Nie mają dostępu do morza, a podbiją kosmos. Ahoj z orbity
Czechy chcą wysłać astronautę na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Misja ma odbyć się w 2027 r. na statku SpaceX Dragon. Nic jednak jeszcze nie jest przesądzone.

Pierwszym Czechem w kosmosie był Vladimír Remek w 1978 r., więc nie o to toczy się gra. Obecna szansa dotyczy pierwszego czeskiego lotu na ISS – misji naukowej realizowanej w ramach zmieniającego się rynku, gdzie obok agencji rządowych coraz większą rolę odgrywają komercyjni operatorzy lotów załogowych.
Czechy chcą wrócić w kosmos po nowemu
Planowana misja ma odbyć się w 2027 r. Transport zapewni SpaceX, czyli statek Dragon wyniesiony rakietą Falcon 9. Aleš Svoboda to pilot wojskowy i członek rezerwy astronautów ESA, wybranej jeszcze w 2022 r. przez Europejską Agencję Kosmiczną. Niedawno zakończył szkolenie rezerwowe w Europejskim Centrum Astronautów w Kolonii. Jeśli misja dostanie wymagane zgody, to przejdzie do etapu przygotowań ukierunkowanych już konkretnie na lot na ISS.
Kluczowe jest tu jednak słowo jeśli. Start wymaga akceptacji Multilateral Crew Operations Panel, czyli ciała, w którym decyzje zapadają za zgodą partnerów stacji: NASA, ESA, Roskosmosu, japońskiej JAXA i Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej. To oznacza, że czeski lot jest bardzo blisko, ale nie jest jeszcze przesądzony.
Vast wchodzi do gry o komercyjną orbitę
Vast to amerykański gracz, który buduje własną infrastrukturę orbitalną i chce być jednym z beneficjentów epoki po ISS. Firma rozwija stację Haven-1 oraz większą architekturę Haven, czyli komercyjne habitaty orbitalne przeznaczone dla badań, produkcji w mikrograwitacji i misji rządowych oraz prywatnych.
Czeska misja miałaby jednak trafić na ISS, a nie na Haven-1. Vast wchodzi tu jako organizator prywatnej misji astronautycznej realizowanej we współpracy z ESA i NASA. Dla Czech oznaczałoby to dostęp do załogowego lotu kosmicznego przez komercyjny model, bez konieczności budowania własnej kapsuły, rakiety czy pełnego programu astronautycznego.
Pamiętajmy, że ISS zbliża się do końca swojej służby, a państwa, agencje i firmy szukają następcy dla laboratorium na niskiej orbicie. Kto dziś nauczy się przygotowywać eksperymenty, obsługiwać misje i współpracować z prywatnymi operatorami, ten może mieć lepszą pozycję w przyszłej gospodarce orbitalnej.
Mały kraj chce większego miejsca w kosmosie
Czechy należą do ESA już od 2008 r. i w ostatnich latach coraz mocniej budują własny sektor kosmiczny. Nie chodzi tylko o prestiż. Praga widzi w kosmosie przemysł wysokiej wartości dodanej: satelity, robotykę, zaawansowaną produkcję, cyberbezpieczeństwo, obserwację Ziemi i systemy, które mogą później znaleźć zastosowanie także poza orbitą.
Misja Svobody byłaby elementem programu Czech Space Journey. Ma inspirować młodych ludzi, wzmacniać uczelnie i firmy oraz pokazać, że kraj bez własnego kosmodromu i własnej rakiety nadal może wejść do załogowej części eksploracji kosmosu.
Przeczytaj także:
Czesi bardzo mocno podkreślają, że byłoby to inwestycją w naukę, przemysł i edukację. Wcześniej wybrano zestaw eksperymentów, które mają trafić na ISS. Dotyczą m.in. fizjologii, technologii, edukacji oraz badań nad wpływem mikrograwitacji i promieniowania na organizm człowieka.
*Grafika wprowadzająca wygenerowana przez AI



















