Tech  / Artykuł

Sorry Mozilla, ale tego się nie da używać. Wracam na Chrome

21 sierpnia 2014 r. na Spider’s Web opublikowaliśmy artykuł “Mozilla prosi: Nie korzystajcie z Chrome. Przyszłość Firefoxa pod znakiem zapytania”. Dam wam szansę - pomyślałem i zastąpiłem Chrome Firefoksem na komputerze, a następnie na urządzeniu mobilnym.

Firefox na PC? To nie boli

Na komputerze z Ubuntu zainstalowałem Firefoksa - to był mój pierwszy krok, w kierunku realizacji prośby Mozilli.

Po kilku dniach pracy z FF zauważyłem, że większość nawyków, które miałem z Chrome z powodzeniem przerzuciłem na przeglądarkę Mozilli. Brakowało co prawda kilku rozszerzeń, do których się przyzwyczaiłem, ale w dużym uogólnieniu przesiadka nie była bolesna. No... może poza odtwarzaniem filmów. Te zarówno na YouTube, jak i innych odtwarzaczach webowych lubiły przycinać i odtwarzały się zdecydowanie mniej płynnie niż na Chrome czy Operze.

Brak niektórych dodatków rekompensowała ogólna szybkość pracy, stabilność i niewygórowana zasobożerność programu. Mój leciwy Asus z 4 GB RAM-u na pokładzie najbardziej skorzystał na przesiadce z Chrome na Firefoksa.

Można powiedzieć, że zmiana przeglądarki na PC zakończyła się powodzeniem. Było kilka wad tego rozwiązania, ale dostrzegałem również przewagi przeglądarki Mozilli. Dlatego też przyszła pora na kolejny etap.

Firefox dla Androida? Męczarnia

Wysłałem zapytanie do przedstawicieli Mozilli, czy planują wypuszczenie swojej przeglądarki dla systemu Windows Phone. Niestety nie planują. Zainstalowałem więc Firefoksa na Androidzie - Xperii Z3 z KitKatem.

Przeglądarka wygląda znośnie. Działa względnie szybko. I charakteryzuje się wygodnym interfejsem, który sprzyja łatwemu dzieleniu się treściami. W przeciwieństwie do Chrome, Firefox podpowiada nie jedną, ostatnio używaną aplikację a dwie najczęściej wykorzystywane do udostępniania ciekawych stron. Bardzo szybko się przyzwyczaiłem do tego rozwiązania.

Niestety, po kilku tygodniach wyszło tyle problemów z mobilnym Firefoksem, że postanowiłem rzucić go w kąt. Kluczowe były trzy sytuacje / funkcje, z którymi Chrome radzi sobie o niebo lepiej.

Wygoda? A komu to potrzebne?

Wersje mobilne stron zdecydowanie lepiej wyglądają na Chrome. Firefox często wyświetla bardzo mały, wręcz nieczytelny rozmiar tekstu, do tego nie pozwala na wygodne przybliżanie (z zawijaniem wierszy).

W Chrome też brakuje zawijania wierszy i dostosowywania ich do rozmiaru powiększonego tekstu, jednak w standardzie wygląda to o wiele lepiej i zwykle po prostu nie ma potrzeby przybliżania / powiększania rozmiaru - np. przez uszczypnięcie ekranu.

W ustawieniach Firefoksa możemy oczywiście zwiększyć rozmiar czcionek ekranowych. Niestety po takim zabiegu, niektóre strony mają widocznie za duży rozmiar czcionki. Tak źle, i tak nie dobrze.

W Chrome to po prostu działa. Bez ustawiania i kombinowania.

Przeglądarka Google też wygrywa tym w jaki sposób wyświetla witryny nieprzygotowane do widoku mobilnego. Są one czytelne i można je wygodnie czytać na ekranie smartfona. Firefox w takich sytuacjach raczy nas potworkami, przy których bez powiększania rozmiaru czcionek znowu nic nie widać.

Ups, coś się pobrało!

Często odwiedzam różne dziwne strony... Gdy czytelnicy polecają jakieś oprogramowanie do pobrania lub gdy szukam plików APK z instalkami aplikacji w wersji beta, odwiedzam strony, na które sam z własnej woli nigdy bym nie wszedł.

Po takiej wędrówce po ciemnych zakamarkach internetu, zwykle musiałem wchodzić do folderu z pobranymi plikami i kasować APK-i aplikacji, które same z siebie wepchały się na mój telefon. Firefox pozwala stronom na takie podrzucanie syfu do telefonu użytkownika. Bez pytania, bez ostrzeżenia. Masz i już.

Sprawdzałem te same strony, które podrzucały mi syf na Firefoksie z poziomu mobilnej przeglądarki Chrome. I nic. Zero bezwiednie pobranych plików, zero śmieci, zero problemów.

Da się? Da się, szkoda, że Mozilla tego nie ogarnęła.

Firefox, musisz być jak kelner

Powyższe problemy to pikuś z tym jak Firefox działa przy słabszym połączeniu internetowym. I nie mam tu na myśli sytuacji, gdy jestem w poniemieckim bunkrze z jedną kreską zasięgu EDGE na ekranie. Chodzi mi bardziej okoliczności takie jak spacer z psem i połowa zasięgu HSDPA.

W podobnych sytuacjach Firefox potrafił mocno rozczarować…

Widzę link na Twitterze. Opis jest ciekawy więc klikam. Klikam i czekam. Czekam w nieskończoność. Firefox coś robi, ale efektów nie widać. Odświeżam. Odświeżam. Nic.

Uruchamiam w tym samym czasie Chrome. Odpalam link. Otwiera się, czytam, oglądam, wracam do Twittera i włączam się do rozmowy.

Z ciekawości wracam do Mozilli. Tak, Firefox nadal nie otworzył tej strony.

google chrome

To jest niedopuszczalna sytuacja. Przeglądarka internetowa powinna być narzędziem, które działa, jest niewidoczne, nie przeszkadza i pozwala na cieszenie się zawartością internetu. Przeglądarka powinna być jak kelner. Musi istnieć, dobrze pracować, ale nie powinna przy tym się narzucać i zwracać na siebie uwagi.

Korzystając z Chrome, tak na dobrą sprawę nie korzystam z przeglądarki Google. Korzystam z Internetu. Konsumuję treści, komunikuję się ze znajomymi i czerpię garściami z tego co daje mi sieć.

Po przełączeniu Firefoksa, cały czas czułem jego obecność. Źle sformatowana strona? To Firefox. Pobrał się jakiś syf? To Firefox. Strona nie chce się wczytać? To Firefox.

Wszystkie liczące się na rynku przeglądarki mobilne potrafią kompresować strony, zmniejszać rozmiar obrazków lub wycinać niepotrzebne na urządzeniach mobilnych skrypty. Wszystkie, oprócz Firefoksa.

Internet Explorer na mojej Lumii radzi sobie doskonale z kompresowaniem grafik. To samo Chrome na Androidzie oraz Opera i Opera mini. Tylko Mozilla pozostała w tyle.

Przestańcie prosić

Sorry, chciałem posłuchać waszej prośby i porzucić Chrome, ale się nie da. Nie da się zastąpić Chrome’a Firefoksem. Można się przesiąść na Internet Explorera, można na Operę, ale nie na Firefoksa.

Przestańcie prosić ludzi, żeby zaczęli używać waszej przeglądarki. Lepiej uczyńcie ją taką, żeby sami z niej chcieli korzystać. I mogli z ręką na sercu polecić ją znajomym.

PS Po powrocie do Chrome na smartfonie, zainstalowałem na PC z Ubuntu przeglądarkę Chromium - zdecydowanie polecam takie rozwiązanie.

*Grafika główna pochodzi z Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst