Tech  / Artykuł

Umarł czołg, niech żyje dron

Słowo „innowacje” zazwyczaj kojarzy nam się z nowymi komputerami bądź szeregiem usług ułatwiających nam życie. Postęp technologiczny ma również miejsce w dziedzinie, w której ludzkość rozwija się i doskonali od początku swojego istnienia – w zabijaniu.

Jeszcze kilka dekad temu trend w przemyśle zbrojeniowym zmierzał do tworzenia bomb atomowych, które potrafiłyby za jednym zamachem zmiatać z powierzchni całe miasta i setki tysięcy istnień. Obecnie trwa specjalizacja w kierunku precyzyjnego i cichego niesienia śmierci z dużej wysokości. Bezzałogowe samoloty, sterowane przez żołnierzy, którzy są bezpiecznie ulokowani setki kilometrów od działań zbrojnych, to bez wątpienia jedna z broni przyszłości. W tej dziedzinie prym na skalę globalną wiodą Amerykanie, a bezzałogowe samoloty w swoim arsenale ma już 8 państw.

Jeśli spojrzymy na wydatki zbrojeniowe największych państw to pojawią nam się liczby dziewięciocyfrowe. Jak podaje Sztokholmski Międzynarodowy Instytut Badań nad Pokojem (SIPRI) USA wydają rocznie na zbrojenia 680 miliardów dolarów - najwięcej na świecie. Kolejne miejsca zajmują Chiny i Rosja, które przeznaczają na ten cel kolejno 166 miliardów dolarów i 90 miliardów. To ogromne sumy, które rosną z roku na rok. Dla porównania Chiny wydają na zbrojenia, więcej niż Niemcy, Wielka Brytania i Francja razem wzięte.

Rosnące kontrowersje

W ubiegłym roku Barack Obama wystąpił z przemówieniem, w którym zapowiedział, że drony należą i będą należały do najważniejszych składowych arsenału antyterrorystycznego Stanów Zjednoczonych. Jako jedno z nielicznych państw USA już używa dronów do działań zbrojnych. Samoloty bezzałogowe są używane przede wszystkim do likwidacji terrorystów poza granicami USA, ukrywających się w miejscach, które są trudno dostępne dla regularnej armii. „Żelazne ptaki” potrafią przez wiele godzin latać nad celem, po to, by upewnić sterującego, że pocisk, który zaraz wystrzeli trafi we właściwą osobę.

Problem w tym, że często trafia on również w cywili. Takich błędów jest sporo, zwłaszcza w Pakistanie i Jemenie, gdzie drony USA są szczególnie aktywne. Szkodzi to relacjom tych państw, a szef dyplomacji John Kerry już zapowiedział ograniczenie nalotów. Wiele kontrowersji wzbudza również wydawanie wyroku śmierci na terrorystów i jego natychmiastowa egzekucja – bez procesu, w którym mieliby możliwość obrony.

Amerykańska niezależna organizacja New American Foundation, która śledzi m.in. wszystkie operacje prowadzone przez USA z użyciem dronów, podaje, że w samym Pakistanie w 2010 roku miejsce miało 122 ataków bezzałogowcami. W 2009 roku prezydent Obama zatwierdził pierwsze ataki za pomocą dronów w Jemenie. W 2011 roku przeprowadzono ich 13, w 2012 – 45.

Drone_1

Liczba zabitych również osiągnęła swoje apogeum w 2010 roku:

Drone_2

Warto mieć na uwadze, że dane te mogą się różnic od faktycznego stanu, niestety prawdopodobnie in plus. Wiele z operacji militarnych z racji antyterrorystycznego charakteru może być bowiem utajniona.

Obywatele Stanów Zjednoczonych najbardziej boją się użycia dronów na terytorium USA. Jak przyznał szef FBI, Robert Muller, biuro już korzysta z bezzałogowców, choć w specyficznych i rzadkich przypadkach. Ponadto, Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) prowadzi stały nadzór dronami wzdłuż południowej granicy USA.

„Thanks, but no tanks”

To powiedzenie nabiera realnego kształtu – amerykańska armia coraz bardziej stroni od zbrojenia się w nowe czołgi. Maszyny te w ostatnim stuleciu były nieodłącznym elementem działań na frontach konfliktów zbrojnych, dzięki nim wygrano niejedną bitwę. Dziś zalegają w amerykańskich magazynach – są paliwożerne, powolne, hałaśliwe i niedyskretne. W czasach, gdy atak trzeba przeprowadzić natychmiast na drugim końcu świata, coraz częściej lepiej jest wysłać w powietrze samotnego Predatora niż kolumnę wzniecających kurz M1A2. Co więcej, czołgi dużo kosztują amerykańskich podatników, stąd w Kongresie trwają dyskusje nad tym czy warto w nie nadal inwestować. Co ciekawe, jak podają niektóre źródła, obecnie po raz pierwszy od 67 lat w Europie nie ma już amerykańskich czołgów – przed rokiem Amerykanie wycofali ostatnie 22 sztuki M-1 ze Starego Kontynentu.

dron

Pierwsze projekty amerykańskich czołgów pochodzą z 1916 roku. Firma „C. L. Best Tractor Co.” skonstruowała czołg oparty głównie na traktorze rolniczym. Czołgi szybko udowodniły swoją skuteczność na polach bitwy, stąd amerykańskie dowództwo postanowiło również utworzyć oddziały pancerne z lekkimi i ciężkimi czołgami. Do lat 30. armia USA była wyposażona w dostarczone przez Brytyjczyków ciężkie czołgi Mark IV V i francuskie FT 17.

Po I Wojnie Światowej stało się jasne, że czołgi będą przyszłością przemysłu zbrojeniowego i odegrają znaczącą rolę w konfliktach. Jak pokazała historia, najszybciej lekcję z I Wojny Światowej wyciągnęli Niemcy. Wojska pancerne stały się fundamentem słynnego Blitzkriegu, dającego niemieckiej armii dużą przewagę i zmieniającym reguły. Co ciekawe, w czasie I Wojny Światowej Niemcy nie przykładali dużej wagi do posiadania czołgów. Wyprodukowali zaledwie 20 własnych A7V i korzystali z 40 zdobytych. Dla porównania w tamtym okresie Anglicy wystawili do boju 1600 sztuk czołgów, Amerykanie 1000 sztuk, a Francuzi aż 3000 czołgów.

Śmierć z wysoka

Wbrew pozorom drony mają wiele wspólnego z czołgami. Przede wszystkim, podobnie jak wojska pancerne, mogą stać się „game changerem” konfliktu zbrojnego. Ich użycie tylko przez jedną ze stron powoduje narzucenie własnej strategii adwersarzowi. Ponadto czołgi wzbudzają postrach brutalną siłą, wytrzymałością i kalibrem, z czym trudno walczyć nie dysponując specjalistycznym uzbrojeniem. Podobnie drony, niosące śmierć wysoko zza chmur, są trudne do zwalczania bez odpowiedniego sprzętu. Ponadto można oczekiwać, że wraz z postępem technologicznym będą one wyposażone w coraz celniejszą broń oraz wszelkiego typu systemy, dzięki którym trudno się będzie przed nimi ukryć. Posiadanie dronów w swoim arsenale daje przewagę technologiczną, porównywalną do tej, jaką dawał czołg. Inną kwestią jest fakt, że obecnie bezzałogowce prowadzą działania militarne głównie w krajach, gdzie obrona przeciwpowietrzna jest słabo rozwinięta lub w ogóle nie działa.

Polska dołącza do eskadry dronów

Polska realizuje obecnie Plan Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych zaplanowany na lata 2013-2022. W jego ramach Siły Zbrojne RP wzbogacą się o okręty, rakiety, śmigłowce i drony. Rozpisany został przetarg na dostarczenie 97 zestawów różnej wielkości bezzałogowców, który według różnych szacunków lotniczej branży może mieć wartość od 1,2 do 2 mld złotych.

dron

Na rynku producentów liczy się przede wszystkim dwóch graczy, którzy mają już sprzęt przygotowany i sprawdzony w działaniach bojowych: USA i Izrael. Niestety na drodze do sprawnego zakończenia przetargu stanęła afera w Ministerstwie Obrony, jakoby cały proces miałby być z góry ustawiony. Co gorsza później rząd Izraela zakazał dwóm dużym koncernom zbrojeniowym - Israel Aerospace Industries i Elbit Systems - dalszego udziału w polskim przetargu. Istnieją głosy, że decyzja jest pokłosiem afery, która doprowadziła do rezygnacji wiceszefa polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej.

Pomijając kwestie polityczne, dla Polski jest to problem, ponieważ Izraelczycy byli faworytami z racji na przystępną cenę, gotowość do dzielenia się technologią i wcześniejsze doświadczenia we współpracy z Polską. I choć jest jeszcze kilka firm na rynku, to poza nimi liczyli się głównie tylko Amerykanie, których oferta jest jednak droższa.

Miliardy do zarobienia

Można śmiało oczekiwać, że przemysł związany z projektowaniem, produkcją, kierowaniem i serwisowaniem dronów będzie dynamicznie rozwijającą się gałęzią przemysłu. W mojej opinii technologia ta dobrze wpisuje się w definicję disruptive innovation, o czym szczegółowo pisałem w listopadzie. Drony mają szereg zastosowań – oprócz działań na usługach armii nietrudno wyobrazić sobie, że niewielkie osobiste drony w przyszłości mogą zastąpić bodyguardów, unosząc się kilkanaście metrów nad głowami VIPów albo podążając za ich samochodami. Małe drony pionowego startu mogłyby też służyć do patrolowania magazynów, fabryk czy nawet prywatnych posesji.

Zastosowanie w biznesie to przede wszystkim usługi transportowe, co zapowiedział już Amazon do spółki z kilkoma innymi firmami z tego sektora. Kolejne to relacje video - nawet w Polsce można pooglądać nagrania z imprez masowych, które robione były dronami. Możliwości wydają się tutaj być daleko szersze od tych sprecyzowanych przeze mnie. Stwarza to ogromny obszar dla rozwoju przedsiębiorczości. Rynek jest ogromny, a klienci na całym świecie.

Przemysław Gerschmann - Założyciel Equity Magazine, analityk inwestycyjny w globalnym banku. Pasjonat rynków finansowych, biegacz długodystansowy, wielbiciel południowych Włoch i fan książek Murakamiego.

Zdjęcia Illustration of a combat drone flying over barren mountainsMQ-1 Predator Drone being rolled into position as a static display oraz Predator MQ1 Type Drone pochodzą z serwisu Shutterstock. 

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst