Tech  / News

Google: usuniemy dziecięcą pornografię z Sieci

Dziecięca pornografia cały czas jest sporym problemem w sieci. Walkę z tym okropnym zjawiskiem podejmowało wiele instytucji, ale – jak wiadomo – w internecie nic nie ginie. Jednak do gry wkracza właśnie Google, które chce stworzyć bazę danych, dzięki której tego typu fotografie raz i na zawsze znikałyby z zasobów światowej sieci.

Scott Rubin, rzecznik prasowy Google, powiedział The Telegraph, że w bazie danych mają się znajdować wszystkie fotografie oznaczone przez organizacje chroniące dzieci, np. IWF (Internet Watch Foundation). Gdy już tam trafią, to firmy technologiczne będą mogły je łatwiej znaleźć i raz na zawsze usunąć z sieci. Baza danych miałaby zacząć działa w przeciągu najbliższego roku.

Nowy system to ewolucja rozwiązania z 2008 roku, które pozwala nadawać nieodpowiednim zdjęciom hashtagi. Dzięki temu fotografia jest oznacza i wszędzie zostawiała za sobą ślad czy to na serwerze, czy też na komputerze konkretnego użytkownika. Dodatkowo system pozwala na znalezienie duplikatów konkretnego pliku. Specjalna baza danych ma jeszcze bardziej usprawnić i tym samym przyspieszyć działania odpowiednich służb.

- To bardzo ważny moment. Ta chwila może skupić uwagę innych liderów branży, dzięki czemu mogą dołączyć się do tej walki. Jeszcze żadna prywatna firma nigdy nie oddała się tak sprawie i nie przeznaczyła na nią tyle środków, co Google – powiedział John Carr, doradca rządu Wielkiej Brytanii ds. bezpieczeństwa dzieci w internecie.

Co więcej, Google stworzyłl także specjalny fundusz, z którego pieniądze będą oferowane niezależny deweloperom, którzy stworzą nowe narzędzia do walki z dziecięcą pornografią. A jest o co walczyć, bo firma nie tylko może zyskać na renomie i szacunku. Do rozdania są w sumie aż 2 miliony dolarów, więc całkiem niemała suma pieniędzy.

Jednak prawda jest taka, że Google nie miał w Wielkiej Brytanii łatwego życia. Od pewnego czasu na wyspach narastało presja na internetowego giganta, aby w końcu zrobił coś z problemem dziecięcej fotografii. Sprawa trafiła ponownie na pierwsze strony gazet po tym, jak okazało się, że dwóch morderców – Mark Bridger (zabił 5-latkę) oraz Stuart Hazell (zabił 12-latkę) – miało dostęp do tego typu materiałów. Sam premier Wielkiej Brytanii – David Cameron – powiedział w zeszłym tygodniu, że obrzydzają go materiały, które znajdują się w sieci i firmy informatycznie powinny przestać wymyślać kolejne wymówki i w końcu coś z tym zrobić.

Jednak nie jest ważne, dlaczego Google wziął się za ten problem. Ważne jest to, że w ogóle zaczęto coś z tym robić. Tym bardziej, jeśli chodzi o Google, który jest przecież największym z największych w świecie internetu. Kto ma sobie poradzić z tym problemem, jeśli nie on?

Dla mnie to bardzo dobra wiadomość, bo chyba nie ma niczego gorszego od dziecięcej pornografii. Zrobienie takiej krzywdy niewinnemu dziecku to – w moim osobistym rankingu – najgorsze świństwo, jakie można zrobić w swoim życiu. Mam nadzieję, że ich nowe narzędzie pozwoli raz na zawsze pozbyć się problemu dziecięcej pornografii w sieci.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst