Sprzęt  / Felieton

Przejściówka z gniazdem minijack i możliwością ładowania, czyli Apple zdecydował się na zgniły kompromis

195 interakcji
dołącz do dyskusji

Apple pozbył się gniazda minijack w iPhonie 7 i pozostał konsekwentny w zaprezentowanych w tym roku nowych modelach smartfonów. Małym kompromisem jest pojawienie się w sklepie Apple przejściówki umożliwiającej słuchanie muzyki przez słuchawki ze złączem minijack i ładowanie jednocześnie.

Należę do tych użytkowników, którym brakuje minijacka w iPhonie. Nie jest to jakiś tani sentyment i próba zawracania Wisły kijem. Mam niezłe słuchawki nauszne, które w zestawie z kolejnymi smartfonami sprawdzały się bardzo dobrze. Apple wyszedł mi naprzeciw i dołączył do iPhone'a 7 przejściówkę Lightning do minijack. Nie jestem snobem i przeżyłem fakt, że premium feel tego akcesorium plasuje się gdzieś pomiędzy grzałką do parzenia herbaty z oferty braci zza Buga, handlujących na straganach a chińskimi słuchawkami dousznymi za 11 zł.

Podobnie musi myśleć wielu klientów, którzy w sklepie Apple ocenili na jedną gwiazdkę ten produkt. Jest on zgniłym kompromisem między potrzebami użytkowników i chęciami Apple do zadośćuczynienia im. Teraz średnia ocena wynosi półtorej gwiazdki, ale znam takich, którzy mieli okazję zobaczyć po raz pierwszy w życiu produkt z oferty Apple, który dostał jedną gwiazdkę.

Kupujący zwracają uwagę, że przejściówka Lightning do minijack wygląda "tanio". To daleko idący eufemizm. Nie ma chyba w całej ofercie amerykańskiego producenta produktu mniej Apple'owskiego niż omawiany powyżej.

Dajmy sobie spokój z roztrząsaniem odczuć estetycznych. Dongle robi swoją robotę. Podpinam, wybaczcie kolokwializm, wypasione słuchawki do iPhone'a i słyszę muzykę. Cudownie. Problem pojawił się w pociągu relacji Polska B - Polska A, gdy akumulator zaczął wskazywać kilka procent, a ja nadal chciałem słuchać najnowszej płyty ulubionego wykonawcy. Słuchanie i ładowanie równocześnie nie jest możliwe. Bez względu zresztą na to czy używamy paskudnej przejściówki czy Earpodsów z końcówką Lightning.

W końcu uległem i kupiłem słuchawki bezprzewodowe. Są one jednak znacznie gorszej jakości niż te z minijackiem, o których wspominałem na początku. Znów zgniły kompromis.

Apple nie przywróci złącza 3,5 mm.

Tego możemy być pewni. Mentalnie przyzwyczaiłem się do myśli, że jestem skazany na gorszą jakość dźwięku przez słuchawki Bluetooth, gdy dziś zobaczyłem, że w ofercie Apple pojawił się ciekawy produkt firmy Belkin. Za 139,95 zł możemy kupić przejściówkę Rockstar oferującą możliwość równoczesnego słuchania muzyki przez słuchawki z końcówką minijack i ładowania iPhone'a.

Apple zaczął sprzedać przejściówkę z gniazdem minijack i możliwością ładowania

Belkin oferował wcześniej podobny gadżet, ale pozwalał on podłączyć słuchawki z końcówką Lightning. W sklepie Apple ten ostatni kosztuje 169,95 zł.

Nasz redakcyjny dyżurny fanboj Apple, Piotr Grabiec, takich problemów jak ja nie ma. Zaopatrzył się w słuchawki AirPods, po czym ogłosił urbi et orbi, że to wspaniałe rozwiązanie, tym samym zamykając temat. Dla mnie kwestia braku minijacka nadal istnieje. Przypuszczam, że pojawienie się specyficznej przejściówki w sklepie Apple oznacza, że również amerykański producent tę kwestię dostrzega. Rewolucja bowiem udała się połowicznie. Inni producenci tym razem przemyśleli sprawę i nie zdecydowali się wyrzucić gniazda 3,5 ze swoich urządzeń. Dobrym przykładem są Samsungi Galaxy S8 i Note 8.

Przyznam szczerze, że będę rozważał zakup akcesorium Belkina, choć będę go używał w bardzo specyficznych warunkach, głównie w podróży.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst