Tech  / Felieton

Na święta w nc+ nowe kanały, czyli ilość, ilość i jeszcze raz ilość, ale bez jakości

Główny problem telewizji linearnej jest to, że mamy dużo kanałów, ale słabej jakości. Dowodem na to są bardzo wątpliwe nowości w ofercie nc+. Platforma satelitarna wkrótce wzbogaci się o 15 kanałów. Tylko czy abonenci mają gwarancje, że będzie w czym wybierać?

Pomimo posiadania dość bogatego i niestety nietaniego abonamentu właśnie w nc+, zdarzają się wieczory, w których ani ja, ani moi bliscy nie jesteśmy w stanie znaleźć atrakcyjnych treści. Nawet posiłkując się rekomendacjami z ciekawego cyklu Polecaj TV na stronach gazeta.pl, czy sPlay. Po prostu, skacząc po kanałach w godzinach 19-22 ciężko jest nam zobaczyć coś, co rzeczywiście by przypadło nam do gustu. Jednocześnie parę razy w miesiącu znajdzie się kilka perełek, które rekompensują wartość abonamentu, porównując ten wydatek do jednego filmy na Blu-ray czy dwóch wyjść do kina.

Ten przydługi wstęp odnoszę do informacji, która wiem, że nie zmieni obecnej w moim domu sytuacji. Od 6 grudnia w ofercie nc+ pojawią się takie kanały, jak: Boomerang, CBS Europa, CBS Action, CBS Drama, CBS Reality, Polsat Film HD, Polsat Romans, Kino Polska Muzyka, Travel Channel, Extreme Sports, TCM, Cartoon Network, CNN, Trace Urban oraz Sportklub.

To w sumie 15 stacji, a w przyszłym roku dołączą dwa tajemnicze kanały o nazwie Zest TV oraz Motwizja TV. Czy to sprawi, że spędzę przed telewizorem więcej czasu? Czy wieczorem znajdzie się w ofercie coś ciekawego? Z pewnością nie, ponieważ ramówki stacji są rozwodnione i nie sposób dzień w dzień odnajdywać prawdziwe hity, zwłaszcza o interesujących mnie godzinach.

Jednocześnie, na chwile obecną, platformy satelitarne nie mogą wycofać się z dodawania do swojej oferty kanałów o wątpliwej jakości (merytorycznej i wizualnej). W końcu cała marketingowa walka poza ekskluzywnymi treściami toczy się o liczbę kanałów w ofercie, w tym kanałów HD.

Nie wierzę w śmierć telewizji linearnej, jednocześnie widząc jej bezsensowność dla współczesnego widza. Niszowe kanały tematyczne, gdyby nie były częścią składową pakietów, nie miałyby racji bytu. Poza małymi grupkami docelowymi stanowią one jedynie element marketingowej statystyki i przepychanki. Dochodzimy do ilościowych absurdów, gdzie na 60 kanałach HD tylko ułamek audycji rzeczywiście jest natywnie w wysokiej rozdzielczości.

Powrót paru kanałów do oferty nc+ i debiut kilku innych to świetny element świątecznej kampanii promocyjnej. Jeśli jednak sami zrewidujemy zawartość polskojęzycznych kanałów, to z tych około 200 stacji bylibyśmy w stanie wybrać 20-30 i wciąż mielibyśmy równie atrakcyjną ramówkę.

Moim zdaniem śmierć wielu stacji jest nieunikniona, choć potrwa to jeszcze długie lata. Linearna telewizja będzie z nami jeszcze przez wiele dekad, ale prym będą wiodły wyłącznie czołowe stacje. Reszta w obecnej formule nie ma szans. Zamiast tematycznych kanałów wolałbym, aby platformy zaoferowały serwisy VOD z dostępem do tych treści.

No ale widzowie nc+ na święta zyskali pokaźną dawkę kanałów, po których będą mogli skakać w poszukiwaniu atrakcyjnych treści. TVP Seriale uraduje nas trylogią Sami Swoi, na Polsacie będzie Kevin, a to chyba nie jedyne odgrzewane kotlety tej zimy. Ale braku wyboru nikt nie będzie mógł operatorom zarzucić.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst