Operatorzy  / Artykuł

Byłeś klientem Orange? Zaloguj się na konto. Możliwe, że czekają na ciebie pieniądze

Napisał do nas Paweł - Czytelnik, który chciał się podzielić ciekawym doświadczeniem z pomarańczowym operatorem.

Wszysto zaczęło się ponad rok temu, gdy Paweł próbował przedłużyć umowę na internet wraz z pakietem telewizyjnym. Przedstawiciel Orange zapewniał go, że wszystko przebiegnie sprawnie.

W listopadzie 2012 roku przedłużyłem umowę z Orange na Neostradę wraz z rozszerzonym pakietem telewizyjnym. Konsultant zapewniał, że jakość infrastruktury w Sosnowcu-Bór jest doskonały i że będę zadowolony. Przyszła nowa umowa, ale bez rozszerzonego pakietu. Zadzwoniłem na infolinię, poskarżyłem się i otrzymałem obietnicę, że umowa zaraz dojdzie. - zaczyna swoją opowieść Paweł

Niestety konsultant nie zdawał sobie sprawy z tego, że infrastruktura w miejscu zamieszkania naszego Czytelnika nie pozwalała na podłączenie usługi, na którą podpisano umowę.

W grudniu znowu dzwoniłem, tym razem trafiłem na kompletną osobę, która uświadomiła mnie, że światłowód biegnie tylko do studzienki teleinformatycznej na Tuwima (Niwka), a dalej to już po miedzi - czyli że nie mam szans na usługę. - wyjaśnia Paweł

To był dopiero początek problemów. Okazało się, że mimo braku możliwości technicznych w Orange ruszyła machina, w wyniku działania której nasz Czytelnik stracił numer stacjonarnego telefonu, z którego korzystał od wielu lat.

W między czasie Orange zmigrował mój telefon stacjonarny na ten podłączany bezpośrednio do liveboxa (przepraszam, ale nie pamiętam jak to się nazywa) bez możliwości powrotu. Złożyłem trzy reklamacje i Orange przez kwartał nie pobierał opłaty abonamentowej. W marcu 2013 wypowiedziałem umowę i jeszcze tego samego dnia zostałem odcięty od usług - mimo zapewnień, że usługa będzie świadczona jeszcze przez miesiąc.

Najlepsze jest to, że założono mi "blokadę windykacyjną" i każdy konsultant traktował mnie jak zwykłego dłużnika i uparcie twierdzili, że zalegam z płatnościami, ale jednocześnie nie wiedział na jaką kwotę bo saldo było na zero. Po trzech dniach dowiedziałem się, że zostałem odcięty bez możliwości przywrócenia usług - tylko nowa umowa bez gwarancji, że dotychczasowy numer znowu będzie do mnie przypisany. A miałem go od 1980 roku! - opowiada Paweł

orange halo

Nasz Czytelnik rozstał się z Orange i zaczął korzystać z usług lokalnego dostawcy internetu. Przypadek jednak sprawił, że po wielu miesiącach zalogował się na konto klienta Orange, gdzie czekała na niego niespodzianka.

W marcu tego roku robiłem porządki w KeePassie (aplikacja do zarządzania hasłami) i zalogowałem się na swoje konto w Orange. Okazało się, że mam nadpłatę w wysokości 127,26zł.

Przez cały rok nikt z Orange nie poinformował mnie nadpłacie. Nie potrafię również teraz uzyskać od nich jakichkolwiek słów wyjaśnienia. Otrzymałem jedynie lakonicznego maila z informacją:

W odpowiedzi na Pani maila uprzejmie informuję, że zlecenie na zwrot nadpłaty z dnia 16.03.2014 złożone przez www.orange.pl zostało zamknięte w dniu 17.03.2014 wypłata nastąpi w ciągu pięciu dni roboczych. Kwota zwrotu 127,26. W razie dodatkowych pytań proszę o kontakt mailowy, bądź telefoniczny z doradcą infolinii 801 505 505

Wiem, że zlecenie zwrotu zostało złożone, bo sam je zleciłem. Pieniądze zostały zwrócone w w/w kwocie. Wciąż nie wiem dlaczego przez rok nikt nie poinformował mnie o nadpłacie choć przy oddawaniu liveboxa pytałem się czy wszystko jest uregulowane. - opowiada o swojej przygodzie Paweł

Nasz Czytelnik podejrzewa, że podobnych przypadków przetrzymywania pieniędzy klientów może być więcej. To całkiem realna teoria. Orange nie posiadając systemu, który automatycznie informowałby o konieczności zwrotu nadpłaty byłemu klientowi, może trzymać w swojej kieszeni niezłą sumkę.

Dlatego rada dla Czytelników Spider’s Web. Zalogujcie się na stare konta operatorów w poszukiwaniu pieniędzy. Jestem ciekaw co tam zobaczycie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst