Tech  / Felieton

Świetny aparat czy świetny smartfon? Co jest ważniejsze przy wyborze nowego telefonu

Aparat? Ekran? Procesor? A może akumulator? Co dziś jest najważniejszym elementem, który decyduje o tym, czy kupisz dany telefon?

Najłatwiej oczywiście byłoby nie wybierać wcale i mieć wszystko „naj”. Jest to jak najbardziej osiągalne - kładziesz na ladę nieco ponad 5000 zł i wychodzisz ze sklepu z iPhone’em 11 Pro Max lub Samsungiem Galaxy S20 Ultra, i masz wszystko „naj”. Najlepszy ekran, jaki można włożyć do urządzenia mobilnego. Najlepsze aparaty, jakie można mieć w smartfonach. Akumulator na co najmniej dwa dni. Topową wydajność i jakość wykonania. Masz pieniądze - masz wszystko.

Większość ludzi jednakże musi wybierać. Znakomita większość konsumentów nie przeznacza na telefon więcej niż 1500-2000 zł i tutaj niestety nie ma już wszystkiego „naj”. Trzeba zacząć kłaść na szali poszczególne elementy i decydować, na który kompromis pójść, by być z danego urządzenia zadowolonym.

Większość producentów stawia aparat na ostatnim miejscu. I… ma rację.

Pozwólcie, że wyjaśnię skąd w ogóle wziął się ten tekst. Bo jest on pokłosiem niesłabnących emocji po premierze nowego smartfona Google Pixel 4a, który choć w Polsce nie będzie dostępny oficjalnymi kanałami, to już przyciągnął uwagę fanów smartfonów Google’a.

Pixel 4a jest smartfonem ze wszechmiar przeciętnym. Tak samo jak przeciętny był Pixel 3a, Pixel 4 i każdy inny Pixel oraz Nexus przed nimi. W Stanach Zjednoczonych, gdzie nie ma takiego wyboru tanich „chińczyków” taki telefon w cenie 350 dol. może robić wrażenie, ale u nas? Kupno Pixela nie ma większego sensu.

google pixel 4a 1

Koronnym argumentem obrońców Pixela jest jakość aparatu w tym smartfonie. Aparat jest co prawda tylko jeden, ale za to jaki! Z tym muszę się zgodzić. Pixel 4a fotograficznie rozkłada na łopatki dowolny smartfon do 2000, a może nawet do 2500 zł. Na kanale Maxa i Vadima Yuryevów można zobaczyć, jak Pixel 4a dosłownie rozjeżdża iPhone’a SE w ślepym teście porównawczym.

Sęk w tym, że jest to kompletnie bez znaczenia. Już tłumaczę.

Podczas gdy według wszelkich informacji płynących od kolegów po fachu zza oceanu Pixel 4a jest fotograficznym tytanem, tak również według wszelkich informacji płynących od kolegów po fachu zza oceanu Pixel 4a jest smartfonowym cieniasem.

Obudowa z taniego plastiku. Ciemny i nieporywający ekran (a przecież to OLED…). Marne głośniki. Problemy z płynnością pracy. Akumulator ledwo wystarczający na jeden dzień pracy. Czy to brzmi jak smartfon, który warto polecać na lewo i prawo? No nie wydaje mi się.

Tym bardziej mi się nie wydaje, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że niemal w tej samej cenie kupimy nie tylko o wiele lepiej wykonanego iPhone’a SE, ale też POCO F2 Pro, Motorolę Moto G 5G Plus i wiele innych smartfonów, które wygrywają z Pikselem we wszystkim prócz zdjęć.

Producenci smartfonów dawno już bowiem uznali, że kompromis w optyce jest najbardziej do przyjęcia na średniej półce. A powód ku temu jest bardzo prosty, chociaż nam, entuzjastom technologii może się wydać bizarny - z aparatu w smartfonie korzystamy o wiele rzadziej niż z innych jego funkcji.

Dziennie robimy średnio 5 zdjęć. Ekran odblokowujemy 20-30 razy częściej.

Zależnie od badań, statystyczny użytkownik smartfona z Androidem robi dziennie od 3 do 5 zdjęć. iPhoniarze fotografują nieco częściej, 6-10 razy w ciągu dnia. Dla porównania, statystyczny użytkownik smartfona odblokowuje ekran od 80 do nawet 150 razy dziennie.

Co jest zatem bardziej istotne? Aparat używany 3 razy dziennie, czy ekran, w który wpatrujemy się przez kilka godzin każdego dnia?

Co ma większą wartość dla użytkownika - niewielki przyrost jakości wykonywanych fotografii, czy większy, ładniejszy ekran, na którym przyjemniej przegląda się media społecznościowe i strony internetowe?

Co ma większe znaczenie - to, że niebo nie będzie prześwietlone, gdy zrobimy sobie selfie (którego pewnie nikt potem nie zobaczy), czy to, że telefon ma na tyle duży akumulator, by nie trzeba go było ładować co kilkanaście godzin?

Jeśli przyjrzeć się krajobrazowi smartfonów ze średniej półki, widać wyraźnie, że Google jest jedynym producentem, który uznał, iż aparat jest ważniejszy od pozostałych elementów.

Tak, Pixel 4a ma fantastyczny aparat. Nie, nie ma to żadnego znaczenia.

Optyka tego telefonu w połączeniu z software’ową magią śmiało mogą stawać w szranki z telefonami za grube tysiące złotych. Tylko że - jak widać po ofercie innych producentów - nie tego oczekują użytkownicy.

Użytkownicy chcą telefonu, który będzie sprawiał świetne wrażenie w dłoniach. Który będzie miał śliczny ekran. Który będzie długo pracował z dala od gniazdka. Który nie będzie się zacinał podczas wykonywania codziennych zadań. Pixel 4a nie spełnia żadnego z tych kryteriów, ale ma za to świetny aparat.

Każdy inny telefon w tym segmencie mniej lub bardziej spełnia powyższe wymogi, ale za to robione nim zdjęcia nie będą najwyższej jakości. Co… dla większości ludzi i tak będzie bez znaczenia, bo dla większości ludzi jakość fotografii smartfonowej na średniej półce już dziś jest na tyle dobra, że niczego lepszego nie potrzebują.

Aparat, ekran, procesor, akumulator - czym się kierować, wybierając nowy smartfon?

Jeśli trzeba pójść na kompromis, to na jaki? Czy lepiej poświęcić jakość wykonywanych zdjęć, czy może jest ona ważniejsza od pozostałych elementów i zawsze powinna być stawiana na pierwszym miejscu. Może to Google ma rację, stosując zupełnie odwrotne podejście od reszty producentów i oferując telefon przeciętny, ale za to ze świetnym ekranem, zamiast telefonu świetnego, ale za to z przeciętnym aparatem?

Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst