1. SPIDER'S WEB
  2. Gry
  3. Tech

Największa zaleta? Więcej tego samego. Największa wada? Więcej tego samego. Borderlands 3 - recenzja

Jest coś cholernie dobrego pod spustem w Borderlands 3. Strzela się wybornie. Mechanika wymiany ognia jest mięsista i świetnie przyprawiona. Jak w Destiny. Dyskusyjna jest za to cała reszta. No, może poza Claptrapem. Claptrap jest idealny. Zawsze. Wszędzie. Mój ci on.

Recenzja Borderlands 3 - ależ ta gra ma coś pod spustem broni
220 interakcji
dołącz do dyskusji

Scenarzyści dalej pozostają w formie. Żarty wypowiadane przez robota Claptrapa bawią nieustannie, pomimo gry na startych schematach i motywach. Robot zakładający sobie czapkę z folii aluminiowej, pijąc do współczesnych protestów przeciwko 5G? No rewelacja. Tamowanie dziury w kadłubie statku kosmicznego tyłkiem sympatycznego robota? Brzmi okropnie, ale scena została świetnie wyreżyserowana. Podły to i płytki humor, ale bawi niezmiennie. Tak samo jak bawi Borderlands 3, chociaż grze daleko do ideału.

Borderlands 3 to jak wizyta w osiedlowym barze, razem z paczką dobrych znajomych.

Jasne, na początku śmierdzi petami. Facet przy szynkwasie patrzy spod byka. Kufle też jak gdyby średnio domyte. Ale jedno piwo, drugie, trzecie i już bawicie się świetnie. Nie jest bowiem ważne gdzie, ważne z kim. Z Borderlands 3 jest dokładnie tak samo. Pierwsza misja, druga, trzecia i już jesteście zanurzeni po uszy. Gearbox Software gra na sentymentach, zapraszając do zabawy czołowe postaci całej serii. Jest tutaj nie tylko Claptrap, ale także Maya, Lilith, Torque czy nawet zabijaka Zero. Widząc ulubionych bohaterów w nowych wydaniach fani będą w siódmym niebie.

Miejsce w niebie należy się również za skonstruowanie tak satysfakcjonującego modelu ostrzału. Sprzężenie zwrotne między wirtualną bronią oraz trzymanym w dłoniach padem jest kapitalne. Borderlands 3 to jedna z tych gier, w których sama wymiana ognia daje wielką frajdę. Nie potrzeba żadnych urozmaiceń i dodatków. Bang, bang, bang - czujemy pod palcami każdy wystrzelony pocisk, a każdy położony przeciwnik wprowadza w przyjemny trans. Dziesiąta ofiara, setna, tysięczna - nie ma to znaczenia. Nie nudzi się.

Z każdym kolejnym przeciwnikiem bawiłem się coraz lepiej. Im dalej w las, tym więcej… broni, które wyrastają jak grzyby po deszczu. Unikalne pukawki są arcyciekawe. Pomysłowość projektantów nie zna granic. Co powiecie na pistolet, który zamiast przeładowywać rzuca się we wroga? Wtedy giwera wybucha niczym granat, a następnie ponownie materializuje się z naszych dłoniach. Już ze świeżym magazynkiem. Takie cuda to tylko wierzchołek góry lodowej. Arsenał Borderlands 3 jest absolutnie cudowny. Grunt to nie przywiązywać się za bardzo do ekwipunku. Zawsze znajdzie się bowiem coś mocniejszego i ciekawszego.

Za to pod względem świata, lokacji i przeciwników Borderlands utknął w erze Xboksa 360.

Mimo możliwości odwiedzenia kilku rozmaitych planet bestiariusz gry jest bardzo lichutki. Przeciwnicy powtarzają się nagminnie. Żadna nowa frakcja nie jest przesadnie wyrazista. Celujemy do tych samych przerośniętych insektów i liczymy headshoty na tych samych bandytach. Gdyby nie czysta frajda płynąca z walki, gra stałaby się nudna i monotonna po kilku godzinach. A nuda to dla tak wykręconej, szalonej serii jak Borderlands wyrok śmierci.

Aby walczyć z powtarzalnością, twórcy ciągają gracza po rozmaitych planetach. Doskonale znana fanom Pandora to tylko jedno z kilku grywalnych ciał niebieskich. Problem polega na tym, że gdy piaszczyste pustkowia zamieniają się na strzeliste aglomeracje sci-fi, architektura lokacji wciąż jest na nieco archaicznym poziomie. Do 97 proc. budynków nie można wejść. Część obiektów posiada czarne dziury zamiast drzwi. Takie osobliwe portale wypluwają przeciwników na zewnątrz, ale nie pozwalają wejść do środka. Ulice i chodniki potrafią być puste i surowe.

Co do zasady, podróżowanie między planetami to świetny pomysł. Jednak potencjał nie został odpowiednio wykorzystany. Jasne, zawsze jest ta nutka ciekawości i ekscytacji, jak będzie wyglądać następna gwiazda. Jednak dość szybko gracz poczuje, że wszystko to tak naprawdę skórki i nakładki na generyczne obszary. Otwarte lokacje są stosunkowo małe. Do tego gracza powstrzymuje się na 101 sztucznych sposobów - polami siłowymi, wieżyczkami, burzami pustynnymi i tak dalej. Nie ma co nastawiać się na zabawę w kosmicznego pioniera. Mniej niż bym chciał jest także obszarów zręcznościowych. Takich z ruchomymi platformami i głębokimi przepaściami.

Warto napisać o kooperacji. Borderlands 3 można pokonać na podzielonym ekranie i to jest świetne.

Moduł co-op to kluczowy element tej strzelaniny. Swoje siły możemy łączyć nie tylko z innymi graczami za pomocą sieci, ale również ze znajomym siedzącym zaraz obok. Wystarczy tylko drugi pad. Rozgrywka jest wtedy prowadzona na podzielonym ekranie, co początkowo może wydawać się nieco uciążliwe. Uwierzcie mi jednak - frajda ze wspólnego przechodzenia gry jest gigantyczna. Borderlands 3 grane w dwie osoby jest podwójnie dobre. Bawiąc się w samotnego wilka jedynie szkodzimy. Sobie, no i grze oczywiście.

Cieszy, że twórcom chciało się eksperymentować z dodatkowymi modułami wieloosobowymi. W Borderlands 3 uświadczymy uproszczony tryb hordy ala Gears of War, a także krótkie dungeony z bossami na końcu. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko ciasnych starć PvP w stylu Destiny. Gdy robi się czwartą odsłonę tej samej serii, eksperymentowanie jest jak najbardziej wskazane. Gearbox śmiało mógł pójść jeszcze jeden krok dalej. Będąc przy dungeonach: od razu czuć, że najtrudniejsi przeciwnicy zostali projektowani pod walkę grupową. Jeden z graczy odwraca uwagę bossa, drugi pakuje mu serię w plecy, a trzeci ładuje zniszczoną osłonę. Jest zabawa. Jest też wyzwanie, ponieważ Borderlands 3 nie oddaje swojego lootu po dobroci.

Jeśli podobały się wam poprzednie części, będziecie zachwyceni. To druga najlepsza odsłona serii.

Borderlands 3 to najlepsza przygoda w szalonym uniwersum, zaraz obok uwielbianej Dwójeczki. Pierwsza część oraz Pre-sequel może czyścić nowemu tytułowi lufę. Karabinu oczywiście. Gearbox opanował dziką formułę do perfekcji, chociaż ową perfekcję osiąga przy użyciu starych narzędzi, starych pomysłów i archaicznych rozwiązań. Borderlands 3 nie jest żadnym nowym rozdaniem. Nowym poziomem. Nowym otwarciem. To po prostu więcej tego samego. Wasz ulubiony burger, odgrzany po mistrzowsku. Nie jest świeży, ale na pewno jest smaczny.

W swojej kategorii Borderlands 3 jest naprawdę świetne. Problem polega na tym, że w owej kategorii nie ma nikogo więcej. Poszukiwacze krypt grają na własnym boisku i chociaż bez wątpienia grają dobrze, przydałaby im się konkurencja zmuszająca do prawdziwej rewolucji. Do wejścia w erę PlayStation 4 oraz Xboksa One, miast tkwienia mentalnie przy poprzedniej generacji konsol.

To jednak wszystko marudzenie, które znika po kolejnym pociągnięciu za spust. Cholernie satysfakcjonująca ta rozgrywka. Wciąga jak diabli. Jeszcze tylko jedno zadanie. Jeden poziom. Jedna misja poboczna. Jeden bossik do ubicia. W Borderlands 3 zawsze jest coś do zrobienia. Samemu, z kumplem siedzącym obok czy z ludźmi w Internecie. Oddani fani serii, a tych przecież nie brakuje, mają wielkie, wielkie święto.

Data premiery13 września 2019
GatunekFPS/gra akcji/loot shooter
PlatformyPS4, XONE, PC
Wymagania min.Intel Core i5-3570 3.4 GHz
AMD FX-8350 4.0 GHz
6 GB RAM
GeForce GTX 680 2 GB
3 GB Radeon HD 7970 3GB
Wymagania zal.Intel Core i7-4770 3.4 GHz
AMD Ryzen 5 2600 3.4 GHz
16 GB RAM
GeForce GTX 1060 6 GB
Radeon RX 590 8GB
Wydawca2K Games
DystrybutorCenega

Największe zalety:

  • Claptrap
  • Mięsista, satysfakcjonująca mechanika ostrzału
  • Tona zróżnicowanych, unikalnych broni
  • Claptrap
  • Dodatkowe tryby wieloosobowe (horda, dungeony)
  • Możliwość przejścia gry na podzielonym ekranie
  • Claptrap
  • Nowa gra+
  • Swoboda podróż po planetach do dobry pomysł…

Największe wady:

  • …ale nie został odpowiednio wykorzystany
  • Seria zatrzymała się na erze PS3 i X360
  • Masa błędów powiązanych z lobby i matchmakingiem
  • Baaaardzo powtarzalni przeciwnicy
  • Scenarzysta odpowiedzialny za los Mayi powinien zakopać się w rowie

Jeśli nie pokochałeś szalonej serii kilka lat temu, nie pokochasz jej i teraz. Borderlands 3 to typowa gra od fanów dla fanów. Druga najlepsza w tym dzikim, kolorowym miocie.

Zrzuty ekranu zostały wykonane na PS4 Pro