Mars zastawił pułapkę na łazik NASA. Takiej awarii jeszcze nie było
Na Marsie nawet rutyna potrafi zamienić się w problem, którego nikt wcześniej nie przewidział. Łazik Curiosity, pracujący na Czerwonej Planecie od 2012 r., podczas wiercenia w skale Atacama wyniósł z gruntu nie tylko próbkę, ale cały kamienny blok. Ważył około. 13 kg i przez kilka dni tkwił przy narzędziu na końcu robotycznego ramienia. NASA przyznaje, że w historii misji Curiosity taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła.

Wszystko zaczęło się 25 kwietnia 2026 r. od standardowego manewru. Curiosity ustawił swoje ramię nad skałą nazwaną Atacama i wprowadził w nią wiertło udarowo-obrotowe. Cel był prosty - rozdrobnić fragment marsjańskiej skały na pył, który następnie może trafić do pokładowych instrumentów badawczych. Tak właśnie łazik od lat analizuje skład chemiczny i mineralny marsjańskich osadów.
Tym razem Mars nie zachował się jednak zgodnie z planem. Gdy Curiosity cofnął ramię, z podłoża podniosła się cała skała. Nie kawałek urobku, nie odprysk, nie luźny kamień potrącony przez koło, ale blok o średnicy u podstawy około 45 cm, grubości około 15 cm i masie mniej więcej 13 kg. Skała zawisła na tulei otaczającej obracające się wiertło.
Dla człowieka stojącego obok byłby to kłopot do rozwiązania w kilkanaście sekund. Wystarczyłoby podejść, chwycić kamień, odsunąć go od narzędzia i sprawdzić, czy nic nie zostało uszkodzone. Tyle że obok Curiosity nie stoi nikt. Łazik pracuje miliony kilometrów od Ziemi, a każda decyzja musi zostać przygotowana, sprawdzona, przesłana i wykonana przez maszynę, która ma już za sobą ponad dekadę marsjańskiej służby.
Dlaczego kamień przykleił się do wiertła?
Słowo "przykleił" jest tu oczywiście skrótem myślowym. Marsjańska skała nie została przyklejona żadną substancją. Najpewniej problem wynikał z geometrii pęknięcia, struktury skały i sposobu, w jaki wiertło weszło w materiał. NASA wyjaśnia, że wcześniej zdarzało się, iż wiercenie rozwarstwiało albo odrywało górne partie skał, ale nigdy wcześniej kamień nie pozostał przymocowany do tulei wiertła.

To dobry przykład, jak bardzo Mars potrafi różnić się od laboratoryjnych symulacji. Inżynierowie mogą testować narzędzia w komorach próżniowych, na analogach marsjańskiego gruntu i w możliwie trudnych warunkach, ale nie są w stanie przewidzieć każdej mikroszczeliny, różnicy twardości czy sposobu, w jaki warstwy skały trzymają się siebie po miliardach lat geologicznej historii.
Na Ziemi geolog może wziąć próbkę do ręki, obejrzeć, opukać skałę, przeciąć ją i zbadać pod mikroskopem. Na Marsie wiele właściwości materiału ujawnia się dopiero wtedy, gdy robotyczne narzędzie dotknie powierzchni. W przypadku Atacamy dopiero wiercenie pokazało, że pozornie stabilny cel może zachować się jak luźny blok.

NASA próbowała strząsnąć marsjański balast
Zespół Curiosity najpierw spróbował użyć wibracji wiertła, by uwolnić skałę. To nie wystarczyło. 29 kwietnia wykonano kolejną próbę. Z Atacamy osypał się piasek, ale kamień nadal trzymał się ramienia. Dopiero 1 maja inżynierowie zastosowali bardziej zdecydowaną sekwencję. Zmienili kąt ustawienia wiertła, uruchomili obrót, wibracje i ruch samego wiertła. Plan zakładał powtarzanie tych czynności, ale nie było takiej potrzeby. Skała odpadła już przy pierwszej rundzie i pękła po uderzeniu o grunt.
Dla misji to była dobra wiadomość. Kamień nie tkwił przy ramieniu na tyle długo, by sparaliżować łazik, a Curiosity odzyskał możliwość dalszej pracy. NASA zaznacza jednak, że próbka z Atacamy nie została zachowana w taki sposób, jak zakładano pierwotnie. Dalszy plan obejmuje domknięcie kampanii związanej z tym celem i poszukiwanie stabilniejszej skały, z której da się pobrać materiał do analizy.
Curiosity ma za sobą trudną historię z wiertłem
To zdarzenie wygląda zabawnie na zdjęciach, ale dla inżynierów nie jest tylko anegdotą o upartym kamieniu. Wiertło Curiosity od lat należy do najważniejszych i najbardziej problematycznych narzędzi misji. Jego zadaniem jest nie tylko naruszenie powierzchni skały, ale też przygotowanie drobnego materiału, który może zostać przebadany przez laboratoria znajdujące się wewnątrz łazika.
Kłopoty zaczęły się już wiele lat temu. Mechanizm udarowy, odpowiedzialny za młotkowanie skały podczas wiercenia, miał problemy elektryczne. Później pojawiły się trudności związane z mechanizmem posuwu wiertła i hamulcem. W 2016 r. system zaciął się na tyle poważnie, że NASA musiała wstrzymać standardowe wiercenia. Dopiero po długich testach opracowano alternatywny sposób pracy, dzięki któremu Curiosity mógł wrócić do pobierania próbek.
Więcej na Spider's Web:
Ta historia dobrze pokazuje, czym w praktyce jest eksploracja Marsa. Nie polega wyłącznie na wysyłaniu pięknych zdjęć czerwonych wzgórz. To codzienna walka z pyłem, temperaturą, starzeniem się mechanizmów i geologią, która nie ma obowiązku pasować do modeli przygotowanych na Ziemi.
Atacama nie jest nazwą wyciągniętą z kapelusza. NASA często nadaje celom badawczym nazwy związane z ziemskimi regionami, a pustynia Atakama w Chile od dawna uchodzi za jeden z najlepszych ziemskich analogów Marsa. Jest skrajnie sucha, surowa i wykorzystywana w badaniach nad warunkami podobnymi do tych, które mogą panować na Czerwonej Planecie.
Dla Curiosity każda taka skała jest potencjalnym zapisem dawnego środowiska. Curiosity nie jest jednak maszyną do wykrywania żywych organizmów. Jest laboratorium geochemicznym na kołach, które pozwala sprawdzać, czy dawny Mars mógł mieć warunki przyjazne mikroorganizmom. To ogromna różnica, ale właśnie dzięki takim badaniom naukowcy coraz lepiej rozumieją, jak bardzo Czerwona Planeta zmieniła się od czasów, gdy na jej powierzchni płynęła woda.
Misja planowana na dwa lata działa już ponad trzynaście
Curiosity wylądował na Marsie w sierpniu 2012 r. Jego podstawowa misja miała trwać około dwóch lat ziemskich. Tymczasem łazik nadal wspina się po zboczach góry Sharp, bada kolejne warstwy osadów i dostarcza danych, które zmieniły sposób patrzenia na historię Marsa.
Przez lata Curiosity wykazał, że krater Gale był kiedyś miejscem, w którym istniały jeziora i strumienie. Znalazł minerały powstające w obecności wody, wykrywał związki organiczne zachowane w marsjańskich skałach i dokumentował zmiany środowiska zapisane w kolejnych warstwach góry Sharp. To właśnie dzięki tej misji Mars przestał być wyłącznie pustynną planetą z rdzawym pyłem, a stał się miejscem z czytelną, złożoną historią geologiczną.



















