Polak zwalnia 250 osób. Wygrał z amerykańskim kapitałem, przegrał z AI
DeepL właśnie przeszło największe w swojej historii trzęsienie ziemi: około 250 osób - mniej więcej jedna czwarta firmy - straci pracę w ramach „przekształcenia w firmę natywną AI”.

DeepL od lat uchodziło za europejską perełkę AI - firmę, która potrafiła zawstydzić Tłumacza Google jakością tłumaczeń i zbudować globalną markę bez amerykańskiego kapitału. Dlatego informacja, że firma zwalnia około 250 osób wywołała w branży pewien szok. CEO Jarek Kutyłowski ogłosił decyzję na LinkedInie, nazywając ją „najtrudniejszą w karierze”.
To nie jest jednak klasyczne „cięcie kosztów”. Kutyłowski podkreśla, że to świadoma, strukturalna zmiana, która ma przygotować DeepL na świat, w którym AI nie jest dodatkiem, lecz fundamentem działania firmy. W praktyce oznacza to przejście na mniejsze, bardziej autonomiczne zespoły, w których rutynowe zadania przejmą modele AI, a ludzie mają skupić się na kreatywności, intuicji i prowadzeniu projektów od początku do końca.
To też jest ciekawe:
AI zabiera pracę? W DeepL - tak, i to wprost
W przeciwieństwie do wielu firm, które unikają mówienia o automatyzacji wprost, DeepL nie owija w bawełnę. Kutyłowski pisze otwarcie, że AI zastąpi część pracy wykonywanej dotąd przez ludzi, a firma musi „pozbyć się warstw i spowolnień”, które utrudniają szybkie działanie. To wpisuje się w szerszy trend: Coinbase, Snap, Meta czy Oracle również cięły tysiące etatów argumentując, że mniejsze zespoły wspierane AI są bardziej efektywne.
Jednocześnie DeepL nie zwalnia tempa technologicznego. Firma przejęła zespół Mixhalo, amerykańskiego specjalisty od streamingu audio i otwiera nowe biuro w San Francisco. Celem jest rozwój tłumaczeń głosowych w czasie rzeczywistym - segmentu, który może stać się kolejną wielką rewolucją w komunikacji.
To logiczny ruch: rynek tłumaczeń tekstowych staje się coraz bardziej brutalny. Modele ogólnego przeznaczenia - GPT, Gemini, Claude - coraz lepiej radzą sobie z wielojęzycznością, podgryzając przewagę jakościową DeepL. Firma musi więc szukać nowych przewag, a głos to naturalny kierunek.
DeepL zatrudnia ponad 1000 osób i jest wyceniane na około 2 mld dolarów
Tak duża redukcja w firmie o takiej pozycji to sygnał, że AI naprawdę zmienia strukturę pracy - i to szybciej, niż wielu ekspertów przewidywało. To także test dla europejskiego podejścia do AI. DeepL było jednym z nielicznych przykładów, że można budować globalną technologiczną markę z Europy. Teraz firma musi udowodnić, że potrafi równie szybko adaptować się do zmian, jak amerykańscy giganci.
Kutyłowski twierdzi, że firmy, które przeprowadzą transformację teraz będą kształtować kolejną dekadę. Ci, którzy poczekają, spędzą ją na nadrabianiu zaległości. To brzmi jak typowy slogan od typowego CEO - ale patrząc na tempo zmian w AI akurat trudno się z nim nie zgodzić. Jeśli ich strategia zadziała to za kilka lat będziemy mówić o tej decyzji jako o punkcie zwrotnym. Jeśli nie - stanie się przestrogą, że nawet liderzy AI mogą przegrać wyścig, który sami pomogli rozpocząć.



















