Bezpieczeństwo  / News

Za tanie Androidy ludzie płacą danymi. Organizacje apelują do Google'a, by lepiej kontrolował swój system

Organizacje pozarządowe apelują do Google'a – prywatność powinna być dostępna dla wszystkich, nie tylko dla bogatych. 

Do niedawna dla technologicznych gigantów, poza Apple'em, prywatność nie była specjalnie ważnym punktem marketingowej komunikacji. Dopiero ostatnio liczne afery zmieniły coś w naszym myśleniu. Opinia publiczna coraz częściej zaczęła podważać wspaniałomyślność firm rozdających rzeczy „za darmo” i pytać o ich prawdziwą, acz ukrytą, cenę. Często były nią dane.

Gdy prywatność stała się słowem odmienianym przez wszystkie przypadki w mediach głównego nurtu, stała się pożądana i seksowna, a jej nadużywanie zaczęło być postrzegane jako poważne przewinienie. Z kalibru podwędzania kilku cukierków w sklepie awansowało do rangi przebijania opon na parkingach. Generalnie potępianego, ale najbardziej wkurzającego, jeśli zaatakowano nasze auto.

W tym roku do wyścigu o tytuł mistera prywatności stanął między innymi Sundar Pichai, a nawet, przy cichym chichocie historii, Mark Zuckerberg. Szefowie wielkich technologicznych korporacji próbowali nas przekonać, że nic tak bardzo nie leży im na sercu jak nasze bezpieczeństwo i prywatność. Wszyscy, jak jeden mąż deklarowali to samo – prywatność jest ważna dla każdego i nie powinna być dobrem luksusowym. Teoria ma jednak to do siebie, że często jest niekompatybilna z życiem. Tak, według sygnatariuszy listu do szefa Google'a jest też w tym wypadku.

Za tanie Androidy niektórzy płacą danymi.

W niektórych miejscach świata telefon można kupić za grosze. I dobrze. Problem pojawia się, jednak gdy prawdziwa cena jest ukryta, a za korzystanie ze smartfona klienci płacą swoimi danymi, nawet o tym nie wiedząc.

Autorzy opublikowanego w 2019 r. badania wzięli pod lupę telefonów 200 producentów i przyjrzeli się aplikacjom, które były na nich preinstalowane. 91 proc. z nich nie znajduje się w oficjalnym sklepie z aplikacjami Google'a i choć sam ten fakt jeszcze o niczym nie świadczy, bez wątpienia jest co najmniej zastanawiający, szczególnie w zestawieniu z ich analizą. Część z nich zawierała backdoory, część pobierała znacznie więcej danych niż to potrzebne do ich działania. Kupujący nie mają oczywiście o tym pojęcia.

50 organizacji pozarządowych, w tym polski Panoptykon, zaapelowało do firmy o zmianę tego stanu rzeczy. W liście do jej CEO Sundara Pichaia podkreślają, że użytkownicy najtańszych telefonów z Androidem narażeni są na nadużycie prywatności, czemu miłujący ją Google może zapobiec.

Google powinien lepiej kontrolować Androida?

Autorzy listu postulują wprowadzenie trzech zmian. Po pierwsze, zapewnienie użytkownikom możliwości skutecznego odinstalowania preinstalowanych aplikacji. Wprowadzenie dla preinstalowanych aplikacji takich samych zasad, jakie muszą spełniać aplikacje z Google Play. Wymuszenie konieczności aktualizowania preinstalowanych aplikacji za pomocą Google Play. Jeśli producent telefonu próbowałby przemycić w aktualności zmiany naruszające prywatność lub bezpieczeństwo użytkownika, Google mógłby interweniować.

Android ma w swojej naturze otwartość i możliwość dostosowania się nie tylko do wymagań użytkownika, ale tez do potrzeb oferującego go klientom producenta. To jego wielka zaleta, ale i spory problem.

Jeśli uważacie, że Google powinien zabrać się za instalowane przez producentów aplikacje, możecie podpisać petycję w tej sprawie tutaj.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst