Technologie  / News

Uber wprowadza rekompensaty i dodatkowe opłaty, czyli zmienia zasady gry... na lepsze

Uber stale wprowadza zmiany w swojej aplikacji. Ostatnie nowości mogę ocenić wyłącznie pozytywnie. Dotyczy to zarówno rekompensaty w razie wydłużonego kursu UberPool w Stanach Zjednoczonych, jak i wprowadzenia nowego rodzaju opłaty w naszym kraju.

Pierwszą z nowości Uber zaprezentował dzisiaj i dotyczy ona usługi UberPool, z której mogą skorzystać użytkownicy aplikacji w wybranych miastach na świecie. Tam, gdzie Uber jest już naprawdę szalenie popularny, można zamawiać przejazdy, podczas których kierowca może zatrzymać się i wpuścić do auta osoby jadące w tym samym kierunku.

UberPool jeszcze bardziej obniża koszty przejazdu.

UberPool to świetny przykład tego, jak Uber jest w stanie naprawdę wywrócić do góry nogami model świadczenia usług transportowych przez zwykłe taksówki, a nie tylko go naśladować wprowadzając usprawnienia i obniżając ceny. Sama Nazwa UberPool ma przywoływać skojarzenia z tzw. carpoolingiem, czyli dzieleniem jednego auta na kilka osób.

Podstawowa usługa o nazwie UberPop, która zadebiutowała jako pierwsza w naszym kraju, działa podobnie jak taksówki - użytkownik może zamówić kurs z punktu A do punktu B dla siebie lub grupy swoich znajomych. UberPool pozwala ruszyć w tę samą trasę z nieznajomymi osobami z okolicy, które akurat chcą dotrzeć w to samo miejsce, co my.

UberPool przypomina bardziej BlaBlaCar niż taksówki.

Przy tej usłudze można dopiero mówić o ekonomii współdzielenia. Zamiast zamawiać kilka taksówek grupa nieznajomych osób może zrzucić się na jeden kurs. Co prawda transport może zająć nieco więcej czasu i nie będzie tak komfortowy, ale w zamian za to cena przejazdu dla każdego z pasażerów spada. Na ulicach miast jest nieco mniej aut, a samochody nie wożą powietrza.

Największym problemem UberPool jest to, że trzeba zgrać logistycznie możliwości kierowców i potrzeby pasażerów i przewożenie kilku osób utrudnia wyliczanie czasu dojazdu na miejsce docelowe. Nowa funkcja szacowania czasu potrzebnego na dojazd, jak na razie pilotażowo uruchomiona w Los Angeles w aplikacji na iPhone’y, ma rozwiązać ten problem.

Uber przewiduje też rekompensaty dla klientów, którym wskaże błędną estymację czasu przejazdu.

Użytkownicy UberPool w Los Angeles, którzy dojadą na miejsce później niż wskazano w aplikacji, dostaną 2 dolary zniżki na kolejne kursy w ramach tego wariantu usługi. Jak donosi Apple Insider stanie się to nawet wtedy, gdy inni pasażerowie się dosiądą do nich w trakcie przejazdu, co go wydłuży o dodatkowe minuty.

Jeśli nowa funkcja się sprawdzi, to z wyliczania czasu dojazdu i rekompensaty za opóźnienia w ramach UberPool będą mogli skorzystać klienci z pozostałych miast, gdzie usługa współdzielenia przejazdów z Uberem jest już dostępna. Wśród 18 lokalizacji oprócz Los Angeles UberPool dostępny jest w Nowym Jorku, Szanghaju i w Pekinie.

Zmiany w polskiej aplikacji również uważam za korzystne, chociaż użytkownicy mogą z początku nie być zbytnio zadowoleni.

W jednej z ostatnich aktualizacji Ubera pojawiła się z kolei informacja, że użytkownicy będą obciążani dodatkową opłatą. Nie mogę jednak mieć jej za złe twórcom aplikacji i wręcz uważam, że jest ona w porządku. Od teraz, jeśli zamówimy kurs, to kierowca zacznie naliczać opłatę po dwóch minutach od pojawienia się we wskazanej lokalizacji.

Użytkownicy mogą się na to oburzać, ale spójrzmy prawie w oczy - kierowca czekający kwadrans na to, aż klient łaskawie dopije piwo w knajpie, zejdzie z klatki schodowej lub dopali papierosa przed wejściem do auta nie zarabia. Dokładniej to przewoźnik traci czas i potencjalne zarobki stojąc w miejscu, a nie jadąc, dlatego ten czas postoju warto wyeliminować.

Nowa opłata ma chronić kierowców przed pasażerami, którzy nie szanują ich czasu.

Zobacz także:

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst