Sprzęt  / Felieton

Nie uwierzysz, ale jest ktoś, kto uważa, że dobrą alternatywą dla streamingu będzie... radio FM

Choć operatorzy komórkowi zarabiają na rosnącej popularności strumieniowania treści, to tak naprawdę boją się tego zjawiska. Powodem tego jest infrastruktura sieciowa nieprzygotowana na ogromny ruch generowany przez tego typu usługi. Dlatego jeden z największych operatorów na świecie, amerykański AT&T, od przyszłego roku nie będzie miał w swojej ofercie smartfonów pozbawionych radia FM lub przynajmniej będzie zabiegał o to, by było ich jak najmniej.

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że przeciążona sieć to ogromny problem dla operatorów komórkowych. Przekonał się o tym amerykański T-Mobile, który tydzień temu dostał 17,5 miliona dol. kary za to, że 8 sierpnia 2014 roku przez niemal 3 godziny nie było możliwe połączenie się z numerem alarmowym 911. Problem ten dotyczył niemal wszystkich z 50 milionów osób używających sieci T-Mobile.

Prawdopodobnie w tym przypadku awaria nie była spowodowana przeciążeniem sieci przez strumieniowanie treści. Przykład ten jednak idealnie pokazuje, na jakie problemy i koszty może narazić operatorów komórkowych dowolny czynnik mający możliwość przeciążenia sieci, w tym strumieniowanie różnego rodzaju treści.

Z tego powodu AT&T zdecydował się na zaskakujący krok.

Amerykański operator uznał, że zainteresowanie strumieniowaniem spadnie, jeżeli użytkownicy będą mieć dla niego alternatywę w postaci radia FM. Z tego powodu w ofercie tego operatora znajdą się wyłącznie (lub w większości, zależnie od źródeł) urządzenia wyposażone w ten rodzaj analogowego radio.

Przynajmniej w przypadku urządzeń z Androidem. AT&T uznał bowiem, że obostrzenie to nie będzie obejmować iPhone’ów. Z jednej strony jestem zrozumieć ten podział. W Stanach Zjednoczonych smartfony produkowane przez Apple to zdecydowanie najbardziej rozchwytywane tego typu urządzenia na rynku.

Jednak ogromna popularność iPhone’ów w Stanach Zjednoczonych powoduje, że decyzja AT&T jest mało logiczna. Wprowadzenie tego obostrzenia będzie mieć znikomy skutek. Deezer w USA nie istnieje i jedynym popularnym serwisem strumieniującym muzykę jest tam Spotify.

Jestem pewien, że mimo wielu niedoróbek to właśnie Apple Music będzie najpopularniejszą usługą tego typu na w Stanach Zjednoczonych i na świecie. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę, że urządzenia mobilne Apple to jedne z najdroższych tego typu sprzętów na świecie. Oczywiste i potwierdzone jest, że to osoby używające drogich sprzętów, zwłaszcza Apple, o wiele chętniej korzystają z nowości. Oprócz tego wydają pieniądze na dodatkowe aplikacje oraz usługi.

Podsumujmy.

AT&T chce ograniczyć strumieniowanie treści przez osoby korzystające w większości z tanich smartfonów z systemem Android i Windows. Przez klientów, którzy najprawdopodobniej nie będą korzystać ze strumieniowania muzyki, bo nie będą chcieli wydawać pieniędzy na dodatkowe usługi lub nie będą dysponować pakietem internetowym wystarczającym do wykorzystania pełni możliwości darmowej wersji Spotify.

Decyzja amerykańskiego operatora będzie problemem dla producentów, którzy będą musieli na siłę dodać do swoich urządzeń moduł FM. Mogą się z niej cieszyć się tylko użytkownicy, którzy faktycznie otrzymać darmową i bardzo ograniczoną alternatywę dla strumieniowania muzyki.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że smartfony będą obsługiwać nie tylko radio FM, ale też nowsze, lepiej działające i zdobywające coraz większą popularność radio DAB+, o której (o dziwo) w swoich wymaganiach nie wspomina AT&T. Wyłącznie wtedy będzie można powiedzieć, że rozwiązanie to ma jakąkolwiek wartość użytkową. W przeciwnym razie moduł FM będzie służył wyłącznie do wejścia do oferty amerykańskiego operatora, a plan AT&T spali na panewce.

* Zdjęcie: Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst