Oprogramowanie / Artykuł

Sztuczna inteligencja w służbie polityków. Czy narodowe strategie mają szanse powodzenia?

Politycy coraz mocniej zdają sobie sprawę z różnorodnych konsekwencji, jakie niesie ekspansja technologii związanych ze sztuczną inteligencją.

Nie wiemy, czy tezy stawiane przez nich dzisiaj nie stracą aktualności za kilka lat i czy podejmowane przez nich teraz decyzje okażą się trafne. Jednak ich dążenia do tego, by porządkować kwestie związane ze sztuczną inteligencją, zasługują na uwagę

Od co najmniej pięciu lat świat wykorzystuje sztuczną inteligencji w gospodarce, edukacji, nauce i dla szeroko pojętego interesu społecznego. Dotychczasowe doświadczenia, jak i badania nad jej istotą musiały w końcu stać się przedmiotem głębszej refleksji rządów wielu państw. Bo sztuczna inteligencja nie jest tylko wymarzonym czynnikiem stymulującym rozwój gospodarczy, czy kolejnym zbiorem innowacyjnych technik informatycznych.

Mamy raczej do czynienia z potężną siłą, która zmienia sposób funkcjonowania społeczeństw, tworzy nowe relacje międzyludzkie i nowe role zawodowe. Nowe technologie zmienią sposób w jaki pracujemy, uczymy się, odpoczywamy czy komunikujemy się ze sobą.

Internet rzeczy zmieni funkcjonowanie miast, blockchain zrewolucjonizuje procesy autoryzacji operacji finansowych, asystenci głosowi staną się ważnym narzędziem służącym do zdobywania informacji, chatboty zdominują obsługę klienta. I stanie się coś jeszcze, właściwie stanie się dużo więcej.

Wyzwanie dla homo sapiens

Pierwszy raz w historii społeczeństw ludzie zaczną współegzystować z technologią jako partnerem, lub po prostu bytem, który kieruje się swoimi własnymi zasadami i prawami. Być może koegzystencja z AI wpłynie na naszą umysłową, biologiczną i duchową konstrukcję, zmodyfikuje nasze zasady etyczne.

W krajach, w których dostrzeżono olbrzymi potencjał tkwiący w najnowszych technologiach, rozpoczyna się etap refleksji nad tym, jak je traktować w sposób racjonalny, jakie granice działania im wytyczać, aby przynosiły pożytek, a nie budziły lęku. Światowe rządy, wchodząc w partnerstwa z biznesem, wspierają innowacyjne procesy. Ich istotną rolą jest budowanie mechanizmów, które gwarantowałyby nam poczucie bezpieczeństwa w obcowaniu z tym wszystkim, co fascynujące, innowacyjne, ale czasem trudne do zrozumienia.

Od edukacji do dominacji politycznej

Różnice w strategiach narodowych i rządowych związanych ze sztuczną inteligencją wynikają z kilku rzeczy. Te najważniejsze to m.in.: różne ambicje dotyczące ekspansji cyfrowego biznesu, dotychczasowy udział zaawansowanych technologii w gospodarce, nierówny poziom świadomości społeczeństwa dotyczący cyfrowych szans i zagrożeń. Decydenci odpowiedzialni za budowanie strategii postępowania ze sztuczną inteligencją, w rożny sposób rozkładają akcenty, ustalają różne priorytety.

Ambicje, by wykorzystać sztuczną inteligencję do kulturowo-cywilizacyjnej zmiany, a nawet politycznej dominacji mają rządy Chin i Stanów Zjednoczonych. Europa w dużo większym stopniu żyje refleksją na temat potencjalnych zagrożeń związanych z jej rozwojem, promując idee sztucznej inteligencji transparentnej i etycznej. Takiej, która nie wymyka się spod ludzkiej kontroli.

Poniżej przedstawiam działania, jakie podejmują przedstawiciele rządów wobec technologicznej rewolucji, którą obserwujemy. Opierałem się na publikacjach i raportach dostępnych do września 2019 roku, kiedy to ten artykuł by pisany. Skoncentrowałem się na przykładach kilku wybranych państw, tam gdzie w mojej ocenia dzieje się coś ciekawego lub istotnego na relacji człowiek-maszyna.

Chiny. Nowy wspaniały świat

Tutaj sztuczna inteligencja zyskuje status, który nie ma swego odpowiednika w innym kraju. Nikt nie kładzie tak dużego nacisku na cyfryzację biznesu, edukacji i ekonomii, a nawet codziennego życia. Inteligentne technologie mają wzmocnić pozycję Chin na arenie międzynarodowej, a w realizację tego celu zaangażowały się największe koncerny: Alibaba, Baidu, Tencent, iFlytek.

Chiny chcą realizować wielkie ambicje, inwestując znaczne środki finansowe i budując odpowiednią świadomość społeczną. Dlatego dzieci uczą się o machine learning w szkołach, a systemy oparte na sieciach neuronowych napędzanych big data rozrastają się w przestrzeni publicznej na olbrzymia skalę, służąc władzom do monitoringu aktywności obywateli.

Słynny, elektroniczny system scoringu, w którym mieszkańcy poddawani są ocenie punktowej, mógł narodzić się w kraju o określonej tradycji politycznej. Kraju, w którym technologia cyfrowa urosła do rangi cywilizacyjnego bóstwa.

W lipcu 2017 roku został ogłoszony A Next Generation Artificial Intelligence Development Plan, który de facto jest oficjalną strategią rozwoju sztucznej inteligencji. Zakres tematyczny obejmuje: badania, pozyskiwanie talentów, edukację, opracowanie przepisów bezpieczeństwa i norm etycznych.

Celem wszystkich zespolonych działań jest to, by w okresie dziesięciu lat kraj został opleciony wielką elektroniczną pajęczyną, siecią współpracujących ze sobą samojezdnych pojazdów, sieci komunikacyjnych, robotów przemysłowych, systemów autoryzacji i identyfikacji, urządzeń pracujących dla cyberbezpieczeństwa tego kraju.

Plan precyzuje trzy kroki milowe. W 2020 roku przemysł uzyskuje poziom konkurencyjności w stosunku do reszty świata, w 2025 roku kraj staje się liderem w implementowaniu sztucznej inteligencji na niektórych obszarach. Rok 2030 jest przełomowy. To właśnie wtedy w Chinach mają rodzić się najbardziej innowacyjne projekty związane ze sztuczną inteligencja.

Czy wobec tak ambitnych zamierzeń może szokować informacja o tym, że na budowę pekińskiego parku technologicznego, który ma stać się wylęgarnią pomysłów związanych ze sztuczna inteligencją, wyasygnowano 2 miliardy dolarów? Dwa lata temu chińskie startupy wchłaniały blisko 50 procent światowych pieniędzy pochodzących z funduszy wspierających rozwój sztucznej inteligencji. Skala inwestycji raczej nie będzie maleć.

Indie. Dobro społeczne i aplikacje językowe

Władze Indii dostrzegły potencjał sztucznej inteligencji dopiero niedawno. W przeciwieństwie do Chin nie traktuje się jej jako siły, która ma pomóc w dążeniu do mocarstwowych ambicji. W kręgach politycznych panuje przekonanie, że nie ma sensu stawać się nowymi Chinami, czy ścigać z Ameryką. Jeśli inteligentne technologie mają się tu zakorzenić, to pod warunkiem, że przyniosą wymierne korzyści społeczne.

Indie maja kilka atutów, które mogą przyspieszyć procesy modernizacyjne, ale nie brakuje czynników, które mogą je hamować. Plusy to: wielkość rynku, duża liczba wykształconych, młodych inżynierów, silny rozwój sektora usług IT, spory ekosystem startupowy, Indie chwalą się, że rodzi się tam kilka startupów dziennie. Minusy: funkcjonowanie gospodarki w oparciu o wymianę gotówkową, brak współpracy środowisk akademickich z biznesem, kultura, w której jakiekolwiek niepowodzenie we wdrażaniu nowatorskich idei potrafi zablokować kolejne pomysły.

Najświeższa inicjatywa to powołany w 2018 roku rządowy think thank NITI Aayog. Ma on kierować programem wdrażania sztucznej inteligencji i wytyczać kluczowe elementy narodowej strategii. Program odwołuje się do konsensusu, który panuje w środowiskach naukowców, biznesmenów i przedstawicieli rządu. Istnieje zgoda, że sztuczna inteligencja ma pomoc w reformie systemu opieki zdrowotnej, przenosić rolnictwo na inny poziom, a także służyć edukacji.

Jest jeszcze jeden obszar, na którym zastosowanie sztucznej inteligencji mogłoby przynieść efekty i dlatego ten właśnie temat jest przedmiotem dyskusji prowadzonych zarówno przez polityków jak i naukowców. W Indiach funkcjonują 22 języki narodowe, a w obiegu jest ponad 800 dialektów.

Kraj mógłby stać się więc poligonem doświadczalnym dla testowania technologii przetwarzania języka naturalnego i aplikacji służących do tłumaczeń, czy komunikacji człowiek-maszyna. Kierunek miałby potencjał badawczy i komercyjny; segment chatbotów i inteligentnych asystentów głosowych ma dużą dynamikę rozwoju.

Rosja. Nie tylko armia

Rosja nie wypracowała oficjalnej strategii wobec sztucznej inteligencji, nie opracowała też do dzisiaj żadnego przełomowego dokumentu. Analizy stosunku Rosji do sztucznej inteligencji, rozpoczynają się najczęściej przytoczeniem słów prezydenta Putina, które wypowiedział w 2017 roku na spotkaniu z uczniami jednej ze szkół.

Słynna fraza, że „ktokolwiek stanie się liderem w tej dziedzinie, stanie się władcą świata”, zaczęła żyć własnym życiem. Skrót myślowy został wyjęty z szerszego kontekstu i nie uwzględnia naturalnie wszystkich intencji rosyjskich polityków. Wydaje się, że prezydent Rosji rozumie potrzebę bardziej wszechstronnego podejścia do omawianej kwestii.

Ekspansja nowych technologii powinna według niego generować inicjatywy szkoleniowe i legislacyjne, a także tworzyć ramy do współpracy biznesu z instytucjami publicznymi. By społeczeństwo rosyjskie zaakceptowało obecność nowych technologii w swoim życiu, potrzebna jest edukacja cyfrowa. Niezbędne jest też kształtowanie nowych kompetencji i kwalifikacji zawodowych.

Na tegorocznym spotkaniu Putina z biznesmenami i naukowcami nie zabrakło wątków świadczących o mocarstwowych ambicjach rządu. „Rosja powinna stać się jedną z kluczowych platform do rozwiązywania złożonych problemów naukowych z udziałem naukowców z całego świata”, deklarował prezydent.

Gdyby jednak wyjść poza cytowane deklaracje czołowego polityka, na chłodno spojrzeć na rosyjską aktywność, to w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi, Chinami, Niemcami, Rosja ma sporo do zrobienia w kwestii otwierania się na nowe technologie. Dotyczy to zarówno legislacji jak również świadomości społecznej i skali środków finansowych przeznaczonych na nowe rozwiązania.

Stany Zjednoczone. America First

Pierwsze podejście do kwestii sztucznej inteligencji miało miejsce jeszcze za prezydentury Baracka Obamy. W sporządzonych wtedy czterech raportach zawarto zalecenia dotyczące jej rozwoju i wykorzystywania przez społeczeństwo, biznes i naukę.

Omówione zostały kwestie etyki i bezpieczeństwa, nakreślono plan badań finansowanych ze środków publicznych. Sam prezydent podkreślał, że w sztucznej inteligencji istnieje olbrzymi potencjał do budowania efektywnego biznesu i lepiej funkcjonującego społeczeństwa. Zastrzegał przy tym, że z nowym zjawiskiem mogą wiązać się trudne mechanizmy, jak chociażby te dotyczące rynku pracy.

Co ciekawe, na rynku, który uznaje się za największy i najpoważniejszy dla rozwoju sztucznej inteligencji, do dzisiaj nie powstał strategiczny plan jej rozwoju. Wolnorynkowe podejście, w którym kwestie regulacji nie są priorytetem, spotyka się tu ze sporymi ambicjami polityków. Można więc znaleźć w debacie publicznej wątki, z których wynika, że jeśli chodzi o sztuczną inteligencję, to tutaj również “America is first”.

Ilustracją niech będą te słowa: “Amerykanie skorzystali na tym, że byli wczesnymi programistami i międzynarodowymi liderami w sztucznej inteligencji. Jednak wraz ze wzrostem tempa innowacji na całym świecie, nie możemy bezczynnie siedzieć i zakładać, że nasze przywództwo jest gwarantowane.

Musimy dopilnować, aby postępy w sztucznej inteligencji były napędzane amerykańską pomysłowością, odzwierciedlały amerykańskie wartości i były stosowane z korzyścią dla narodu amerykańskiego”. Cytat pochodzi z komunikatu prasowego Białego Domu, towarzyszącego podpisaniu przez Donalda Trumpa strategii o nazwie “American Ai Initiative”.

Dokument postuluje tworzenie międzynarodowych standardów w zakresie sztucznej inteligencji, a także formułuje potrzebę badań nad przekwalifikowaniem amerykańskich pracowników. To jest już drugie podejście administracji Trumpa do zagadnienia. Pierwsza prezentacja stanowiska prezydenta miała miejsce w maju 2018 roku.

Na spotkaniu z reprezentantami przemysłu, nauki i polityki przedstawiciel administracji w czterech punktach zarysował oficjalną politykę władz. I tak: Stany Zjednoczone mają utrzymać pozycję lidera w rozwoju sztucznej inteligencji, powinna ona służyć amerykańskim pracownikom, będą kontynuowane badania ze środków publicznych, a wszelkie bariery szkodzące innowacjom powinny zostać usunięte. Do realizacji celów powołany został Komitet Specjalny ds. Sztucznej Inteligencji, który ma doradzać Białemu Domowi w zakresie badań i rozwoju.

Kanada. Algorytmy dla nauki

Co ciekawe, to właśnie w Kanadzie powstała pierwsza krajowa strategia rozwoju sztucznej inteligencji. Dlatego kraj ten postrzega się czasem jako lidera początkowego etapu globalnego wyścigu technologicznego. Stąd wywodzi się wielu badaczy, tutaj rodziły się pierwsze próby implementacji nowych rozwiązań w sektorze publicznym.

Dzisiejsza Kanada to przykład na to, że rozważania o przyszłości sztucznej inteligencji można prowadzić, mając na horyzoncie głównie interesy nauki i edukacji. Wszelkie nowe projekty mają na celu wzmacnianie międzynarodowego wizerunku Kanady jako lidera w badaniach i szkoleniach poświęconych temu zjawisku. Nie brakuje krytycznych opinii, według których kraj zatrzymał się w modernizacyjnym procesie i nie wykorzystuje potencjału nowych technologii w biznesie, jak i swojego doświadczenia.

Wiele kanadyjskich firm waha się przed ich użyciem, ponieważ nie mają pewności co do wartości, jaką może nieść sztuczna inteligencja. Niedawne badanie Deloitte wykazało, że tylko 16 procent kanadyjskich firm używa jej w swojej pracy. W 2017 roku budżet federalny uwzględnił wydatki związane z wdrażaniem rządowej strategii.

Powstał pięcioletni plan badań nad sztuczną inteligencją, w którym zarysowano cztery cele. Kanada zadeklarowała zwiększenie liczby naukowców, ustanowienie klastrów doskonałości naukowej, rozwijanie przywództwa intelektualnego dotyczącego ekonomicznych, etycznych i politycznych implikacji stosowania sztucznej inteligencji.

Unia Europejska

Europa inwestuje w talenty, tworzy instytuty badawcze, pracuje nad regulacjami, które z jednej strony ułatwiłyby rozwój wielu innowacji, z drugiej wzmacniałyby poczucie bezpieczeństwa u obywateli. Europa buduje swoją własną kulturę obcowania ze sztuczna inteligencją.

Jest w niej szacunek dla ludzkiego intelektu, jasnych zasad etycznych, chronienie wartości humanistycznych. W pomysłach na to, jak postępować ze sztuczną inteligencją widać myśl, że dane osobowe obywateli mają wyjątkową wartość i nie mogą jej podważyć najbardziej innowacyjne projekty technologiczne. Prezentuję polityki Francji i Niemiec, mając poczucie, że działania prowadzone właśnie przez te dwa kraje są ważnym punktem odniesienia dla reszty kontynentu.

Niemcy. Wszechstronne wsparcie

Podobnie jak inne kraje europejskie, Niemcy spodziewają się, że adaptacja technik sztucznej inteligencji wzmocni ich ekonomię i zwiększy konkurencyjność gospodarki. Wiele państw mogłoby pozazdrościć tak poważnego, rzetelnego i pełnego zaangażowania podejścia do omawianej problematyki.

W Niemczech wspierane są centra badawcze, finansowane są regionalne klastry, tworzy się rozbudowane systemy dedykowane startupom, prowadzi się intensywną politykę pozyskiwania talentów.

Rząd dąży do tego, by maksymalnie zbliżać interesy branży technologicznej, biznesu, wspierając projekty, które służą przemysłowi i usługom. Niemieckie Centrum Badań nad sztuczną inteligencją (DFKI) zapewnia fundusze na rozwój i badania, Fundacja Alexandra von Humboldta promuje współpracę akademicką, Platform Lernende Systeme skupia ekspertów z nauki i przemysłu, których zadaniem jest tworzenie wskazówek dla rządu.

Jedną z ostatnich ciekawych inicjatyw jest utworzenie komisji eksperckiej, która ma opracować raport na temat tego, jak sztuczna inteligencja wpływa na społeczeństwo. Wnioski mają być zaprezentowane w przyszłym roku.

Dwa lata temu, podobny projekt służył badaniu autonomicznych pojazdów i analizie kwestii etycznych z nimi związanych. Niemcy nie kryją, że są orędownikiem idei czystej, etycznej, przejrzystej sztucznej inteligencji. Do roku 2025 inwestycje w ten obszar technologii mają wynieść 3 miliardy EUR (za raportem Deloitte).

Francja. Apetyt na bycie liderem

Na paryskim szczycie Ai for Humanity prezydent Macron przedstawił ambitny plan, zgodnie z którym Francja miałaby zyskać pozycję światowego lidera w dziedzinie badań i szkoleń związanych ze sztuczną inteligencją.

Tezy Macrona miały oparcie we wcześniej stworzonym raporcie pt. „Sensowna sztuczna inteligencja: w kierunku strategii francuskiej i europejskiej”, w którym nakreślono kluczowe zagadnienia, będące dla rządu rodzajem mapy drogowej. Plan prezydenta Macrona zawiera cztery obszary działań.

Pierwszy dotyczy przyciągania międzynarodowych talentów i tworzenie ekosystemu sztucznej inteligencji. Ma być to osiągane dzięki zaangażowaniu pięciu specjalnie utworzonych instytutów specjalizujących się w omawianej problematyce. Drugi dotyczy wzmacniania polityki otwartych danych. Jej celem jest przede wszystkim dobro sektora publicznego, i jego modernizacja przy użyciu algorytmicznych technologii.

Kolejny obszar dotyczy kwestii etycznych. Rząd miałby odpowiadać za stworzenie systemu regulacji gwarantujących to, że wykorzystywanie sztucznej inteligencji będzie przejrzyste, nie będzie przynosić szkód żadnej grupie społecznej. Ostatni obszar działań dotyczy tworzenia polityki wspierania liderów sztucznej inteligencji - jednostek, przedsiębiorstw, projektów. Rząd do końca swej kadencji zamierza zainwestować w rozwój sztucznej inteligencji 1,5 mld EUR.

Jak widać wiele jest robione, rządy dostrzegają potencjał i jednocześnie zagrożenia dla rynku pracy, ludzi czy chociażby konkurencyjności swoich gospodarek. Jednocześnie brakuje nam ponadnarodowej dyskusji na zagadnieniami etycznymi związanymi z AI. Chociażby kiedy i w jaki zakresie sztuczna inteligencja lub sztuczne inteligencje osiągając świadomość staną się oddzielnym bytem prawnym. Jak wtedy je chronić, czy rozwijać, czy jak będzie wyglądała ich odpowiedzialność za swoje czyny względem nas, ludzi czy innych maszyn?

Norbert Biedrzycki

Head of Services CEE, Microsoft. Kieruje usługami Microsoft w 36 krajach, ich zakres obejmuje doradztwo biznesowe i konsulting technologiczny, w szczególności w takich obszarach jak big data i sztuczna inteligencja, aplikacje biznesowe, cybersecurity, usługi premium oraz cloud. Poprzednio jaklo Vice President Digital McKinsey odpowiedzialny za region CEE oraz usługi łączące doradztwo strategiczne i wdrażanie zaawansowanych rozwiązań informatycznych. Od kompleksowej transformacji cyfrowej przez szybkie wdrożenia aplikacji biznesowych, rozwiązania i analizy big data, biznesowe zastosowania sztucznej inteligencji po rozwiązania blockchain i IoT. Wcześniej Norbert pełnił funkcję Prezesa Zarządu i CEO Atos Polska, był również szefem ABC Data S.A. oraz Prezesem Zarządu i CEO Sygnity S.A. Poprzednio również pracował w firmie McKinsey jako partner, był dyrektorem działu usług doradczych, oraz rozwoju biznesu firmy Oracle.

Pasją Norberta są najnowsze technologie robotyzacja, zastosowania sztucznej inteligencji, blockchain, VR i AR, Internet Rzeczy, oraz ich wpływ na gospodarkę i społeczeństwo. Więcej na ten temat można przeczytać na blogu Norberta.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst