REKLAMA

Gorąco nad Bałtykiem. Dron wleciał z Rosji, Francuzi odpalili rakietę

Przyleciał z kierunku Rosji. Wojsko mówi o rosyjskiej walce elektronicznej, ale milczy o tym, z czyjej ręki wyszedł.

NATO strzela nad Łotwą. Dron wleciał od strony Rosji
REKLAMA

Francuski Rafale pełniący dyżur w ramach NATO zestrzelił drona, który wleciał w łotewską przestrzeń powietrzną od strony Rosji. Mieszkańcy wschodnich regionów Łotwy dostali ostrzeżenia, część z nich miała schronić się w budynkach, a wojsko rozpoczęło poszukiwanie szczątków maszyny.

W regionie bałtyckim od lat nasila się nowa forma presji poniżej progu otwartego konfliktu: wykorzystanie tanich bezzałogowców, środków walki elektromagnetycznej oraz reagujących na nie myśliwców NATO, których celem stają się obiekty dotychczas klasyfikowane jako domena obrony bezpośredniej i systemów bardzo krótkiego zasięgu.

REKLAMA

Dron wleciał od strony Rosji. Łotwa natychmiast uruchomiła alarm

Do incydentu doszło 8 czerwca rano na wschodzie kraju. Łotewskie Narodowe Siły Zbrojne ogłosiły ostrzeżenie o możliwym zagrożeniu powietrznym dla kilku gmin położonych w rejonie granicy z Rosją i Białorusią. Początkowo komunikat obejmował m.in. Ludza, Balvi i Alūksne. Później alert został podniesiony do wyższego poziomu dla rejonów Ludza i Rēzekne.

Mieszkańcy niemal natychmiast dostali ostrzeżenia przez system powiadomień. Instrukcje były konkretne: pozostać wewnątrz budynków, trzymać się z dala od okien i drzwi, stosować zasadę dwóch ścian, czyli wybrać miejsce, w którym od zewnętrznej ściany oddzielają człowieka przynajmniej dwie przegrody. W razie zauważenia nisko lecącego lub podejrzanego obiektu należało nie podchodzić do niego i dzwonić pod numer alarmowy.

REKLAMA

Łotewska armia poinformowała następnie, że dron został zestrzelony przez sojusznicze myśliwce. Zagrożenie zakończyło się około 10:30 czasu lokalnego, ale spokój nie trwał długo. Około 11:25 wydano drugi alert dla gmin Ludza, Rēzekne, Krāslava i Balvi. Ten również został później odwołany, tuż przed 13:00.

Zestrzelenia dokonał francuski Rafale

Bezzałogowiec został strącony przez francuski samolot Rafale operujący z bazy Šiauliai na Litwie. To właśnie tam od kwietnia stacjonują francuskie myśliwce pełniące dyżur w ramach NATO Baltic Air Policing. Misja istnieje od 2004 r., czyli od wejścia Litwy, Łotwy i Estonii do NATO, ponieważ państwa bałtyckie nie mają własnego lotnictwa bojowego zdolnego samodzielnie pełnić stałego dyżuru myśliwskiego.

Obecna rotacja obejmuje francuskie Rafale w Šiauliai, a także rumuńskie F-16 w tej samej bazie i portugalskie F-16 w Ämari w Estonii. To one odpowiadają za szybkie reagowanie na naruszenia, podejrzane obiekty i rosyjską aktywność lotniczą w regionie.

REKLAMA

Nie podano publicznie, jakiego dokładnie uzbrojenia użyto do zestrzelenia drona. Wiadomo natomiast, że maszyna została skutecznie zneutralizowana. Łotewski minister obrony Raivis Melnis mówił później, że nie ma obecnie sygnałów o rannych ani o szkodach spowodowanych incydentem. Trwały natomiast poszukiwania fragmentów drona, które mają pomóc ustalić jego typ, wyposażenie i możliwe przeznaczenie.

REKLAMA

Rosyjska wojna elektroniczna wprost rozlewa się nad NATO

Łotewska armia poinformowała, że bezzałogowiec znalazł się w przestrzeni powietrznej kraju w wyniku rosyjskiej walki elektromagnetycznej. Nie oznacza to jednak automatycznie, że był to rosyjski dron. Chodzi raczej o to, że maszyna mogła zostać zepchnięta z kursu przez rosyjskie zakłócanie sygnału, spoofing GPS albo inne działania radioelektroniczne wymierzone w drony wykorzystywane podczas wojny na Ukrainie.

REKLAMA

Taki scenariusz pasuje do serii wcześniejszych incydentów w regionie. Ukraina od miesięcy intensyfikuje ataki dronami dalekiego zasięgu na cele w Rosji, także w rejonie Morza Bałtyckiego. Część tych maszyn miała zbaczać z kursu i trafiać w przestrzeń powietrzną państw NATO. Kijów tłumaczył takie przypadki rosyjskim zakłócaniem nawigacji.

Dla Łotwy to jednak marne pocieszenie. Z punktu widzenia bezpieczeństwa mieszkańców i infrastruktury krytycznej najważniejsze jest nie to, czy dron celowo zaatakował Łotwę, czy został zepchnięty z kursu. Najważniejsze jest to, że uzbrojone lub potencjalnie uzbrojone bezzałogowce regularnie wlatują w przestrzeń państwa NATO i zmuszają sojusz do reakcji.

REKLAMA

Gdzie spadł dron?

Według lokalnych relacji do zestrzelenia doszło we wschodniej Łotwie, w rejonie między Rēzekne i Kārsava, w pobliżu parafii Nautrēni. W przestrzeni informacyjnej pojawiła się również nazwa Rogovka w regionie Rēzekne. Łotewskie wojsko nie ujawniło jednak od razu pełnych danych o miejscu upadku szczątków, typie maszyny, trasie lotu ani efektach zestrzelenia.

REKLAMA

To standardowe zachowanie w takim przypadku. Szczątki drona mogą zawierać elementy ładunku bojowego, zapalniki, paliwo, elektronikę, moduły nawigacyjne, anteny i materiały wybuchowe. Mogą być też cenne wywiadowczo. Analiza fragmentów pozwala sprawdzić, czy był to dron ukraiński, rosyjski, zmodyfikowany komercyjny bezzałogowiec, amunicja krążąca czy konstrukcja dalekiego zasięgu.

Przeczytaj także:

Wiadomo, że maszyna naruszyła łotewską przestrzeń powietrzną, została zestrzelona przez NATO i nie ma informacji o ofiarach. Nie wiadomo publicznie, jaki to był dokładnie typ drona, kto go wystrzelił i jaki był jego pierwotny cel.

REKLAMA

*Źródło grafiki wprowadzającej: MediaProduction / Getty Images Signature / Canva Pro

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-08T11:09:03+02:00
Aktualizacja: 2026-06-08T06:05:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T16:10:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-07T09:30:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA