Gry  / Artykuł

To poważny problem dla PlayStation 5: Game Pass i wsteczna kompatybilność na starcie w Xbox Series X

Xbox Series X już na starcie będzie wspierał dwa bardzo dobre, prokonsumenckie rozwiązania: wsteczną kompatybilność sięgającą trzech generacji sprzętu, a także znany program abonamentowy Xbox Game Pass.

O potwierdzenie dostępności obu tych funkcji już na premierę Xboksa Series X poprosiłem polskiego przedstawiciela marki Xbox:  Tomasza Świeściaka. Ten w jednoznaczny sposób potwierdził, iż obie te funkcje pojawią się na XSX już w momencie startu. To bardzo dobra wiadomość dla wszystkich graczy i konsumentów, ale również bardzo zły obrót spraw dla Sony oraz ich PlayStation 5.

Wsteczna kompatybilność i Game Pass: dwa asy w rękawie Xbox Series X

Game Pass to usługa abonamentowa, w ramach której gracze otrzymują dostęp do dobrych konsolowych gier od zewnętrznych wydawców oraz najnowszych tytułów wydawanych przez Microsoft. Teraz wiemy już, że Game Pass zostanie rozszerzony na najnowszą platformę Xbox Series X. Oznacza to, że takie tytuły jak Halo Infinite zgarniemy w ramach abonamentu, do tego od razu na premierę!

Game Pass może stanowić świetną ofertę na start dla nowego Xboksa. Zwłaszcza w połączeniu ze wsteczną kompatybilnością oraz programem Live with Gold. Oznacza to bowiem, że cała nasza wirtualna kolekcja z Xboksa One zostanie przeniesiona na Xboksa Series X w dniu zakupu. Dziesiątki, jak nie setki gier do dyspozycji. A wszystko to za cenę jednego miesiąca abonamentu. Albo i mniej, jeśli MS pomyśli nad jakąś premierową promocją na subskrypcję.

PlayStation 5 też będzie oferować wsteczną kompatybilność. Ale…

O modelu wstecznej kompatybilności na PS5 nie wiemy w zasadzie nic. Nie mamy informacji o tym, czy bibliotekę z PS4 przeniesiemy bez ponoszenia kosztów. Nie wiemy, jaka pula tytułów znajdzie się w grupie wstecznej kompatybilności. Nie mamy także pojęcia czy wsteczna kompatybilność jest funkcją, która pojawi się równocześnie z premierą PlayStation 5. A to kluczowa sprawa.

Sony sprzedaje swoje konsole świetnymi grami na wyłączność. Zazwyczaj jest jednak tak, że tytuły na start nowej platformy nieco odstają jakością od późniejszych produkcji. Dlatego oferta startowa Japończyków - nawet jeśli będzie się składać z kilku unikalnych pozycji na wyłączność - może blednąć przy dziesiątkach lub setkach gier dla Xboksa Series X, pozyskanych tanim kosztem lub nawet bezpłatnie.

Prokonsumencka postawa Microsoftu stawia Sony w trudnym położeniu. Każdy ruch Japończyków poza w pełni darmową, w pełni powszechną wsteczną kompatybilnością będzie źle odbierany. Z kolei Sony przyzwyczaiło się do pozycji lidera i wynikającej z niej marży ze sprzedaży gier. Firma zapewne nie bardzo chce rozdawać kapitalne produkcje z PS4 na lewo i prawo. Prędzej obstawiałbym model płatnej aktualizacji, gdzie za kilka(naście) dolarów importujemy Uncharted 4 czy Death Stranding na PS5, dostając wyższą rozdzielczość albo więcej klatek na sekundę. Takie PS5 enchanced.

Microsoft postawił Sony w trudnym położeniu

Xbox Series X 4

Na ten moment to amerykańska firma prowadzi narrację. Do tego narzuca wzorce i modele, które mogą postawić konkurencyjne PlayStation 5 w gorszym świetle. Dlatego Sony nie może polegać wyłącznie na grach na wyłączność. Jasne, w dłuższej mierze to właśnie one będą decydować o sukcesie konsoli. Jednak na samym początku pojedynku platform nowej generacji równie ważna jest cena, wydajność i wsteczna kompatybilność.

Najgorszy dla Sony byłby taki oto tok myślenia potencjalnych klientów: skoro Xbox Series X oferuje import mojej kolekcji, do tego dzięki Game Passowi dostanę wiele gier, to najpierw kupię Xboksa Series X. Poczekam aż PS5 dostanie odpowiednio wiele tytułów na wyłączność i wtedy sprawię sobie japońską konsolę. Co by nadrobić zaległości. Albo lepiej: pożyczę ją od znajomego! No bo dla tych kilku gier nie warto przecież kupować nowej platformy.

Dlatego Sony musi patrzeć szerzej, niż poza rezerwat własnych tytułów na wyłączność. Jeśli Japończycy chcą zachować opaskę lidera na ramieniu, muszą zaoferować graczom najbardziej prokonsumenckie, najbardziej przyjazne PlayStation w historii. Inaczej walka z Microsoftem stanie się jak najbardziej realna.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst