Ze zbierania butelek zrobili zabawę. Kaucyjni chuligani chcą ją popsuć
Poszukiwanie butelek i puszek oraz odzyskiwanie kaucji staje się internetowym wyzwaniem. Niestety, rodzi się też inna moda: na uprzykrzaniu pozostałym życia.

"Ile można zarobić na zbieraniu butelek?" - takie pytanie zadali sobie nie tylko lokalni mikroprzedsiębiorcy, ale też internetowi twórcy. Wraz z momentem, kiedy system kaucyjny zaczął się upowszechniać, a na półkach lądowały butelki i puszki z logo kaucji, pojawiały się filmiki prezentujące zbiory i ewentualne zyski.
Kaucyjne wyzwanie podjął też tiktoker DJ Iskra. Okazja była ku temu niezła, bo w Gdańsku odbywał się Mystic Festival. Internetowego twórcę przede wszystkim przyciągnęły nie metalowe kapele, a butelki i puszki. Doszły do tego również wielorazowe kubeczki, za które pobierana była kaucja. Nie wszyscy festiwalowicze decydowali się na zwrot, więc tiktoker przejmował porzucone opakowania. Te zaś były dużo cenniejsze, bo od kupujących pobierane było 15 zł depozytu.
Przechwytywanie puszek i butelek na festiwalu tylko pierwszego dnia przyniosło tiktokerowi ponad 600 zł zysku. Było to jednak bardzo zorganizowane przedsięwzięcie. Tuż obok terenu festiwalu stał bus, do którego lądowały zebrane worki.
Festiwalowe zbiórki butelek i puszek lada moment mogą być trudniejsze. Przynajmniej dla kaucyjnych rekordzistów
Butelkomaty powoli opuszczają sklepy i zapuszczają się w jak do tej pory nieznane im rejony: na osiedla, do parków, w okolice plaż. Operatorzy systemu kaucyjnego chcą, aby zwrot był łatwiejszy, a urządzenia bardziej dostępne.
- Pierwsze nowoczesne urządzenia instalujemy m.in. na warszawskiej Białołęce, a kolejne lokalizacje będą sukcesywnie uruchamiane we współpracy z samorządami, partnerami handlowymi i operatorami przestrzeni publicznych. Dzięki temu konsumenci będą mogli zwracać opakowania w pobliżu miejsca zamieszkania, pracy czy wypoczynku, bez konieczności wizyty w sklepie - zapowiadała niedawno Magdalena Markiewicz, prezes zarządu PolKa - Polska Kaucja.
I naprawdę zdziwiłbym się, gdyby maszyny nie były stawiane na terenie m.in. dużych festiwali. Owszem, nie każdy będzie chciał tracić czas na kolejki, które mogą powstawać przy automatach - tym bardziej że na dużych imprezach najpierw swoje trzeba wystać chcąc się czegoś napić czy zjeść, nie mówiąc już o tłumie przed toaletami - ale zbieracze nie będą musieli podstawiać busów i jeździć do sklepów, aby zgarnąć zwrot. A nawet jeśli na terenie wydarzenia maszyny zabraknie, to zwiększa się szansa na to, że ta będzie gdzieś w pobliżu - np. na osiedlu.
Można się jednak spodziewać, że odległość do butelkomatu także przy okazji dużych wydarzeń przestanie być problemem.
Nadchodzi wakacyjny szczyt sezonu, w którym Polacy więcej podróżują i częściej sięgają po napoje. Dlatego rozwijamy infrastrukturę tam, gdzie system jest najbardziej potrzebny: w miejscach wypoczynku, turystyki, ale także wydarzeń plenerowych. Chcemy, aby zwrot opakowań był łatwy i dostępny w każdej lokalizacji - deklarowała Magdalena Markiewicz.
Pojawia się za to nowy problem - kaucyjni chuligani
Serwis donald.pl odnotowuje, że coraz częściej natknąć można się na filmiki przedstawiające osoby, które celowo niszczą opakowania z kaucją. Złośnicy zamazują kody kreskowe albo zgniatają butelki i puszki, więc żadna maszyna nie przyjmie odpadów i nie zwróci kaucji.
Po co to robią? Niektórzy lubią mieć wrażenie, że podpalają świat, choć tak naprawdę sami sobie wystawiają świadectwo. Cóż, nie pierwszy raz ktoś uznaje, że działanie komuś na złość jest świetną zabawą. Szkoda, że najpewniej nie jest to ostatni raz.



















