Foto  / Recenzja

Chiński obiektyw, który kompletnie mnie urzekł. Kamlan 50mm f/1.1 - recenzja

Kamlana 50mm f/1.1 kupiłem już jakiś czas temu, zachęcony rewelacyjnym światłem, małym rozmiarem obiektywu, natywnym mocowaniem Sony E i bardzo dobrą ceną. Podczas wyjazdu do Londynu na galę Sony World Photography Awards nareszcie miałem więcej czasu na sprawdzenie możliwości tego nietypowego szkiełka.

Chiński Kamlan 50mm f/1.1 to bardzo ciekawy obiektyw, który od momentu premiery skupił na sobie dużą uwagę. Jest to manualny obiektyw stałoogniskowy o niebywałej jasności f/1.1, kosztujący w polskiej dystrybucji 800 zł (można zejść z ceny ściągając go zza granicy za ok. 170 dol.).

800 zł za światło f/1.1 to z jednej strony niesamowita okazja, ale z drugiej, jest to poziom cenowy znacznie wyższy od starych manualnych obiektywów dostępnych w cenach 100–200 zł. Czy warto zainwestować taką kwotę w chiński obiektyw? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Czym jest, a czym nie jest Kamlan 50mm f/1.1?

Przede wszystkim, jest to obiektyw zaprojektowany do współpracy z bezlusterkowcami. Kupimy go w wersji z natywnym mocowaniem Sony E, Fujifilm X, Canon EOS M, lub Mikro Cztery Trzecie, więc nie będą potrzebne żadne przejściówki. Warto pamiętać, że obiektyw powstał z myślą o współpracy z matrycami APS-C (i Mikro Cztery Trzecie) i nie jest w stanie pokryć sensora pełnoklatkowego.

Jakiś czas temu testowałem inny chiński obiektyw, Fujian 35mm f/1.7, który można było kupić za 20–30 dol. Była to zabawka, której jakość optyczna pozostawiała wiele do życzenia, ale jednocześnie dawała dużo frajdy. Kamlan 50mm f/1.1 nie jest tego typu „efektowym” obiektywem. To pełnoprawne narzędzie, które możemy zestawić z klasycznymi manualnymi pięćdziesiątkami.

Obiektyw robi bardzo dobre pierwsze wrażenie…

…no, może od momentu wyjęcia z pudełka, bo samo opakowanie raczej nikogo nie urzeknie, gdyż od razu zdradza, że mamy do czynienia z tanim obiektywem. Sam obiektyw nie budzi żadnych zastrzeżeń. Jest wykonany z metalu i szkła. Choć szkiełko waży jedynie 248 gramów, to nie sprawia wrażenia wydmuszki, ponieważ jest malutkie. Trzymane w dłoni daje poczucie solidności.

Przyczepić mogę się jedyne do dwóch plastikowych elementów: osłony przeciwsłonecznej (łatwo się rysuje) i do absolutnie najtańszego, najgorszego z możliwych dekielka, który na dodatek jest szary, więc zupełnie nie pasuje do obiektywu. Po tych elementach czuć chiński rodowód konstrukcji.

Najważniejsze jednak, że sam obiektyw jest dobrze wykonany. Bardzo podoba mi się praca pierścieni ostrości i przysłony, które stawiają wyczuwalny, ale niebyt duży opór, co umożliwia szybką pracę. Przysłona zmienia się płynnie, bez klików na poszczególnych wartościach, a do tego ma aż 12 listków (!) co zapewnia ładny bokeh nawet po jej przymknięciu. Na obiektyw nakręcimy filtry w rozmiarze 52 mm (przy takiej jasności przydadzą się filtry ND).

Obiektyw to całkowicie manualna konstrukcja, która nie ma żadnego chipu komunikującego się z aparatem. To znaczy, że do korpusu nie są przekazywane żadne informacje, w tym o przysłonie. Mimo to bezlusterkowce dobrze dobierają ekspozycję w trybach półautomatycznych i manualnych. Kamlanem fotografowałem głównie w trybach A i M, z włączonym Auto ISO.

Jak fotografuje się manualnym Kamlanem?

Kamlanem fotografowałem na aparatach Sony A6300 i Sony A7 III w trybie crop. Oba te bezlusterowce zapewniają focus peaking, czyli podświetlanie ostrych krawędzi. To rozwiazanie bardzo ułatwia manualne ostrzenie, ale nie jest idealne. Dla pewności pod przycisk funkcyjny mam ustawione powiększenie kadru, które umożliwia lepszą ocenę ostrości.

W praktyce ostrzenie jest łatwiejsze, niż można się spodziewać. Jasne, przy fotografii ulicznej nie zawsze uda się ustawić ostrość idealnie, a część ujęć na pewno przepadnie, ale wszystko jest kwestią praktyki. Większość kadrów, które widzicie w teście, powstała na f/1.1., czyli na najpłytszej możliwej głębi ostrości. Kadry powstawały przeważnie bardzo spontanicznie, podczas spacerowania, bez wcześniejszego planowania, w którym miejscu powinienem ustawić ostrość.

Warto pamiętać, że ogniskowa 50 mm na aparatach APS-C daje takie pole widzenia, jak obiektyw 75 mm na pełnej klatce, a więc jest to wąski kadr. Ciasne ujęcia potrafią wyglądać dobrze, ale na pewno nie jest to uniwersalna wartość. Przykładowo, taka ogniskowa zupełnie nie sprawdziła się do fotografowania wnętrz galerii konkursu Sony World Photography Awards w Somerset House.

Kamlan 50mm f/1.1 to obiektyw stworzony do rozmywania tła i trzeba o tym pamietać.

Kamlan został stworzony do używania na niskich przysłonach. Obiektyw pokazuje swoje pazurki w zakresie f/1.1 - f/2.0, gdzie obraz z pewnością nie należy do najostrzejszych, ale ma najwięcej charakteru. Jasność f/1.1 pozwala na rozmycie tła, które zupełnie nie kojarzy się z matrycami APS-C, a do tego bokeh jest bardzo ładny. Ma w sobie pewien analogowy charakter.

Obiektyw nie jest przesadnie ostry na f/1.1., ale jest używalny. Centrum kadru wygląda OK, natomiast rogi na f/1.1 to absolutne mydełko, ale czy jest to istotne w tej kategorii obiektywu? W Kamlanie chodzi przecież o rozmycie! Mimo to po przymknięciu przysłony do f/8 - f/11 można mieć ostry obraz, choć skrajne rogi właściwie zawsze pozostają lekko nieostre.

Obiektyw ma też lekką dystorsję, a do tego ma mocną tendencję do łapania flar i blików. W tej kategorii obiektywu nie uznaję tych minusów za duże wady. Zwłaszcza flary przypadły mi do gustu, bo można je wykorzystać w kreatywny sposób.

Czasami przeszkadzała mi minimalna odległość ostrzenia wynosząca 50 cm, co jest dość sporą wartością. Sporą wadą są natomiast aberracje chromatyczne, które na najniższych przysłonach dość mocno przeszkadzają.

Czy nie lepiej kupić sprawdzony obiektyw manualny, np. Canona serii FD?

Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy zamiast Kamlana nie lepiej byłoby kupić sprawdzony obiektyw manualny. Starych pięćdziesiątek jest przecież na rynku mnóstwo, zwłaszcza jeśli zadowolimy się nieco mniejszą jasnością f/1.4. Manualne Canony FD 50mm f/1,4 SSC czy FD 50mm f/1.2 nie są może mocarzami optycznymi, ale mają swój charakter.

Na tak zadane pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Oba rozwiązania mają mocne i słabe strony. Manualna pięćdziesiątka od renomowanego producenta da przewidywalne rezultaty, ale wadą jest fakt, że będzie większa i cięższa od Kamlana, zwłaszcza w połączeniu z adapterem, który jest przecież niezbędny do podłączenia obiektywu. Taki zestaw sprawdzał się u mnie do zabawy, ale nigdy go do końca nie polubiłem, głównie z uwagi na nieporęczność.

Kamlan ma natywne mocowanie bezlusterkowe, więc jest znacznie bardziej poręczny. Największą obawą jest to, jak obiektyw zniesie próbę czasu, ale pocieszeniem jest fakt, że to przecież nowy produkt, więc dostajemy na niego gwarancję. Takiego komfortu nie mamy w starych, manualnych, używanych obiektywach.

Do tego dochodzi kwestia ceny. Nowy Kamlan 50mm f/1.1 kosztuje w polskiej dystrybucji 800 zł. Wspomniany Canon FD 50mm f/1.4 SSC kosztuje ok. 350 zł, a FD 50mm f/1.2 ok. 1500–3000 zł, w zależności od wersji. W przypadku Canonów są to oczywiście ceny za używane obiektywy. Kamlan daje więc najlepszą jasność i dobry stosunek jakości do ceny, ale z drugiej strony Canony działają również pod pełną klatką.

Osobiście sprawdzałem różne manualne pięćdziesiątki, ale z każdą było coś nie tak. Kamlan również nie jest ideałem, ale myślę, że dał mi najwięcej radości z fotografowania.

Podsumowując: absolutnie nie żałuję zakupu.

Kamlan 50mm f/1.1 całkowicie urzekł mnie płytką głębią ostrości oraz charakterem oddania nieostrości. Obiektyw ma w sobie to coś, co sprawia, że nawet zwyczajny kadr wygląda ładnie. Fotografia uliczna z tym obiektywem to czysta przyjemność, m.in. z uwagi na fakt, że rozmiar i waga zestawu pozostają niewielkie.

Co ciekawe, na wyjeździe prasowym na galę Sony World Photography Awards szkiełko wzbudzało bardzo duże zainteresowanie. Goście i uczestnicy gali regularnie pytali mnie o ten obiektyw, mimo że na wyjeździe nie brakowało topowych obiektywów Sony oraz manualnych Voigtländerów i Summicronów z systemu Leica M.

Kamlana na pewno nie mogę polecić do profesjonalnej pracy, ale jeśli jesteś hobbystą szukającym nietuzinkowego stałoogniskowego obiektywu, który da ci radość z fotografowania i pozwoli pobawić się głebią ostrości, Kamlan 50mm f/1.1 to prawdopodobnie najlepsze, co w tej chwili możesz kupić. Zdecydowanie polecam!

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst