Apple dogadał się z Intelem. Historia zatacza przewrotne koło
Apple i Intel dochodzą do porozumienia w sprawie produkcji procesorów. Za kulisami - polityka, presja i wielki powrót amerykańskiego giganta.

Apple i Intel - duet, który jeszcze kilka lat temu wydawał się być już w permanentnej separacji - znów ma ze sobą pracować. Według informacji Wall Street Journal obie firmy osiągnęły wstępne porozumienie, na mocy którego Intel zacznie produkować część układów scalonych dla urządzeń Apple’a. Całej układance pikanterii i kontrowersji dodaje to, że ponoć to administracja Trumpa naciskała na to porozumienie.
Jeszcze niedawno Intel wyglądał jak gigant, który zapomniał, jak się chodzi
Lata opóźnień technologicznych, błędne decyzje, odpływ klientów do TSMC i Samsunga, a do tego nieudane próby konsolidacji. W efekcie firma, która kiedyś dyktowała tempo całej branży, została zepchnięta na boczny tor. Nowy CEO, Lip-Bu Tan, objął stery wiosną ubiegłego roku i od razu dostał od Donalda Trumpa po nosie - prezydent publicznie kwestionował jego nominację, sugerując zbyt bliskie relacje z Chinami. A jednak Tan nie tylko utrzymał stanowisko, ale wręcz przekonał administrację do potężnego wsparcia.
Czytaj też:
Latem ubiegłego roku administracja Trumpa zawarła umowę na zamianę blisko 9 mld dol. dotacji federalnych na akcje firmy Intel, co dało rządowi Stanów Zjednoczonych 10 proc. udziałów w producencie układów scalonych. To bezprecedensowy ruch. Rząd USA stał się jednym z największych udziałowców Intela, a firma - strategicznym narzędziem w walce o uniezależnienie się od azjatyckich fabryk.
Efekt? Kurs akcji Intela wystrzelił do rekordowych poziomów - prawie 118 dol. za akcję. A to dopiero początek.
Apple w potrzasku. TSMC już nie wystarcza
Apple od lat jest największym klientem TSMC. To tam powstają wszystkie układy serii A, serii M i większość pozostałych chipów projektowanych w Cupertino. Problem w tym, że świat się zmienił. TSMC ma dziś jednego klienta, który jest ważniejszy niż Apple: Nvidię.
Popyt na układy AI rośnie w tempie, którego nie przewidział nikt. Fabryki TSMC są zapchane do granic możliwości, a Apple - choć wciąż gigantyczny - nie ma już takiej siły przebicia jak kiedyś. Tim Cook w ostatnich dwóch kwartalnych telekonferencjach musiał tłumaczyć się z braków chipów, które ograniczały dostępność iPhone’ów i Maców. Apple nie może sobie pozwolić na sytuację, w której nie jest w stanie wyprodukować tylu iPhone’ów, ile rynek chce kupić.
Dlatego firma desperacko szuka drugiego źródła dostaw. Samsung? Technologicznie odstaje. Intel? Jeszcze niedawno nie do pomyślenia, ale dziś - dzięki inwestycjom i politycznemu wsparciu - znów zaczyna być realną alternatywą.
Trump naciska, Cook słucha
Sekretarz ds. handlu Howard Lutnick w ciągu ostatniego roku wielokrotnie spotykał się z wysoko postawionymi przedstawicielami Apple’a, w tym z Timem Cookiem. Do tego dochodzi osobiste zaangażowanie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Trump miał osobiście naciskać na Cooka podczas spotkania w Białym Domu.
W ciągu kilku miesięcy Intel podpisał trzy strategiczne partnerstwa:
- z Nvidią - na produkcję niestandardowych procesorów do centrów danych,
- z Elonem Muskiem - na budowę fabryki chipów w Teksasie dla Tesli, xAI i SpaceX,
- i teraz z Apple’em - największym producentem elektroniki konsumenckiej na świecie.
Intel inwestuje miliardy w proces 14A, który ma być odpowiedzią na 2 nm od TSMC. Zatrudnia byłych menedżerów TSMC, przebudowuje strukturę firmy, tworzy nowy dział custom silicon. To próba odzyskania pozycji, którą firma utraciła dekadę temu.
Wszystko wskazuje na to, że każdy z graczy dostanie to, czego chce. A my - obserwatorzy - możemy szykować popcorn. Bo to dopiero początek.



















