powierzchni działał zasilany z samej energii słonecznej.

Australia Południowa to jeden z australijskich stanów obejmujący dużą część południowego wybrzeża oraz centralną część państwa. Powierzchnia stanu wynosi przeszło milion kilometrów, czyli mówimy o obszarze ponadtrzykrotnie większym od Polski. Zamieszkuje go obecnie ok. 1,6 mln osób.

W ramach pilotażowego programu cała Australia Południowa była zasilana energią elektryczną pochodzącą wyłącznie z paneli fotowoltaicznych. Eksperyment trwał równo godzinę. W tym czasie panele fotowoltaiczne zapewniały 100 proc. energii, a wszelka energia wytworzona z turbin wiatrowych i ze spalania paliw kopalnych nie trafiała do sieci, lecz była magazynowana w akumulatorach.

To pierwszy tak duży eksperyment w skali całego świata, zarówno z uwagi na ogromny obszar Australii Południowej, jak i na pełne przejście sieci na energię pochodzącą z fotowoltaiki.

Aż 77 proc. energii elektrycznej pochodziło z paneli umieszczonych na dachach. Za pozostałe 23 proc. odpowiadały elektrownie słoneczne. Na całym obszarze na ten wynik pracowało 288 tys. instalacji na dachach, z których 2500 powstało w 2020 r. Takie instalacje generują 992 MW mocy, a elektrownie zapewniły dodatkowe 313 MW.

Cały eksperyment miał na celu sprawdzenie, jak zachowa się sieć elektryczna przy tak nietypowym wykorzystaniu. Testowano system pod kątem stabilności sieci w sytuacji, kiedy trafia do niej dużo więcej energii niż wynosi zapotrzebowanie, a taka sytuacja ma miejsce w Australii Południowej.

Dane będą teraz analizowane, a możliwe, że podobne eksperymenty obejmą większą część kraju.

W Australii sektor OZE rozwija się szybciej, niż zakładają wszelkie wskaźniki.

Rządowy plan przechodzenia na odnawialne źródła energii na 2020 r. udało się zrealizować już w 2019 r. W 2019 r. 24 proc. energii pochodziło ze źródeł odnawialnych, co stanowi 33 TWh.

Światowa czołówka to z kolei Islandia, w której praktycznie cała energia elektryczna pochodzi z odnawialnych źródeł, ale całkowite zapotrzebowanie to 19 TWh. W Norwegii sytuacja jest podobna, bowiem aż za 98 proc. produkcji energii odpowiadają OZE.

Niestety średnia europejska wypada dużo gorzej. Europa ma stać się pierwszym naturalnym dla klimatu kontynentem na świecie do 2050 r., ale realizacja tego ambitnego celu będzie bardzo trudna. Po drodze UE planuje wspólnotowe osiągnięcie 20 proc. energii ze źródeł odnawialnych do 2020 r., do 2030 r. powinno to być 32 proc. Każdy kraj ma także swoje indywidualne cele, dla Polski to osiągnięcie udziału energii z OZE w końcowym zużyciu energii brutto w 2020 r. na poziomie 15 proc.

Fotowoltaika jest jedną z dróg, ale nie ma ona w Polsce tak dużego potencjału jak w Australii z uwagi na klimat. Większe nadzieje trzeba pokładać w energii wiatru, biogazu i wody.

Pełne przejście na wykorzystanie energii elektrycznej wyłącznie ze źródeł odnawialnych jeszcze przez długi czas będzie w naszym przypadku niemożliwe do realizacji, więc nieprędko zobaczymy na naszym podwórku eksperymenty podobne do tych z Australii Południowej.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst