REKLAMA

Steam z dużą zmianą. Będzie taniej

Steam zmienia sposób przeliczania cen. Portfele polskich graczy mogą na tym potencjalnie wiele zyskać. Ale ostrożnie z tym świętowaniem.

Steam wyceny Polska
REKLAMA

Po miesiącach narzekań, apeli w social mediach Steam w końcu zaktualizował narzędzia do przeliczania walut. To największa zmiana w systemie wyceny od lat - taka, która realnie może przełożyć się na niższe ceny gier w Polsce. Może, ale niestety nie musi.

Zmiana dotyczy aż 35 walut i czterech regionalnych grup cenowych. Wśród nich znalazła się oczywiście złotówka, która od dawna była traktowana przez Steama tak, jakby dolar kosztował około 4,50 zł. Problem w tym, że od dłuższego czasu tak nie jest - a mimo to rekomendacje Valve’a wciąż sugerowały twórcom zawyżone ceny. Efekt? Premierowe gry potrafiły kosztować u nas więcej, niż wynikałoby to z realnej siły nabywczej i faktycznego kursu USD/PLN.

REKLAMA

To w co gramy w ten weekend?

To właśnie z tego powodu narodziła się akcja #PolishOurPrices

Ta przez ostatnie miesiące konsekwentnie punktowała absurdalne wyceny i zachęcała deweloperów do ręcznego korygowania cen. Wygląda na to, że presja zadziałała. Valve ogłosił aktualizację narzędzi, która ma „lepiej odzwierciedlać obecne warunki rynkowe”. W praktyce oznacza to, że twórcy dostają do ręki nowe, bardziej realistyczne przeliczniki.

Najważniejsza zmiana dotyczy oczywiście bazowego kursu dolara. Steam ma teraz sugerować przelicznik na poziomie około 3,55 zł za 1 dol. Nie oznacza to automatycznej obniżki wszystkich cen, ale przynajmniej znikają wymówki że „tak podpowiedział system”.

Valve nie narzuca jednego modelu wyceny. Zamiast tego daje twórcom trzy różne metody przeliczania cen. Pierwsza to prosta konwersja po aktualnym kursie walut. Druga opiera się wyłącznie na sile nabywczej danego kraju, korzystając z publicznych danych ekonomicznych. Trzecia, domyślna, to konwersja wielozmienna, która łączy kursy walut, siłę nabywczą i przewidywane koszty dóbr z segmentu rozrywki.

Jak to wygląda w praktyce? Weźmy przykład gry wycenionej na 14,99 USD

Według starego przelicznika Steam sugerował cenę 67,99 zł. Po zmianach, w zależności od wybranej metody, ta sama gra może kosztować 53,99 zł przy prostym kursie, 62,99 zł przy konwersji wielozmiennej albo zaledwie 28,25 zł, jeśli twórca zdecyduje się na model oparty wyłącznie na sile nabywczej. Różnice są więc kolosalne - i pokazują, jak bardzo przestarzałe były dotychczasowe rekomendacje.

Nie oznacza to jednak, że od jutra wszystkie gry będą tańsze. Steam nie zmienia cen automatycznie. Każdy deweloper musi zrobić to samodzielnie, a część z nich może zwyczajnie nie mieć na to czasu, ochoty albo świadomości, że coś się zmieniło. Wydawcy nadal mogą wyceniać gry źle, bez żadnego researchu, albo po prostu zbyt drogo względem realiów lokalnego rynku. Ale teraz przynajmniej nie mogą zasłaniać się systemem, który „sam tak policzył”.

REKLAMA

Czy to więc rewolucja? Raczej ważny krok w dobrą stronę. Polska społeczność graczy od dawna walczyła o bardziej sprawiedliwe ceny i wreszcie doczekała się narzędzi, które mogą to umożliwić. Ale to, czy faktycznie zapłacimy mniej zależy teraz od deweloperów i wydawców. Valve zrobił swoje - teraz piłka jest po drugiej stronie.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-28T16:40:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T16:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T16:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T16:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T09:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T08:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T21:52:47+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T20:51:04+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T19:04:20+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T18:11:47+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T18:01:19+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA