Ile kosztuje system kaucyjny? Tyle zapłacą za automaty
Niektóre sieci na długo przed startem systemu kaucyjnego zwracały uwagę na koszty, które muszą ponosić – ile kosztuje postawienie automatów w sklepach? Wiemy, ile wyda Dino, mające w Polsce naprawdę niemało sklepów.

Przed 1 października 2025 r., a więc datą startu systemu kaucyjnego, choćby Biedronka była raczej po stronie dystansującej się od nowych regulacji. Tłumaczono wówczas, że system kaucyjny to dla sklepów ogromny koszt oraz wyzwanie logistyczne.
O jakich kosztach mowa? Teraz możemy poznać szczegóły. Konkretnie możliwe jest to za sprawą raportu finansowego Dino. Dowiadujemy się z niego, że w 2026 r. oczekiwane łączne nakłady inwestycyjne sieci mają wynieść ok. 2,5 mld zł. W tej sumie "mieszczą się także zaplanowane na kwotę 250-300 mln zł wydatki na wdrożenie w całej sieci Dino automatów do zbiórki butelek i puszek po napojach".
Jak zauważał niedawno Portal Spożywczy, obecnie w sklepach sieci Dino dominuje zbiórka manualna. Opakowania zwracane są kasjerom w trakcie zakupów. Dino potrzebuje naprawdę wiele maszyn, skoro na koniec 2025 r. w Polsce funkcjonowały 3033 sklepy.
Jeszcze więcej placówek ma Biedronka, która powoli zbliża się do 4 tys. Tam też automaty nie zostały wdrożone od razu, ale jak już zaczęto je stawiać, to szybko - mimo surowej zimy. Na początku marca sklep pochwalił się, że jako pierwszy przekroczył granicę 2 tys. automatycznych butelkomatów, "tworząc tym samym największą sieć automatycznych punktów zbiórki opakowań w Polsce".
- Uruchomiliśmy już ponad 2000 automatycznych butelkomatów i stworzyliśmy największą taką sieć w Polsce, a to jeszcze nie koniec. Budowaliśmy ją w bardzo krótkim czasie, w środku wyjątkowo mroźnej zimy i na przekór wielu wyzwaniom organizacyjnym oraz logistycznym - komentowała Agnieszka Koc, Dyrektorka Ochrony Środowiska i Zrównoważonego Rozwoju w Biedronce.
Nie wszystkie sklepy od razu przeszły na automaty
Szacowane przez Dino wydatki mogą być jedną z odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje. Spokojnie rozkręca się np. Netto, gdzie większość zwrotów przyjmowanych jest ręcznie, przez pracowników sklepów, a nie za pomocą automatów. W lutym informowano, że w sklepach sieci jest 90 działających maszyn. Do końca roku łączna liczba ma wynieść ok. 600.
Kwota podana przez Dino może robić wrażenie, ale trzeba też pamiętać, że sieć ma naprawdę dużo sklepów. I choć wydatek rzędu 250-300 mln zł dla części obserwatorów będzie dowodem na to, że nie jest to tania sprawa, to eksperci jeszcze przed wejściem w życie systemu kaucyjnego mówili, że postawienie na automatyzację zwrotu długofalowo bardziej się opłaci.
Z analizy Polskiego Systemu Kaucyjnego, o której informował portal franczyzawhandlu.pl, wynikało, że długoterminowo to automatyzacja jest bardziej efektywna i ekonomiczna. System manualny może wydawać się na początku tańszy, ale bardzo szybko wychodzą jego wady w postaci obciążenia związanego z "zaangażowaniem personelu, organizacją przestrzeni oraz koniecznością zarządzania logistyką wewnętrzną".
Zdjęcie główne: Fotokon / Shutterstock



















