Foto  / Recenzja

Zobacz co potrafi Nokia Lumia 1020 po aktualizacji Lumia Black – test jakości RAW-ów

Jedną z głównych zalet aktualizacji Lumia Black było wsparcie plików RAW w smartfonie Nokia Lumia 1020. Jeżeli jesteś ciekaw, co potrafi aparat Lumii 1020 wyposażony w technologię PureView, 41 megapikseli i uzbrojony w pliki RAW – zapraszam do przeczytania testu.

Tak jak wspomniałem w moich pierwszych wrażeniach na krótko po aktualizacji, RAW-y w Lumii 1020 zapisywane są jako pliki DNG. W ustawieniach aplikacji aparatu mamy po aktualizacji trzy następujące opcje zapisu zdjęć: JPG (5 megapikseli), dwa pliki JPG (5 megapikseli + 38 megapikseli), lub RAW + JPG.

Lumia-1020-6

Jeden plik RAW zajmuje ok. 50 MB, co powoduje ekstremalnie szybkie zapełnianie pamięci telefonu. Pamięć Lumii 1020 to 32 GB, ale nie da się jej rozszerzyć. Często łapię się na tym, że po fotografowaniu w RAW-ach zapominam wyłączyć zapis do DNG. Następnie wszystkie drobnostki fotografowane na co dzień (głównie dokumenty, rzeczy do zapamiętania) są przechowywane jako monstrualne pliki DNG. Aktualizacja Lumia Black wymaga zatem wyrobienia nowych nawyków, o ile nie chcemy co kilka dni czyścić pamięci telefonu.

Jak sprawują się RAW-y? Ekstremalne wyciąganie z cieni

RAW-y z Lumii 1020 obrabiałem w programie Adobe Lightroom 5.2, korzystając tylko z podstawowych metod edycji, bez stosowania żadnych wtyczek.

Przede wszystkim, podobnie jak w większości współczesnych aparatów, znacznie lepsze efekty daje wyciąganie z cieni, niż ze świateł. Przepalony obszar jest nie do odratowania, a niestety zakres tonalny matrycy Lumii 1020 nie jest tak imponujący, jak ten znany ze współczesnych aparatów z wymienną optyką. Z drugiej strony, nie ma drugiego smartfona, który pozwalałby w obróbce na tak dużo, jak Lumia 1020.

Fotografując bardzo kontrastową scenę trzeba pamiętać, żeby naświetlać na światła. Zdjęcie będzie niedoświetlone, ale unikniemy przepałów. Cienie z powodzeniem wyciągniemy w programie.

Nokia Lumia 1020 Test RAW 00

Poniżej dość ekstremalny przykład tego, jak dużo informacji można wyciągnąć z plików RAW. Zdjęcie przedstawia wnętrze galerii handlowej. Scena jest bardzo kontrastowa - za wielkimi oknami mamy jasny, słoneczny, zimowy dzień, natomiast środek kadru to kawiarenka oświetlona częściowo światłem naturalnym z okna, a częściowo światłem sztucznym.

Oryginał zdjęcia celowo niedoświetliłem o ok. 3 EV. Nawet jasna scena za oknem jest lekko niedoświetlona, natomiast wnętrze jest całkowicie niedoświetlone. Postanowiłem obrobić w Lightroomie w identyczny sposób zarówno plik DNG, jak i JPG. Obróbka to głównie zmiana ekspozycji na plus (o 5 EV), przygaszenie najjaśniejszych świateł (highlights) i dodatkowo lekkie wyciągnięcie cieni (shadows). Efekty widać poniżej.

Nokia Lumia 1020 Test RAW 0

Jak widać, plik JPG po obróbce nie nadaje się do niczego, nawet po zmniejszeniu do małego, internetowego rozmiaru. Artefakty powstałe przy obróbce i całkowity brak detalu w cieniach sprawiają, że zdjęcie nadaje się tylko do kosza. Obrobiony plik RAW wygląda o niebo lepiej. Są zachowane szczegóły zarówno w światłach jak i cieniach, a kolorystyka i ogólny odbiór zdjęcia są znacznie lepsze. Oczywiście z cieni wyszły szumy (zdjęcie bez odszumiania – zastosowałem standardowe nastawy Lightrooma). Po przepuszczeniu zdjęcia przez program/wtyczkę do odszumiania, efekty byłyby świetne. Tak wyglądają wycinki zdjęć ze środka:

Nokia Lumia 1020 Test RAW 1

Trzeba pamiętać, że przykład powyżej to ekstremalne niedoświetlenie. Mimo tego, plik RAW po obróbce jest całkiem używalny. Podoba mi się struktura szumu z Lumii 1020 – szum ma klasę i myślę, że z powodzeniem obroniłby się bez żadnego odszumiania jako czarno-białe zdjęcie. Przy tak mocnym wyciąganiu z cieni pojawił się banding, czyli poziome pasy. Kolor poszedł także mocno w stronę fioletu. Jednak przypominam – jest to ekstremalny przykład niedoświetlenia, z którym na co dzień trudno się spotkać.

Wyciąganie z cieni vs wyciąganie ze świateł

Kolejny przykład to kontrastowa scena pod słońce. Mamy tu dwa przykłady poradzenia sobie z nią. Zdjęcia A to niedoświetlony oryginał + wyciąganie z cieni, natomiast przykład B to pozostawienie ekspozycji bez zmian i próba ratowania świateł.

Nokia Lumia 1020 Test RAW 2
Nokia Lumia 1020 Test RAW 3

Jak widać, dobre efekty można uzyskać z obu przypadków. W przypadku A uzyskaliśmy więcej detali na niebie, jednak kosztem bandingu na drzewach po prawej. Na B bandingu nie ma, jednak niebo jest bardziej wypalone.

Kolejna scena to zacieniony budynek Pałacu Branickich w Białymstoku ze słońcem w kadrze. Przypadek C to niedoświetlenie oryginału zdjęcia i wyciąganie cieni w Lightroomie. Tutaj efekty są świetne, RAW pozwolił na bardzo duży zakres zmian (plik nie był ani trochę forsowany – miałem mnóstwo zapasu w mocniejszym wyciąganiu cieni). Niebo uznaję za przywoite.

Nokia Lumia 1020 Test RAW 4

Przypadek D to pozostawienie ekspozycji automatyce aparatu, co zaowocowało przepalonym niebem. Próba wyciągania świateł jest w zasadzie udana, choć tutaj efekty są gorsze niż w przypadku C. Rozlana plama na niebie ma znacznie mniej szczegółów, niż na obrobionym zdjęciu C.

Nokia Lumia 1020 Test RAW 5

Podsumowanie

RAW-y z Nokii Lumii 1020 są zaskakująco dobrej jakości. Nareszcie pod względem zdjęć smartfon może z powodzeniem zastąpić kompakt. Bez wahania mogę stwierdzić, że Lumia 1020 ze swoją jakością zdjęć i możliwością ich obróbki bije na głowę 99% aparatów kompaktowych. Bardzo mnie to cieszy, bo jednak przez większość czasu nie noszę z sobą aparatu z wymienną optyką (ani nawet kompaktu), natomiast smartfon mam zawsze w kieszeni. Dzięki temu wiem, że w każdej chwili mogę bez zażenowania zrobić zdjęcie naprawdę dobrej jakości, które dodatkowo da mi zaawansowane możliwości obróbki.

Paczkę plików RAW użytych w teście ściągniesz klikając w ten link. (Archiwum ZIP, 179 MB)

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst