REKLAMA

Moja ulubiona kamera kosztuje grosze. Nie zawiodła mnie nigdy

Kosztuje mniej niż 200 zł, a mimo to przeżyła wszystkie możliwe warunki pogodowe, wszelkie możliwe zaniedbania z mojej strony i jeszcze była podatna na moją pół-autorską, użyteczną przeróbkę. Poznajcie moją ulubioną kamerę zewnętrzną.

Tapo C520WS
REKLAMA

Czyli Tapo C520WS. I tak - możecie w tym momencie sprawdzić, ile kosztuje - w większości sklepów ceny trzymają się tuż poniżej poziomu 200 zł, a czasem da się ją kupić nawet jeszcze taniej. I jednocześnie jest to kamera, która przetrwała u mnie absolutnie najdłużej - wliczając w to zarówno moje zmieniające się preferencje sieciowo-aplikacyjne, jak i najzwyklejsze zmiany i załamania pogody.

REKLAMA

Ile lat wytrzymała kamera Tapo C520WS?

Jeśli dobrze liczę, to około 2,5 roku. Nie byłby to może imponujący wynik, gdyby nie fakt, w jakich warunkach często przechowywana i użytkowana była ta kamera. Nie tylko była wystawiona na działanie deszczu, słońca, mrozów i upałów ostatnich lat, ale też... momentami po prostu leżała luzem w ogrodzie.

Tak, bywały momenty, gdzie brakowało mi już miejsca na testowe kamery, więc poczciwe Tapo musiało na chwilę zostać zdjęte ze słupa. I często zdarzało się, że na tydzień, dwa albo trzy, lądowało po prostu na trawie, ewentualnie na jakimś kamieniu, i tak sobie leżało.

W razie czego - powtarzałem sobie - wiele nie stracę, w końcu to raczej tania kamera. Zawsze jednak - a tych razów było całkiem sporo - C520WS po podłączeniu do zasilania działała dokładnie tak, jak w dniu wyjęcia jej z pudełka. Ok, zgubiłem gdzieś jedną czy dwie śrubki, ale poza tym całość jest nadal w stanie idealnym.

Jak na niedrogą kamerę - jestem pod wrażeniem tego, jak dużo zaniedbań z mojej strony była w stanie przetrwać. Zakładam zresztą, że bez wysiłku posłuży jeszcze sporo lat.

Zasilanie i łączność to moja druga ulubiona cecha.

Teoretycznie najpopularniejsze - a przynajmniej najliczniejsze w wydaniu konsumenckim - są dziś kamery, które łatwo zainstalować i nie trzeba się z nimi przesadnie bawić. Czyli najlepiej WiFi, akumulator i panel solarny. Minimalizacja złączy, minimalizacja opcji, maksymalizacja wygody obsługi.

I w pewnym stopniu i ja taką minimalizację lubię, choć przez lata nauczyłem się jednego - żadna kamera z WiFi, nawet najlepsza, nie da tego samego, co daje nam zwykły, poczciwy przewód Ethernetowy. Tak po prostu.

Moje ulubione Tapo WiFi wprawdzie ma, ale to WiFi pozostaje nieużywane. C520WS wyposażono bowiem w nie tak często dziś spotykany w kamerach port Ethernetowy, więc bez trudu mogę przeciągnąć niezbyt długi przewód do mojego ogrodowego switcha SG2005P-PD i... już. Wygodnie, pewnie, stabilnie.

Oczywiście można w tym momencie zadać pytanie: a co z zasilaniem? Odpowiadam: idzie tym samym przewodem. Fakt, C520WS nie obsługuje fabrycznie PoE, ale splitter PoE (TL-POE10R) i kawałek wodoszczelnej puszki ten problem rozwiązuje.

Efekt końcowy jest taki, że z jednym przewodem zapewniam sobie i zasilanie kamery, i transmisję danych w najlepszym możliwym wydaniu.

Aplikacja TP-Link? Tak, ale nie trzeba.

To akurat moja prywatna fanaberia, bo zakładam, że większość użytkowników kamer korzysta z dostarczanych przez producentów aplikacji. Rozumiem, szanuję, jest łatwiej, przyjemniej wygodniej.

Ja jednak chciałem, żeby wszystkie kamery rozproszone po moim ogrodzie działały pod kontrolą Frigate, czyli rozwiązania, które funkcjonuje lokalnie na moim miniPC. I w przypadku C520WS - jest to jak najbardziej możliwe, bo z kombinacji stałego zasilania, obsługi RTSP i połączenia "po kablu" wychodzi nam wspaniale nadająca się do Frigate kamera. Która zresztą nie wymagała nawet przesadnie skomplikowanej konfiguracji.

Co ciekawe - spośród wszystkich moich ogrodowych kamer, w sumie czterech sztuk, C520WS ze stałym podpięciem do prądu i sieci spisuje się zdecydowanie najlepiej. Nawet pomimo tego, że kosztuje kilkukrotnie mniej od pozostałych kamer z tego zestawu.

Poza tym C520WS to... po prostu solidna kamera.

Cudów i wodotrysków tutaj nie ma, nie ma nawet 4K. I tak po prawdzie... w ogóle mi to nie przeszkadza. C520WS robi dokładnie to, czego od niej oczekuję - monitoruje, nagrywa, rozdzielczość i jakość są wystarczające do stwierdzenia, co się dzieje, wykrywania zdarzeń i generowania prawidłowych powiadomień. Tak, nawet pomimo tego, że to 2K, a nie 4K, bez problemu wykrywane są nawet miniaturowe w skali całego kadru gołębie i inne ptaki.

Do tego C520WS robi u mnie za - mam nadzieję, że tymczasowe - oświetlenie części ogrodu, do której nie sięga póki co zwykły prąd i muszę sobie radzić z PoE. W razie czego mogę ją sobie też wygodnie obracać, żeby monitorowany obszar nie dublował się z kolejnymi dokładanymi kamerami i zapisywać wszystko absolutnie lokalnie.

Wychodzi na to, że czasem najprostsza kamera, to ta kamera.

Gdyby ktoś mnie zapytał, dlaczego lubię C520WS, to odpowiedź byłaby prosta: bo po prostu działa. Tak, jest na kablu, i absolutnie to uwielbiam. Tak, nie ma swojego panelu fotowoltaicznego, nie ma 4G, nie ma też jakiejś jednej wyjątkowej funkcji, która powalałaby na kolana.

Po prostu działa - absolutnie niezawodnie - i to od lat, mimo naprawdę niegodnego traktowania. I zakładam, że tych lat razem z tą kamerą będzie jeszcze wiele. Nawet pomimo tego, że kosztowała mniej niż 200 zł.

REKLAMA

A może właśnie dlatego pewnie z czasem dołączą do niej kolejne egzemplarze.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-24T20:22:54+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T20:09:07+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T19:53:39+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T19:51:59+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T19:49:57+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T19:07:15+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T19:05:50+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T18:26:29+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T18:26:00+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T17:44:21+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T17:42:15+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T17:21:06+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T16:51:09+02:00
Aktualizacja: 2026-04-24T16:18:33+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA