Tech  / News

Motorola zrobiła to znowu. Nowa Moto E jest jeszcze lepsza i tak samo tania

Gdy na rynek trafiała pierwsza Motorola oznaczona jako Moto E, niemal natychmiast było wiadomo, że amerykańskiemu producentowi (dziś w rękach chińskiego Lenovo) udało się zrobić coś, czego inni do tej pory nie dokonali. Stworzyć naprawdę tani smartfon, który będzie w stanie zapewnić użytkownikowi satysfakcjonującą wydajność, nowy system i gwarancję jego aktualizacji. Minął jednak rok i konieczne było odświeżenie. Czy jednak to wystarczy?

Jak to zwykle bywa w obecnych czasach, wielkiego zaskoczenia podczas dzisiejszej premiery nie było. Co najmniej od wczoraj (a plotki pojawiały się już wcześniej) dobrze wiedzieliśmy, czego można się spodziewać - nowszej, lepiej wyposażonej Moto E, charakteryzującą się w dalszym ciągu niesamowitym stosunkiem tego, co otrzymujemy, do ceny, którą musimy zapłacić. Plotki jednak plotkami - teraz wiemy już wszystko.

Moto E_2nd Gen_1 Phone

Nowa Moto E po raz kolejny nie szokuje wyglądem. Właściwie to z zewnątrz jest niemal dokładnie taka sama, jak jej zeszłoroczny poprzednik. Prosta, typowa dla Motoroli bryła, w której na pierwszy rzut oka zmieniono jedynie proporcje ekranu do reszty obudowy, powiększając wyświetlacz do 4,5" kosztem dolnego głośnika. Prawdopodobnie przeciętny użytkownik będzie miał spore problemy, żeby odróżnić od siebie poszczególne generacje.

Nie zmieniła się także rozdzielczość ekranu. Pomimo wzrostu przekątnej, nadal mamy do czynienia z qHD, które już kilkanaście miesięcy temu niespecjalnie imponowało (choć wielu w zupełności wystarczało).

Najważniejsze zmiany dotknęły jednak innych podzespołów. Po raz pierwszy pojawiła się możliwość wyboru wersji wyposażonej w moduł LTE (149,99 dol. w sklepie Motoroli), dostępnej obok wersji 3G (119,99 dol.). Dwurdzeniowy procesor zastąpiono czterordzeniowym (64-bitowy Qualcomm Snapdragon 410 w wersji LTE, Qualcomm Snapdragon 200 w wersji 3G), a akumulator, z przeciętnych 1980 mAh, powiększono do o wiele bardziej atrakcyjnych 2390 mAh. Fani selfie będą mieli też większy pożytek z przedniej kamery - ta ma teraz rozdzielczość 5 MPX, czyli tyle, ile kamera główna (o ile tylna jest w tych czasach nadal główną).

Do tego 1 GB RAM, 8 GB pamięci multimedialnej oraz wejście na karty pamięci. Oczywiście całość pracuje, a jakżeby inaczej, pod kontrolą Androida w wersji 5.0.

Moto E_2nd Gen_Lunch

Nie zabrakło również zmian w kwestii systemowej. Jak zapowiada sam producent, po raz pierwszy "pozwolił" taniemu modelowi posiadać funkcje, do tej pory zarezerwowane dla produktów z wyższej półki. Mowa o Moto Display oraz Moto Migrate.

Motorola ma również zamiar przyciągnąć klientów możliwością bogatej personalizacji, znanej częściowo z wcześniejszej Moto E, z wykorzystaniem tzw. Motorola Bands oraz Grip Shells. Widać więc, że takie rozwiązanie spotkało się z ciepłym przyjęciem ze strony klientów.

Można teraz zadać tylko jedno pytanie. Czy ten model działania, który sprawdził się w przypadku Moto E pierwszej generacji, ma w obecnych czasach rację bytu? Czy klienci na rynkach rozwijających się, nie będą mieli zbyt trudnego wyboru, kuszeni propozycjami z linii Android One? Bez wątpienia, w tej cenie, dostępny na wielu rynkach od dziś nowy telefon Motoroli jest jednym z absolutnie najlepszych tanich smartfonów, jakie można kupić.

Tylko czy to wystarczy?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst