Tech  / Artykuł

Polacy chcą wykorzystać drony do tworzenia map w locie. Dosłownie i w przenośni

Wydawać by się mogło, że w dobie precyzyjnych satelitów tworzenie map nie jest trudnym zadaniem. Mamy przecież ogólnodostępne rozwiązania o dość dużej precyzji, takie jak mapy od Google, Apple, czy Microsoftu/Nokii. Co jednak zrobić, gdy takie rozwiązanie nie wystarcza? Wrocławska spółka Dron Academy ma na to odpowiedź.

W przypadku map problem zaczyna się w momencie, gdy potrzebna jest prawdziwa precyzja rzędu centymetrów, a nawet milimetrów. Taka sytuacja występuje chociażby w budownictwie, gdzie do wytyczania precyzyjnych map terenu zatrudnia się geodetów. Ich praca jest jednak długotrwała i dość kosztowna. Analogiczna sytuacja występuje też w innych branżach, takich jak rolnictwo, czy biznes.

Polska firma Dron Academy stworzy mapy... w locie

Jak informuje Forbes, wrocławska spółka Dron Academy pracuje nad systemem tworzenia map przy udziale dronów. System będzie zintegrowany z oprogramowaniem wielowirnikowców firmy DJI i pozwoli na tworzenie map w czasie rzeczywistym.

Kamery dronów będą monitorować wszystko, co znajduje się pod kopterami, a oprogramowanie zamieniałoby obraz na mapę. Cały proces zajdzie automatycznie, a lot drona będzie w pełni autonomiczny. Rola operatora sprowadzi się tylko do wyznaczenia obszaru i określenia stopnia dokładności, z jaką ma powstać mapa. Twórcy systemu z Dron Academy chcą, by ich rozwiązanie było stosowane globalnie.

Choć pomysł brzmi innowacyjnie, to podobne rozwiązanie istnieje w Japonii

Japońskie przedsiębiorstwo Komatsu wpadło na pomysł, jak zautomatyzować część prac na budowie przy użyciu nie tylko dronów, ale również autonomicznych pojazdów.

Komatsu jest jednym z największych producentów maszyn budowlanych, w tym różnego typu koparek, spycharek, czy ładowarek. Firma istnieje już ponad 90 lat, a więc ma bogatą tradycję. Mimo to szefowie przedsiębiorstwa odważnie patrzą w przyszłość. Chcą oni część robót budowlanych powierzyć dronom i samojezdnym maszynom.

Drony i autonomiczne pojazdy mogą być wykorzystane podczas pierwszego etapu prac budowlanych, czyli przy robotach ziemnych. W tym wypadku słowo „roboty” pasuje nad wyraz dobrze.

Drony miałyby skanować teren budowy i przekazywać informacje do komputerów inżynierów. Dzięki temu tworzyłby się automatycznie trójwymiarowy model całego terenu. Następnie autonomiczne koparki i spycharki miałyby wykonywać niwelację terenu oraz wykopy pod fundamenty, zgodnie z założonymi planami. Bez człowieka, bez pomyłek, bezpiecznie.

Skycatch + Komatsu Smart Construction from Skycatch on Vimeo.

Pomysł pojawił się w związku z mobilizacją przemysłu budowlanego przed letnimi igrzyskami olimpijskimi w Tokio w 2020 roku.

Rozwiązanie proponowane przez Komatsu może być testowo wdrażane w pracach budowlanych właściwie od zaraz. Komatsu już od jakieś czasu współpracuje z firmą Skycatch, która produkuje drony przemysłowe przystosowane do zbierania danych terenowych. Już teraz Skycatch oferuje usługę przygotowania podniebnych map terenu m.in. do celów budowlanych.

Komatsu już od dawna pracowało nad podobnym rozwiązaniem, ale zawsze problem stanowiły dokładne mapy terenu. Naziemne skanery 3D były zbyt wolne, by móc je stosować na większą skalę. Prezes Komatsu twierdzi, że podczas dużych robót budowlanych do zmierzenia terenu potrzebnych było dwóch inżynierów, którzy pracowali przez cały tydzień. W przypadku technologii Skycatch ta sama praca zajmie godzinę lub dwie.

Z kolei autonomiczne maszyny budowlane są już stosowane, ale głównie w pracach podziemnych, np. do drążenia tuneli. Zastosowanie samojezdnych sprzętów do prac naziemnych byłoby sporym przełomem. Szczególnie, gdy mowa jest o dynamicznie zmieniającym się placu budowy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst