Biedronka ma nowy tor przeszkód dla klientów. Już nie tylko palety
Do znanych z memów palet może dojść w Biedronce jeszcze jedno utrudnienie. Klientom nie będzie do śmiechu, a na wizerunku straci nie tylko sieć.

Palety w Biedronce to już internetowy symbol sieci. Raczej z takiego wizerunku sklep nie jest zadowolony, o czym swego czasu przekonał się znany youtuber. Najprawdopodobniej wie o tym konkurencja i przy okazji chętnie uderza w czuły punkt. Swego czasu w rozmowie z Pulsem Biznesu Włodzimierz Wlaźlak, prezes Lidl Polska, wbił taką szpilę w rywala:
Trzeba pamiętać, że nasze sklepy są nieco inne. Są większe i bardziej przestronne, dzięki czemu klienci nie potykają się w nich o palety, mają też spore parkingi – mówił.
Wspomnienie o paletach nie było raczej przypadkowe. Niepotrzebna złośliwość? Być może, ale taki stereotyp o alejkach faktycznie funkcjonuje. Niewykluczone, że nie jest to zarzut do końca sprawiedliwy, bo tłoczno z powodu niewystawionych na półkę produktów robi się też w innych sieciach, ale to właśnie Biedronka jest najczęściej za to podszczypywana.
A teraz sieć musi uważać, by nie doszedł do tego kolejny symbol bałaganu. Tym razem w postaci worów pełnych butelek i puszek
Właśnie takie pojawiły się w jednym ze sklepów sieci w Poznaniu. O konsekwencjach awarii w poznańskiej Biedronce doniósł nam czytelnik. Automat przestał przyjmować butelki i puszki. Ratunkiem było gromadzenie pojemników w dużych workach na śmieci. Problem w tym, że te pozostawione były na drodze klientów – tuż obok papieru toaletowego, zniczy i pampersów.

Dla wielu będzie to dowód na to, że z systemem kaucyjnym są problemy. Znowu!
Czytelnik zgłasza nam, że w tym markecie kłopoty z działaniem maszyny to niestety częste utrapienie. Można więc powiedzieć, że wszystkiemu winien jest system kaucyjny. Automatów nie trzeba byłoby stawiać, gdyby nie konieczność zwracania plastikowych butelek i puszek. A skoro maszyn by nie było, to by się nie psuły, a worki z butlami nie byłyby na widoku. Proste i logiczne.
Nie jestem zwolennikiem takiego spłycania sprawy. Awarie się zdarzają. Psują się kasy samoobsługowe, a nawet wielbione przez Polaków automaty paczkowe. Trudności nie przekreślają jednak sensu ich działania.
Kluczowa wydaje się być reakcja na problemy techniczne. W tym przypadku worki utrudniają poruszanie się po sklepie. Jeżeli psuje ci się szafka na buty przed przyjściem gości, możesz nic nie robić i liczyć na to, że pokonają slalom w drodze z przedpokoju do salonu, przymykając oko na bałagan. Możesz też szybko je zgarnąć i schować tak, by nie były na widoku.
W sklepie, w którym robię zakupy i zdarza mi się najczęściej zwracać produkty z logo systemu kaucyjnego, raz nie działał automat. Wówczas wielki karton ustawiono na stoisku z kasami samoobsługowymi. Z dala od alejek i tak, by nikt nie potykał się o butelki i puszki podczas wychodzenia ze sklepu czy udając się w stronę kas. Zwrot był nieco komiczny, bo pani wzrokiem skanowała opakowania, sprawdzając, czy na butelkach i puszkach jest odpowiednie logo. Po wszystkim wypłacała kaucję.
Biedronka późno dołączyła do automatycznej zbiórki
O umowie na automaty poinformowano dopiero w połowie października. Niedawno Biedronka chwaliła się "największą w Polsce siecią automatycznych butelkomatów". Z dumą ogłoszono, że sieć jako pierwsza przekroczyła granicę 2 tys. automatycznych butelkomatów. A po drodze była przecież surowa zima, która wstrzymała montaż maszyn w nowych sklepach.
Biedronka ma najwięcej automatów i to niewątpliwie duże osiągnięcie, ale w wielu miejscach maszyny działają dopiero od niedawna. Dodajmy, że nie tylko ta sieć nie od razu rzuciła się na maszyny i inni też dopiero będą stawiać sprzęty.
To jednak oznacza, że klienci będą musieli uczyć się zbiórki. Oczywiście ci, którzy później dołączyli do zabawy, mogą liczyć na to, że konsumenci wyrobią sobie nawyki w innych miejscach. To jednak nie zmienia faktu, że choroby wieku dziecięcego są albo przed nimi, albo właśnie je przechodzą – jak Biedronka, która musi na żywym organizmie reagować na awarie, np. za pomocą stawiania worków na widoku. Ci, którzy testowali logistykę wcześniej, dziś pewnie lepiej wiedzą, jak zachować się w kryzysowym momencie.
Reakcje sklepów na zamieszanie wpływają nie tylko na ich wizerunek, ale też na odbiór systemu kaucyjnego. Ten już oceniany jest różnie. Można podejrzewać, że pomiędzy worami nie chcą krążyć nawet ci, którzy nie mają nic przeciwko zbiórce. I oni widząc bałagan mogą się zirytować.
- Wyniki badania potwierdzają, że kluczowym czynnikiem wpływającym na skuteczność systemu kaucyjnego jest jego dostępność. Im łatwiej można oddać opakowanie, tym większa szansa, że stanie się to codziennym nawykiem. Dlatego ważne jest, by automaty zwrotne pojawiały się w różnych miejscach, nie tylko w dużych sklepach, ale też w mniejszych punktach i przestrzeni publicznej. Dla użytkowników liczy się prostota obsługi i wygoda korzystania z systemu. Jeśli te warunki zostaną spełnione, system kaucyjny ma realną szansę działać efektywnie i trwale zmienić sposób, w jaki podchodzimy do recyklingu – komentował Paweł Wróblewski, dyrektor zarządzający Envipco Polska, globalnego producenta automatów kaucyjnych.
31 proc. klientów pójdzie do innego sklepu, jeśli zobaczy niedziałający recyklomat – wynikało z badań, na które powoływała się firma Tomra, producent butelkomatów.
Sieci na tego typu awariach będą tracić. Niby to ich problem - skoro im to nie przeszkadza, to widocznie akceptują ryzyko. Gorzej, że każda rysa na wizerunku systemu kaucyjnego sprawia, że krytycy zacierają ręce. Właśnie dlatego reakcje sklepów na ewentualne błędy, które muszą się zdarzać, są tak istotne.
Kredyt do wykorzystania na materiały dziennikarskie: Magda Wygralak / Shutterstock.com



















