REKLAMA

Polska rakieta podbija USA. Nazwa nawiązuje do Kapitana Bomby i to nie jest żart

Zbudowali potężną, ponad czterometrową rakietę, która już za chwilę wzbije się na wysokość trzech kilometrów nad amerykańską pustynią. Studenci z międzywydziałowego koła naukowego SimLE działającego na Politechnice Gdańskiej pokazali światu swoje najnowsze dzieło.

Zbudowali potężną, ponad czterometrową rakietę, która już za chwilę wzbije się na wysokość trzech kilometrów nad amerykańską pustynią. Studenci z międzywydziałowego koła naukowego SimLE działającego na Politechnice Gdańskiej pokazali światu swoje najnowsze dzieło. R7 Orzeł to nie jest kolejny studencki projekt, o którym zapomnimy po jednym semestrze. To naszpikowana technologią platforma badawcza, która udowadnia, że polski sektor kosmiczny rośnie w siłę już na etapie akademickim.
REKLAMA

R7 Orzeł to nie jest kolejny studencki projekt, o którym zapomnimy po jednym semestrze. To naszpikowana technologią platforma badawcza, która udowadnia, że polski sektor kosmiczny rośnie w siłę już na etapie akademickim.

Jeśli zdaje wam się, że nazwę R7 Orzeł już gdzieś słyszeliście, to nie jesteście w błędzie. Rakieta została nazwana na cześć statku Orzeł 7 z kultowego już serialu Kapitan Bomba.

REKLAMA

Oficjalna prezentacja rakiety odbyła się w Akademickim Klubie PG Kwadratowa i natychmiast przyciągnęła uwagę pasjonatów inżynierii. Trudno się dziwić, bo Orzeł to konstrukcja, która na każdym kroku zrywa z dotychczasowymi ograniczeniami studenckiego programu rakietowego.

Zespół projektowy postawił na skok technologiczny. Elektronika i oprogramowanie sterujące maszyną czerpią garściami z niezawodnych rozwiązań stosowanych na co dzień w nowoczesnym przemyśle automotive.

To jednak dopiero początek innowacji, bo po raz pierwszy w historii koła zastosowano tu zbiornik strukturalny. Co to oznacza w praktyce? Element ten przestał być wyłącznie bakiem na paliwo, a stał się pełnoprawną częścią nośną całej rakiety, co optymalizuje jej masę i wytrzymałość.

Karbon, szkło i wosk, czyli jak ujarzmić potężny ciąg

Aby ważąca kilkadziesiąt kilogramów konstrukcja mogła przetrwać ekstremalne przeciążenia podczas startu, studenci musieli sięgnąć po materiały z najwyższej półki. Kadłub rakiety to kompozytowe arcydzieło łączące aluminium, włókno węglowe oraz włókno szklane.

Jak podkreśla Amelia Michalewska z międzywydziałowego koła naukowego SimLE, zastosowanie tak zaawansowanych materiałów pozwoliło na obniżenie masy własnej, bez najmniejszych kompromisów w kwestii bezpieczeństwa i sztywności całej konstrukcji.

Studenci z międzywydziałowego koła naukowego SimLE działającego na Politechnice Gdańskiej z rakietą R7 Orzeł. Fot. PG

Prawdziwa magia dzieje się jednak w sekcji napędowej. Zamiast klasycznego silnika na paliwo stałe, Orzeł wykorzystuje zaawansowany napęd hybrydowy.

W przeciwieństwie do klasycznych silników na paliwo stałe, proces spalania można w hybrydzie w każdej chwili kontrolować, a w razie potrzeby natychmiast przerwać – co jest to bezpieczniejsze. Wykorzystanie wosku parafinowego jest nie tylko tanie i ekologiczne, ale dzięki jego wyjątkowym właściwościom błyskawicznego topnienia pozwala na wygenerowanie znacznie większego ciągu niż w przypadku starszych rozwiązań polimerowych – tłumaczy studentka.

Dodatkowo, hybryda daje inżynierom pełną kontrolę nad lotem. W odróżnieniu od silników na paliwo stałe, proces spalania można tu w każdej ułamku sekundy kontrolować, a w sytuacjach awaryjnych natychmiastowo przerwać.

Więcej na Spider's Web:

Latające laboratorium w standardzie CubeSat

Warto dodać, że „Orzeł” został przystosowany do wynoszenia ładunków badawczych. Przewidziano w nim przestrzeń na eksperymenty w standardzie 3U (CubeSat). Dzięki temu rakieta nie jest wyłącznie demonstratorem technologii inżynieryjnych, ale pełnoprawną platformą badawczą.

Standard CubeSat pozwala na błyskawiczną integrację zewnętrznych eksperymentów, np. biologicznych, materiałoznawczych czy elektronicznych, bez konieczności ingerowania w konstrukcję samej rakiety. Jak mówią studenci otwiera to drzwi do współpracy z innymi kołami naukowymi lub instytutami, symulując tym samym komercyjne misje kosmiczne polegające na wynoszeniu ładunków badawczych (tzw. payloadu). 

Nad rakietą pracowali studenci z międzywydziałowego koła naukowego SimLE w ramach programu rakietowego SimBa.

Praca nad „Orłem’’ była najbardziej wymagającym, ale i najbardziej satysfakcjonującym etapem w historii naszego programu rakietowego. To tysiące godzin spędzonych w przestrzeniach ProtoLab, testowanie nowych materiałów i integracja systemów, które wymagały współpracy studentów z niemal każdego wydziału PG. Przeszliśmy zmianę z zajawkowiczów, którzy nie mieli odpowiedzi na szereg pojawiających się pytań, do inżynierów, którzy potrafią sobie poradzić z każdym problemem. Zbudowaliśmy największą rakietę w SimBie bez know-how z poprzedniej iteracji. Znaczną część rakiety zbudowaliśmy od zera – zaliczaliśmy wzloty i upadki, lecz ucząc się na własnych błędach stworzyliśmy konstrukcję, która przejdzie do historii – podkreśla Amelia Michalewska, zastępczyni koordynatora programu rakietowego SimBa.

Od pasjonatów do inżynierów gotowych na podbój USA

Prawdziwy sprawdzian nastąpi już w maju, podczas międzynarodowych zawodów FAR-OUT 2026 organizowanych przez Friends of Amateur Rocketry.

To niezwykle prestiżowe wydarzenie gromadzi na pustyni Mojave w Kalifornii najlepsze studenckie zespoły z całego świata. Poligon w USA jest przystosowany do testowania potężnych maszyn, ważących nawet ponad 450 kg.

REKLAMA

Dla polskiego zespołu będzie to nie tylko szansa na rywalizację z globalną czołówką, ale przede wszystkim unikalna okazja do wymiany doświadczeń i przetestowania swojego dzieła w iście profesjonalnych, bezlitosnych warunkach pustynnych. Trzymamy kciuki za udany start i miękkie lądowanie!

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-04-14T18:15:47+02:00
Aktualizacja: 2026-04-14T15:22:57+02:00
Aktualizacja: 2026-04-14T07:55:25+02:00
Aktualizacja: 2026-04-14T07:53:18+02:00
Aktualizacja: 2026-04-14T07:00:00+02:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA