REKLAMA

Naprawią sprzęt i jeszcze dadzą rok gwarancji. Polska wdraża unijne prawo

Naprawisz zamiast wymienić i jeszcze zyskasz 12 miesięcy dodatkowej ochrony. Szykują zmiany, które mają wreszcie sprawdzić, że naprawa będzie opłacalna. W końcu ktoś poszedł po rozum do głowy.

UOKiK szykuje prawo do naprawy. Koniec z wyrzucaniem sprzętu
REKLAMA

Zepsuje ci się pralka, telefon albo odkurzacz, a sprzedawca nie będzie mógł już traktować naprawy jak gorszej opcji. UOKiK przygotowuje wdrożenie unijnego prawa do naprawy. Jeśli ją wybierzesz zamiast wymiany, dostaniesz jednorazowo dodatkowe 12 miesięcy ochrony z tytułu zgodności towaru z umową. Do tego dochodzą nowe obowiązki producentów: naprawa na żądanie, informowanie o warunkach i cenach oraz części w rozsądnej cenie.

REKLAMA

Dostaniesz aż 12 miesięcy bonusu za naprawę

Dziś wielu konsumentów, stając przed wyborem między naprawą a wymianą, decyduje się na nowe urządzenie. To często wybór podyktowany wygodą i poczuciem bezpieczeństwa – nowy sprzęt to nowa gwarancja i święty spokój.

Nowe przepisy mają jednak radykalnie to zmienić, wprowadzając bardzo konkretną zachętę finansowo-prawną. Jeśli klient zdecyduje się na naprawę zamiast wymiany, odpowiedzialność sprzedawcy za produkt zostanie automatycznie przedłużona o dodatkowy rok, licząc od momentu zakończenia naprawy. To twardy argument, który ma sprawić, że ratowanie starego sprzętu stanie się po prostu bardziej opłacalne, niż branie nowego.

To szczególnie istotne w przypadku usterek, które pojawiają się pod koniec standardowego okresu ochrony, np. po 18 czy 20 miesiącach użytkowania. W obecnym systemie naprawa w takim momencie często po prostu budzi obawy – użytkownik boi się, że za chwilę zostanie z niedziałającym sprzętem i bez żadnego wsparcia. Dodatkowy rok gwarancji sprawia, że serwisowanie staje się logicznym wyborem ekonomicznym. Zamiast obawy przed kolejną awarią tuż po wygaśnięciu ochrony, konsument zyskuje solidny bufor czasowy, który premiuje wybór ekologiczny i naprawę zamiast wyrzucania sprzętu.

REKLAMA

Sprzedawcy już się nie będą mogli wymigiwać

Co bardzo ważne, sprzedawca nie będzie mógł już liczyć na niewiedzę klienta. Nowe przepisy nakładają na niego obowiązek jasnego poinformowania o dostępnych ścieżkach. W momencie zgłoszenia usterki konsument musi usłyszeć wprost: masz prawo do naprawy lub wymiany, ale to właśnie naprawa wiąże się z bonusem w postaci dodatkowych 12 miesięcy ochrony.

REKLAMA

Ma to wyeliminować praktyki, w których pracownicy serwisów czy infolinii zapominają wspomnieć o korzyściach płynących z serwisowania sprzętu. Decyzja ma być podejmowana świadomie, na podstawie pełnych danych, a nie w ciemno, bo ktoś na infolinii nie dopowie kluczowego szczegółu.

REKLAMA

Jeśli sprzedawca obieca naprawę, to nie będzie już odwrotu

W planowanych przepisach pojawia się jeszcze jeden ruch, który może uderzyć w złe praktyki sprzedażowe: jeśli sprzedawca deklaruje naprawialność, ma to stać się obiektywnym wymogiem zgodności towaru z umową. Mówiąc po ludzku, jeśli ktoś obiecuje, że produkt jest naprawialny, a potem tak naprawdę nie da się go rozsądnie naprawić, to może to wrócić do niego w reklamacji.

REKLAMA

Sprzęt psuje się krótko po gwarancji, a ty słyszysz w serwisie, że nie ma na stanie części zamiennych, ich sprowadzenie potrwa miesiące albo koszt usługi niemal dorównuje cenie nowego modelu. Znasz to? W efekcie naprawa stawała się do tej pory aktem desperacji, a nie racjonalną decyzją. Nowe regulacje mają wymusić na producentach nie tylko dostępność podzespołów przez lata, lecz także taką ich wycenę, by serwisowanie przestało być ekonomicznym absurdem. To koniec ery, w której rozkładanie rąk przez autoryzowane punkty było najprostszym sposobem na zmuszenie klienta do ponownych zakupów.

REKLAMA

Wprowadzą uniwersalny formularz serwisowy

Nowe przepisy mają wyeliminować także jedną z największych barier, czyli niepewność co do kosztów i wiarygodności warsztatów. Pierwszym filarem tego rozwiązania jest europejski formularz informacji o naprawie. Choć jego wystawienie przez serwis będzie dobrowolne, to jeśli punkt się na to zdecyduje, musi przedstawić standaryzowany dokument zawierający konkretną cenę, czas trwania usługi i warunki techniczne. Co ważne, taka oferta będzie wiążąca dla serwisu przez 30 dni. Dzięki temu klient zyskuje czas na porównanie cen u konkurencji bez ryzyka, że w międzyczasie koszt naprawy nagle wzrośnie.

Drugim elementem całości jest europejska platforma napraw, która ma być cyfrowym drogowskazem dla konsumentów. Zostanie ona zintegrowana z portalem Your Europe, a każde państwo członkowskie stworzy w jej ramach własną sekcję krajową. Będzie to centralna baza zweryfikowanych serwisów, ułatwiająca znalezienie fachowca w najbliższej okolicy. Zgodnie z harmonogramem, system ten ma w pełni ruszyć w 2027 r., tworząc przejrzysty rynek usług naprawczych w całej Unii Europejskiej.

Przeczytaj także:

REKLAMA

Za naruszenia przewidziano kary administracyjne: do 20 tys. zł, a przy powtórnym naruszeniu do 40 tys. zł. Egzekwować ma je przede wszystkim Inspekcja Handlowa. Równolegle część naruszeń może zostać potraktowana jako praktyka naruszająca zbiorowe interesy konsumentów. Wtedy wchodzi cięższa artyleria, czyli postępowanie UOKiK i potencjalna kara do 10 proc. obrotu.

REKLAMA
REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-14T06:20:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T06:15:08+02:00
Aktualizacja: 2026-05-14T06:00:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T20:37:53+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T20:12:07+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T18:53:06+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T18:31:13+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T17:32:09+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T17:04:40+02:00
Aktualizacja: 2026-05-13T16:18:18+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA