REKLAMA

Dron pierwszy raz w historii uratował pilotów. Inaczej pożarłoby ich morze

W ciągu zaledwie dwóch godzin od wodowania amerykańskiego AH‑64 Apache w rejonie cieśniny Ormuz załogę podjął bezzałogowy kuter Corsair, jednostka opracowana przez Saronic Technologies i przypisana do Task Force 59, czyli morskiej jednostki eksperymentalnej US Navy.

Dron uratował amerykańskich pilotów
REKLAMA

Do zdarzenia doszło, gdy Apache patrolował wody u wybrzeży Omanu. Maszyna spadła do morza z nieustalonych jeszcze przyczyn - śledztwo trwa, a amerykańskie wojsko nie podaje żadnych hipotez. Wiadomo jednak, że załoga przeżyła i była w stabilnym stanie, gdy dron dotarł na miejsce.

Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych punktów strategicznych na świecie - w normalnych czasach przepływa tędy około jedna piąta globalnych dostaw ropy. Tyle że czasy nie są normalne. Iran, będący napadnięty przez Izrael i Stany Zjednoczone, praktycznie zamknął ten szlak, a region od miesięcy żyje w cieniu wymiany ognia, nalotów i prób utrzymania kruchego rozejmu. W dniu poprzedzającym katastrofę Iran i Izrael przeprowadziły pierwsze od kwietnia bezpośrednie ataki, co tylko podbiło napięcie.

REKLAMA

Czytaj też:

Dron zastąpił łódź ratunkową

Do akcji wysłano 7,3‑metrowy dron Corsair -  jednostkę nawodną, która nie potrzebuje załogi, a jej zadaniem jest patrolowanie i zabezpieczanie akwenów w ramach Task Force 59. To formacja powołana w 2021 r., która testuje autonomiczne systemy morskie i sztuczną inteligencję w realnych warunkach operacyjnych.

REKLAMA

Dron zlokalizował pilotów, podjął ich z wody i przetransportował w bezpieczne miejsce, gdzie mogli zostać podjęci przez śmigłowiec ratunkowy. Cała operacja trwała około dwóch godzin od momentu katastrofy. CENTCOM potwierdził, że to pierwszy raz, kiedy amerykańskie wojsko wykorzystało bezzałogową jednostkę nawodną do ratowania ludzi na morzu.

Warto dodać, że Apache w tym regionie nie są jedynie maszynami patrolowymi. Od miesięcy biorą udział w egzekwowaniu blokady irańskich tankowców, a także w zwalczaniu dronów wykorzystywanych przez Iran i jego sojuszników. To sprzęt pracujący na granicy swoich możliwości - i w warunkach, które trudno nazwać sprzyjającymi.

REKLAMA

Polityka w tle: Trump komentuje, Iran milczy

Prezydent Donald Trump, zapytany o incydent po meczu NBA w Madison Square Garden stwierdził krótko: „Piloci są cali. Nikt nie został ranny”. To dość lakoniczne podsumowanie, ale wpisujące się w styl komunikacji administracji, która od miesięcy próbuje utrzymać wizerunek pełnej kontroli nad sytuacją w regionie.

Iran z kolei ograniczył się do powtórzenia doniesień zagranicznych mediów, nie dodając żadnych własnych informacji. W obecnej sytuacji to zrozumiałe - każda deklaracja mogłaby zostać odczytana jako przyznanie się do udziału w incydencie lub przeciwnie, jako próba odcięcia się od odpowiedzialności.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-09T20:58:36+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T16:19:33+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T16:10:53+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T15:10:59+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T13:28:08+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T12:56:56+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA