Tech

Newsweek: Facebook? To lubię

W ostatni poniedziałek, 17 maja, tygodnik ?Newsweek Polska? opublikował mój kolejny tekst pod tytułem: ?Facebook? To lubię?. Poniżej treść artykułu. Dziękuję za współpracę przy powstaniu tekstu Sandrze Samos. W tekście wykorzystałem zdanie z artykułu Bartka Milewskiego pod tytułem ?Czy to rewolucja? Facebook Like?.

Czy jeden mały przycisk „Lubię to” może zmienić układ sił w internecie? Liczy na to Mark Zuckerberg, pomysłodawca i właściciel Facebooka, który chce zastąpić Google’a na pozycji głównego rozgrywającego w sieci.

Prywatność? Coś takiego w internecie nie istnieje – cytuje szefa Facebooka jeden z pracowników jego firmy. 26-letni Zuckerberg, najmłodszy miliarder Ameryki, otaczający się wianuszkiem starych wyg Doliny Krzemowej w roli najbliższych doradców, wpadł właśnie na kolejny znakomity pomysł: pozwoli za darmo instalować przycisk „Lubię to” we wszystkich zakątkach sieci. Dzięki niemu ponad 400 milionów użytkowników Facebooka będzie mogło jednym kliknięciem komputerowej myszki budować w sieci historię swoich preferencji. Facebook te dane pozbiera, skataloguje, a następnie zaproponuje użytkownikom to, co na podstawie poprzednich kliknięć z pewnością im się spodoba. Wprawdzie Zuckerberg mówi, że nie ma aktualnie planów reklamowych związanych z projektem „Lubię to”, ale trudno sobie wyobrazić, by wkrótce nie przekształcono pomysłu w promocyjną wunderwaffe. Dzięki „Lubię to” Facebook będzie wszak wiedział o swoich użytkownikach więcej, niż wie Google na podstawie użytkowania wyszukiwarki.

Taka wiedza to potencjalne źródło ogromnych dochodów, a dla Facebooka pieniądze są ciągle problemem. Mimo setek milionów użytkowników portal dopiero w tym roku planuje przekroczyć 1 mld dolarów przychodów, zarabiając głównie na reklamach. Powinno się to udać, gdyż w pierwszych trzech miesiącach 2010 r. Facebook wyświetlił wręcz niewiarygodną liczbę ponad 176 mld bannerowych reklam wizualnych (Google wyświetla głównie reklamy tekstowe) – najwięcej ze wszystkich serwisów internetowych w Stanach Zjednoczonych. Jednak nawet 1 mld dolarów przychodów rocznych Facebooka to pięć razy mniej, niż Google zarabia w jednym kwartale.

Jak działa „Lubię to”? Już niedługo na każdym portalu, blogu, forum czy serwisie internetowym, pod każdą wiadomością, zdjęciem, materiałem wideo, plikiem audio czy wpisem blogowym pojawi się niebieski przycisk, którym użytkownicy Facebooka będą mogli szybko wyrazić swoją pozytywną opinię, dzieląc się tą informacją na swojej tablicy, czyli osobistej stronie użytkownika Facebooka. Jeśli klikniemy „Lubię to” pod teledyskiem zespołu, którego muzyka nam się podoba lub pod artykułem na temat egzotycznych wakacji w Egipcie, to algorytm Facebooka to zapamięta by, kiedy wejdziemy na stronę serwisu, zaproponować nam treści i reklamy odpowiednie do naszych zainteresowań. Serwisy internetowe, także te należące do największych korporacji medialnych, chętnie zainstalują bezpłatne dla nich przyciski „Lubię to”, bo dzięki temu zyskają ogromny wymienny ruch z Facebooka. Jak twierdzi Maciej Janas z serwisu sprawnymarketing.pl, przestanie być jasne, gdzie właściwie Facebook się kończy. Codzienna droga przeciętnego użytkownika po sieci może być przecinana przez Facebook kilkakrotnie każdego dnia, nawet bez wchodzenia na witrynę Facebook.com. W ten sposób, jak sądzi Janas, Facebook stanie się nową warstwą całego internetu: globalną siecią społeczną. – Do wszelkich treści coraz częściej docierać będziemy poprzez krąg znajomych i ich rekomendacje, a nie przez wyszukiwarkę Google’a — uważa Janas.

To nie pierwszy biznesowy pomysł Facebooka. Do tej pory łączył ze sobą znajomych oraz grupował ludzi wokół wydarzeń, lecz od pewnego czasu zaczął również wdrażać rozwiązania dla biznesu. I idzie mu to świetnie, bo komunikacja na tzw. fanpage’ach, czyli stronach w serwisie Facebook dedykowanych firmom, markom czy wydarzeniom komercyjnym, to dziś podstawowe narzędzie marketingowo-promocyjne. Dzięki niemu firmy budują codzienne relacje z konsumentami, organizują konkursy, pozycjonują swoje produkty oraz budują społeczności. Firmowych stron na Facebooku jest już ponad 3 miliony, a każdego dnia fanami tej czy innej korporacji lub marki zostaje 20 mln osób.

W Polsce, gdzie według badań Megapanelu PBI/Gemiusa z lutego 2010 r. Facebook ma już prawie 5 mln użytkowników, firmy również świetnie sobie radzą. Na przykład Maxwell House Polska w ciągu zaledwie dwóch dni zdobył 45 tysięcy fanów, bo każdemu z nich oferował błękitny kubek do kawy. Na Zachodzie niektóre firmy czy marki mają już nawet ponad milion fanów, a rekordzista Coca-Cola ponad 5 milionów. To wymierna wartość, bo jak pokazują badania firmy doradczej Virtue, milion fanów na Facebooku przekłada się na roczny zarobek około 3,6 mln dolarów. Koszt dotarcia reklamy na Facebooku do tysiąca odbiorców firma Virtue szacuje na 5 dolarów, czyli bardzo niewiele w porównaniu do tradycyjnych nośników reklamy, na przykład w telewizji, gdzie średnio wynosi on 20-25 dol.

Facebook stale szuka nowych obszarów komercjalizacji swoich zalet. Aby w pełni korzystać z możliwości promocyjnych serwisu, na przykład ogłosić konkurs na swojej fanstronie, firma musi skorzystać z wyspecjalizowanych agencji przygotowujących odpowiednią aplikację i zainstalować ją w serwisie. Takich agencji i programistów tworzących aplikacje na Facebook są już tysiące. Dlaczego to takie ważne? Otóż wsparcie programistów przygotowujących niezliczone aplikacje jest niezbędne, by uczestniczyć w komercjalizacji żywiołowo rozwijających się rozwiązań mobilnych i geolokalizacyjnych związanych z tym, gdzie akurat przebywa dany użytkownik sieci. Przycisk „Lubię to” tę rewolucję przyspieszy. Jak to będzie wyglądać? Przykładowo osoba A zrobiła przegląd techniczny auta i jest zadowolona. Opublikuje krótką, oznaczoną „Lubię to” informację na ten temat na stronie warsztatu w Facebooku. Znajomy B za miesiąc również będzie chciał zrobić przegląd auta i będzie szukał godnego zaufania serwisu w okolicy, np. za pomocą smartfonu i zainstalowanej na nim aplikacji Facebook. Wpisując zapytanie w wyszukiwarce, nie tylko uzyska odpowiedź w postaci nazw warsztatów znajdujących się w okolicy, ale także zostanie poinformowany, że znajomy A korzystał z jednego z nich i go osobiście poleca. Proste i wiarygodne, bo nic tak nie działa na konsumentów jak dobra opinia innego konsumenta o usłudze. Jak wynika z badania IMAS OnLine – w polskim internecie tylko 10 proc. użytkowników serwisów społecznościowych ufa zamieszczanym w nim reklamom, natomiast aż 46 proc. komentarzom innych użytkowników portali społecznościowych. Podobnie wygląda to na świecie.

A co z prywatnością? Zuckerberg twierdzi, że coś takiego w sieci nie istnieje. Sukces jego planów zależał będzie jednak od tego, jak wiele osób czytając to stwierdzenie wciśnie przycisk „Lubię to”.

Ilustracja: Porównanie Facebook Google

Facebook, obroty 2009 r. — 500 mln dolarów

Google, obroty 2009 r. — 23,6 mld dolarów

Facebook, orientacyjna liczba użytkowników, luty 2010 r. — 400 mln

Google, prientacyjna liczba użytkowników, luty 2010 r. — ok. 2 mld

Średni miesięczny czas spędzania w serwisie Facebook w styczniu 2010 r. — 7 h

Średni czas spędzania użytkownika w serwisach Google’a w styczniu 2010 r — 1:15 h

Facebook, liczba dziennych wizyt na facebook.com — 490 mln

Google, liczba dziennych wizyt na google.com — 610 mln

Facebook.com, liczba odsłon dziennie — 7,2 mld

Google.com, liczba odsłon dziennie — 7,7 mld

Facebook, liczba użytkowników w Polsce w lutym 2010 r. — 4,8 mln

Google, liczba użytkowników w Polsce w lutym 2010 r. — 16,1 mln

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst