Dlaczego w dobie internetu społecznościowego spóźniamy się bez poczucia winy?
Gdy za dzieciaka i nastolatka umawiałam się z kimś na określoną godzinę zawsze zjawiałam się na czas. Tak samo inni - starali się nie spóźniać, a jeśli się spóźniali to kilka minut. Odwoływanie spotkań było bardzo rzadkie. Jeśli ktoś się spóźniał, to po prostu wkurzał drugą osobę. Dziś pisze na Messengerze, że korek czy inne cholerstwo albo wysyła swoją lokalizację Glympsem i spóźnia się bez poczucia winy. Nowoczesne poczucie czasu ewoluuje. A może brak poczucia czasu?

REKLAMA

