Tech

iPada 2 w Polsce nie kupisz

164 interakcji
dołącz do dyskusji

iPad 2 – rewolucja w ewolucji. Tablet oczekiwany niczym? (a nie napiszę niczym kto – lub co – bo się boję) przez wydawców tradycyjnych mediów, przez rzesze napalonych użytkowników: fanbojów, fanów, mniejszych fanów – takich, którzy urządzenia Apple’a kupują od pozbawionej wszelkich niemowlęcych problemów wersji numer 2 i przypadkowych ludzi, którzy w telewizorze zobaczyli, że debiutuje coś gigantycznie ważnego. Idą do sklepu. Chcą kupić. Nie ma. Nie wiadomo kiedy będzie. Rewolucyjnego pokrowca Smart Cover w czerwieni też nie ma. I nie będzie. U nas nie będzie.

Zagaduje mnie na Skypie dobry kolega i jednocześnie szef małej, ale prężnej firmy. Ze Śląska (napisałbym, że z Niemiec, ale się boję): – Opisałbyś jak to w Polsce można kupić iPada 2. Od premiery próbuję. W Polsce było max 1000 sztuk na start i od 2 tygodni mówią, że za chwilę będzie dostawa. A nie ma i nie wiadomo kiedy będzie. Może w tym tygodniu coś doślą, ale nie wiadomo co – jakie modele i kiedy. Totalna porażka.

– Ale to nic nowego. Zawsze tak jest – odpowiadam rozbawiony (bo sam nie zamierzam na razie kupować iPada 2, więc rozbawionym).

– Weź przestań – mówi zniecierpliwiony kolega. Cortland miał 3 sztuki w dniu premiery, a Media Markt po 5 – 6 na sklep. Szukam od premiery: w Katowicach było 7 iPadów, w Zabrzu – 5, w Saturnie Katowice – 6, a w Rybniku ani jednego.

– Ha ha ha – śmieję się, ale pod wrażeniem jestem „riserczu” jaki kolega poczynił.

– W piątek była kartka, że dojadą w sobotę. I? tak do poniedziałku ta kartka stała. A w iSpocie to się chyba też już wkurzyli na telefony bo dali takie coś na stronie:

– No normalnie tragedia – rzuca naprawdę zniecierpliwiony kolega. I zanim zdążę cokolwiek odpowiedzieć dodaje: – I nie ma czerwonego Smart Covera.

– Jak to nie ma czerwonego? – pytam.

– No nie ma. Patrz tutaj – skóra czerwona jest na stronach Apple’a. U nas nie. Nawet na obrazkach – i się rozłącza.

Odpalam maila. Pisze do mnie dobry kolega i jednocześnie szef dużej firmy. Z Warszawy pisze:

Czy nie sądzisz, że polityka Appla, polegająca na szeroko zakrojonej kampanii promocyjnej iPada2 połączonej z odwrotnie proporcjonalną podażą powoduje w Polsce raczej zniechęcenie się do tego produktu? Jeśli konsument idzie do sklepu i dostaje odpowiedź, że produkt, który chce kupić, to był przez chwilę w piątek, a kiedy będą kolejne egzemplarze to nie wiadomo, w obecnych czasach interpretuje to jednoznacznie – firma Cię robi w konia, poszukaj innego produktu.

Wysilam się na błyskotliwą odpowiedź: Pamiętajmy jedno – w Polsce Apple’a nie ma… Jest oficjalny reseller (iSource), który sam tu sobie dłubie nie bardzo umiejąc poradzić sobie zarówno z trudnym dla wszystkich i wszystkiego Apple’em, jak i pozycją monopolisty w Polsce, którego nikt nie lubi: konsumenci końcowi, jak i partnerzy handlowi, daje ciała w polityce komunikacyjnej.

Natomiast prawda jest też taka, że wszędzie na świecie są braki w podaży iPada 2. I tu też widzę dwa aspekty. Ten pierwszy jest taki, że na braku powszechnej dostępności produktów Apple też buduje rodzaj „respektu”. Kupno produktu Apple’a ma być wydarzeniem samym w sobie, osiągnięciem… Z drugiej strony oni po prostu nie są w stanie wyprodukować więcej naraz. To śmieszne, ale najwyżej wyceniania dziś technologiczna spółka świata jest tak naprawdę dość małym organizmem jeśli chodzi o ekosystem produkcyjny.

Kolega sprowadza mnie na ziemię niezwykle celnie odpowiadając: Apropos Appla, to kupno ich produktu jest dla mnie takim samym wydarzeniem co kupno notebooka Lenovo, a iPada nie uważam, że produkt wygodny, ale chcę go dla dziecka. Akt kupna traktuję zwyczajnie – chcę iść do sklepu lub zamówić przez internet i dostać to co wydaje mi się w danej chwili potrzebne.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst