Sprzęt  / Lokowanie produktu

Wielogodzinna praca przy komputerze dzień w dzień i tak od lat? Wybawieniem okazał się bezprzewodowy masażer Defenzo

Zabiegani, zestresowani, spięci, spędzający większość dnia przed komputerem. Do tego przeważnie pozbawieni czasu, żeby dać swojemu organizmowi odpocząć albo zadbać o niego właściwie. Taki opis pasuje niestety do coraz większej liczby ludzi. Kiedy ostatnio po tygodniu siedzenia codziennie po 10-12 godzin przed monitorem wybraliśmy się np. na masaż? No właśnie. A może da się to rozwiązać bardziej „domowymi” sposobami i sprzętami?

Obecna rzeczywistość niestety nie daje nam zbyt wielkiego wyboru. Jasne, kto nie ma ochoty na profesjonalny masaż, szczególnie po ciężkim, męczącym dniu albo kiedy po prostu niektóre mięśnie przestają dawać sobie radę z obciążeniem? Z drugiej strony kto po takim dniu ma jeszcze czas i ochotę, żeby przedzierać się przez miasto do salonu z masażem?

Pozostają więc rozwiązania domowe, ale i tutaj możemy napotkać kilka trudności. Po pierwsze, żeby zrobić dobry masaż, trzeba się na tym znać. Po drugie, jeśli ból zacznie nam doskwierać np. w pracy, szef raczej nie da nam przepustki na godzinę, żeby nasza „druga połówka” rozmasowała nasze bolące plecy.

Zabieganym i spiętym pozostaje więc właściwi jedno - masażer. Przyznam, że dość trudno było mi uwierzyć w skuteczność takiego rozwiązania. Nie jest to nowa kategoria sprzętów na rynku, a większości osób kojarzy się raczej z zupełnie bezużytecznym gadżetem, reklamowanym w telezakupach i sprzedawanym za wielokrotnie zbyt wysoką cenę.

Wystarczyło jednak kilka tygodni z odpowiednim urządzeniem, abym zupełnie zmienił zdanie.

Do testów masażera bezprzewodowego Defenzo podchodziłem początkowo ze sporym dystansem. W końcu jakoś przesiedziałem przed biurkiem tyle lat, że pozornie prosty sprzęt opukujący moje mięśnie raczej niewiele jest mi w stanie pomóc. Tym bardziej, że masażer Defenzo do najtańszych nie należy. Skoro jednak testować, to testować.

Na szczęście już pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. W przeciwieństwie do wielu produktów obecnych na rynku, masażer Defenzo nie prezentuje się jak tandetna, plastikowa zabawka. Owszem, budowa zewnętrzna skrojona jest ewidentnie pod kątem ułatwienia realizacji głównego zadania tego sprzętu (wygodny, pokryty silikonem uchwyt, etc.), ale nie przeszkodziło to w stworzeniu czegoś nie tylko solidnego, ale również prezentującego się dużo lepiej, niż można byłoby oczekiwać.

defenzo-masazer

„Solidny” to zresztą określenie nie do końca oddające w tym przypadku jakość wykonania. Testowany masażer jest wykonany niemal wzorowo, co może sugerować, że wytrzyma w naszych rękach naprawdę długo.

Z drugiej strony, nasze ręce lub ręce osoby masującej nas masażerem Defenzo, wytrzymają z nim też całkiem sporo czasu. Masa na poziomie 750 g wprawdzie nie sugeruje, że jest to przedmiot ultra lekki, ale cały ciężar rozłożono na tyle umiejętnie, że nawet dłuższe sesje nie powinny stanowić dla nikogo żadnego problemu.

A można sobie pozwolić na naprawdę długie masaże - trochę ponad 1,5 godziny ładowania umożliwia nieprzerwaną pracę przez niemal 3 godziny. Możemy więc zapomnieć o kablach na długi czas, nie tylko w trakcie domowego masażu, ale także np. przy wyjazdach z domu. Masażer Defenzo powinien wytrzymać nie tylko kilka krótszych sesji w trakcie pracy, ale nawet dłuższy wyjazd, na który nie zabierzemy ze sobą ładowarki.

Dobra, ale jak to działa?

W teorii bardzo prosto - chwytamy masażer w dłoń, przykładamy do wybranego punktu i naciskamy przycisk zasilania. W rzeczywistości jednak Defenzo oferuje nam sporo opcji konfiguracji.

Po pierwsze, masażer oferuje dwa główne tryby masażu - wibracyjny (z silnikiem obracającym się z prędkością 11 tys. obrotów na minutę) i uderzeniowy (3,7 tys. obrotów na minutę). Nie ma jednak obaw, że pomylimy się w wyborze - masaż uderzeniowy to ten realizowany za pomocą końcówek umieszczonych w grubszej części masażera, natomiast wibracyjny - za pomocą końcówek przyczepianych do silikonowego uchwytu.

Intensywność masażu, zgodnie z naszymi oczekiwaniami, możemy regulować za pomocą przycisku na obudowie w zakresie od 1,5 do 3,7 tys. obrotów.

Po drugie, wspomniane przed chwilą nakładki. Do wyboru jest aż 6 - 6-głowa, poduszka powietrzna, do masażu punktowego, do masażu głowy, skóry oraz twarzy. To daje nam szansę powalczyć chociażby z bólami potylicznymi, międzyłopatkowymi, bólami mięśni nóg, czy bardziej skomplikowanymi schorzeniami i bólami, np. tzw. kolanem biegacza czy łokciem tenisisty.

defenzo-masazer-koncowki

I znów nie ma powodów, by obawiać się, że wybierzemy niewłaściwie. Końcówki są opisane tak, żeby każdy dobrał właściwą do swoich oczekiwań. Dodatkowo instrukcja dokładnie tłumaczy, do jakich bólów i jakich partii mięśni najlepiej zastosować którą nakładkę.

W moim przypadku polegałem głównie na 2-3 końcówkach, które zresztą są prawdopodobnie najważniejsze w zestawie - punktowej, do skóry oraz poduszki powietrznej, która świetnie sprawdza się przy bólach mięśni.

Ok, sprzęt działa. Ale CZY działa?

I tu spore zaskoczenie - w tym i dla mnie. Zakładałem, że może coś tam podziała, może poczuję małą różnicę, ale trudno będzie polecić z czystym sumieniem sprzęt za około 700 zł, jeśli wywoływana przez niego różnica jest mała lub wręcz niezauważalna. A jednak jest inaczej.

Kilka długich godzin przed komputerem, 10 minut masażu i… jest naprawdę zupełnie inaczej. Trudno to wprawdzie potwierdzić w jakikolwiek namacalny sposób w recenzji, ale musicie w tym przypadku uwierzyć mi na słowo. Albo wyobrazić sobie sytuację, w której po 4-5 godzinach siedzenia przed monitorem robicie sobie 10-minutową przerwę, po której czujecie się tak, jakbyście dopiero zaczynali dzień w pracy, a nie byli już na jego półmetku.

Zapewniam, dużo łatwiej pracuje się właśnie po takim króciutkim zabiegu, a skoro już musimy wysiedzieć w biurze te wszystkie godziny, to naprawdę warto w każdym możliwy sposób zadbać o swój komfort.

defenzo-masazer-ladowanie

A masażer Defenzo, pomimo tego, że bardzo nie chciałem w niego uwierzyć, bardzo ten komfort podnosi. Szczególnie u osób, których praca przykuwa do krzesła i biurka na długie godziny, co w pewnym momencie zamienia się w prawdziwą męczarnię.

Masażer Defenzo - warto czy nie?

Odpowiedź jest w tym przypadku dość prosta. Osoby, które spędzają w pozycji siedzącej większość dnia - a tych jest naprawdę sporo i będzie coraz więcej - walcząc przy tym przez długie godziny z bólem, zdecydowanie powinny zdecydować się na taki zakup.

Można wątpić w skuteczność takiego masażera, ale prawdopodobnie wszystkie wątpliwości rozwieją się już przy pierwszy kontakcie - tak przynajmniej było w moim przypadku. I jestem bardziej niż pewien, że moje mięśnie są mi bardzo wdzięczne.

A cena? Cóż, na pierwszy rzut oka do najniższych nie należy, ale trudno liczyć na cenę wyraźnie niższą w przypadku produktu klasy medycznej, dodatkowo z pozytywną opinią Stowarzyszenia Fizjoterapeutów Polskich. Szczególnie, że drugiego takiego sprzętu na rynku właściwie nie znajdziemy. Poza tym, na ile wyceniamy własne zdrowie, komfort, a do tego czas? Na pewno na dużo więcej.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst