Motoryzacja  / Artykuł

Następnym razem z tego samochodu będą musieli wyciągać mnie siłą. Volvo S90 - pierwsza jazda Spider's Web

Picture of the author

Są takie samochody, obok których nie da się przejść obojętnie. I zupełnie nowe Volvo S90 z całą pewnością należy do tej grupy.

nie szwedzkie a chińskie!!!1111 4 cylindry tylko do kosiarek... plepleple... prawdziwa motoryzacja... plepleple...komputer na kołach... plepleple... zaraz się zepsuje... plepleple... prąd do czajników... plepleple... kogo stać na takie auta... hurr durr...

A teraz, skoro już wyjaśniliśmy sobie wszystko co nieistotne, skupmy się na tym, co naprawdę ważne. Na samochodzie. Bo i jest na czym.

Po pierwsze, Volvo S90 jest piękne. Koniec i kropka.

Jasne, S80 też było atrakcyjne. Ale było zbyt grzeczne, zbyt wycofane. S90 nie ma żadnych kompleksów.

Od początku do samego końca narysowane jest pięknie, mocno, wyraziście. I wygląda dobrze nawet w takich kolorach, w których chyba nigdy nie zdecydowałbym się wybrać auta. Aż do teraz.

Te lampy! Groźne i eleganckie jednocześnie. A do tego oczywiście w pełni LED-owe i (w opcji) aktywne.

Generalnie o froncie auta chyba nikt złego słowa nie powie, tak samo jak o linii bocznej.

Bardzo długa maska, krótki zwis przedni, idealne proporcje. Czego tu nie kochać?

Widzicie kamerkę?

No dobrze, tył jest kontrowersyjny i na zdjęciach wygląda dziwnie. Patrząc bezpośrednio z tyłu też wygląda... płasko.

Ale już patrząc pod kątem wygląda dużo, dużo lepiej. Mnie przekonał do siebie, mimo że początkowo nie byłem jego wielkim fanem.

Niestety nie zostałem fanem ogromnych, 21-calowych kół. Nie dość, że czuć każdą studzienkę, to jeszcze pewnie odpowiadają za sporą część hałasu. O konieczności prostowania nie wspomnę.

A to już jest po prostu słabe. Może i wszyscy tak robią, ale...

Mniejsza z tym. Grunt, że trafiła nam się (przypadkiem) najmocniejsza wersja silnikowa. T6, czyli 320 szwedzkich koni napędzających wszystkie cztery koła. Jak sama nazwa wskazuje, silnik ma 4 cylindry. O cenę samochodu nawet nie pytajcie. W tej wersji (Inscription) "3" z przodu z pewnością.

I można sobie płakać, że 4, a nie 6, 8, a może nawet 12. Można. A można do takiego Volvo wsiąść i pojechać. Tak wygląda człowiek jadący Volvo. W sensie nie, nie jak menel. W sensie, że jest szczęśliwy.

Nie, nie ma bulgotu, niskiego burczenia czy jakiekolwiek szaleństwa dźwiękowego. Silnik brzmi ok, kiedy się go przyciśnie i jest - co może być nawet ważniejsze - świetnie wyciszony przez większość czasu.

Ma przy tym tyle mocy, że na niemal żaden manewr na drodze nigdy nie ma za mało miejsca. Choć trzeba przyznać, że reakcja na gaz jest wyraźnie opóźniona w wielu przypadkach. 8-biegowy automat mógłby w takich sytuacjach być odrobinę szybszy.

Zmiana trybu na Dynamic albo ręczna redukcja trochę poprawia sytuację, ale i tak opóźnienie jest wyczuwalne.

Tak samo jak to, że układ kierowniczy jest nastawiony wybitnie na komfort, a nie na bezpośredniość. Nawet ręczna zmiana siły wspomagania na najniższą niewiele w tej kwestii zmienia.

Choć też nie można powiedzieć, że Volvo S90 pływa po drodze. Prowadzi się bardzo pewnie, ale bliżej mu do wygodnego zjadacza kilometrów, niż do wybitnego, twardego sportowca. I to lubię!

volvo s90 44

Tak samo jak wnętrze. Wnętrze S90, tak samo jak XC90 i V90, jest po prostu arcydziełem. Szczególnie z jasną skórą i jasnym, chropowatym drewnem.

Idealnie wymieszano tu rozsądny luksus, komfort, wygodę obsługi i przyjemny, domowy klimat. Wsiadasz i nie czujesz się przytłoczony jak w Mercedesie. Wsiadasz i czujesz się na miejscu. Czy to garniturze, czy w jeansach i t-shircie. A to, wbrew pozorom, ogromna sztuka.

Volvo jest absolutnym mistrzem, jeśli chodzi o łączenie kolorów, wzorów i materiałów. Niby chłodno, a jednak niesamowicie przytulnie.

I te detale! To pokrętło służy do regulacji siły nawiewu.

Bezramkowe lusterko, niestety osprzęt za nim zamknięto w sporych rozmiarów skrzynce, więc wyżsi kierowcy muszą opuścić fotel, żeby zachować dobrą widoczność.

I TE detale.

Choć nie każdy szczególik został dopracowany do perfekcji. Całość jest genialna, bogata i piękna, ale np. ten otwieracz schowka pasażera jest taki... nie-premium w dotyku i mechanizmie działania. Nawet bardzo nie premium. Podobnie schowek po stronie kierowcy.

Ręcznie zasuwany szyberdach? Który mamy rok?! O twardym plastiku po prawej stronie tunelu między przednimi fotelami już nawet nie wspominam.

Ale wróćmy do foteli. Marcin, pokaż państwu, jak dobre są fotele w nowym S90.

Ze swojej strony tylko dodam, że są kosmicznie wygodne i regulowane w niemal każdej potrzebnej kwestii. Regulować możemy nawet szerokość podparcia. Niestety ultra-bezpieczne zagłówki są nie do ruszenia. Ciekawostka: jeśli samochód wie, że np. wypadnięcie z drogi jest nieuniknione, fotele specjalnie się do tego przygotują, aby zminimalizować obrażenia.

DCIM300MEDIA
Z tyłu miejsca jest sporo, chociaż tunel środkowy utrudni życie piątemu pasażerowi, a wprofilowanie tylnej kanapy jest... kanapowe i raczej płaskie. Przy obniżeniu przedniego fotela trudno też wcisnąć nogi pod niego.

Na pocieszenie opcjonalna klimatyzacja czterostrefowa i również opcjonalne ręcznie obsługiwane zasłonki w tylnych oknach. Czekamy na wersję Excellence, która - z tego co nam powiedziano - prawdopodobnie się pojawi. Volvo S90 LWB? Biorę! Tylko ustalę skalę modelu.

Dwie rzeczy, na które mogę ponarzekać, to małe lusterka boczne i odrobinę zbyt duży hałas (szczególnie z tyłu) przy prędkościach powyżej 130 km/h. Na to drugie pewnie pomogłyby mniejsze koła i laminowane szyby (dostępne oczywiście w opcji).

Jeśli odpowiednio doposażymy samochód (choć w i podstawowej wersji goły nie jest), będziemy mieć nie tylko świątynię komfortu, ale i technologii. HUD - co tu dużo mówić. Obowiązkowo.

System ustawień, wyświetlany na 9-calowym, dotykowym ekranie jest prosty, czytelny i bardzo, bardzo szybki. Zmienić w nim możemy praktycznie wszystko - od zaawansowanych ustawień audio, przez styl zegarów, po charakterystykę pracy silnika, skrzyni biegów i zawieszenia. CarPlay oczywiście jest. Android Auto - będzie niedługo.

Śliczne i funkcjonalne cyfrowe zegary, pomiędzy które można oczywiście wrzucić obraz z nawigacji. Niestety dodatkowe skórki zegarów nie są zbyt piękne. I dlaczego nie można wywalić obrotomierza?!

I to by było na razie na tyle. Nie, dobra, żartuję, o Volvo S90 jeszcze u nas przeczytacie.

* Fotografie i współpraca: Marcin Połowianiuk

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst