Polska uniezależnia się od dostaw amunicji. Rusza produkcja
Katowicka spółka PGO ogłosiła właśnie, że jej najnowsza fabryka jest pełni gotowa, by taśmowo produkować metalowe korpusy do pocisków kalibru 120 mm. To doskonała wiadomość dla polskiego wojska i naszych rodzimych moździerzy Rak, a także potężny krok w stronę militarnej niezależności.

Nie mówimy tu o mglistych planach na kolejną dekadę czy koncepcjach rozrysowanych na serwetce. Maszyny już stoją, technologia została przetestowana, a produkcja może ruszyć właściwie od zaraz.
Serce tego przedsięwzięcia bije w Gorlicach, na terenie województwa małopolskiego. To właśnie tam, w należącym do PGO zakładzie Kuźnia Glinik, uruchomiono w ostatnich tygodniach nowoczesny park maszynowy. Urządzenia te są idealnie skrojone pod produkcję elementów amunicji średnich i dużych kalibrów.
Zakład jest w stanie wypuszczać z linii produkcyjnych około 40 tys. kutych korpusów w ciągu roku, ale przedstawiciele spółki już teraz sugerują, że to dopiero początek, a obecne moce przerobowe można w przyszłości płynnie rozbudowywać.
Światowa ekstraklasa
Sama technologia kucia stali, którą zastosowano na południu Polski, to absolutna światowa ekstraklasa, oparta w całości o rygorystyczne standardy NATO. Jest to obecnie najbardziej sprawdzona i preferowana przez zachodnie armie metoda wytwarzania kluczowych elementów uzbrojenia.
Zoptymalizowany proces gwarantuje, że każda sztuka opuszczająca gorlicką fabrykę będzie miała identyczne wymiary i masę. Wojsko nie znosi prowizorki, a w tym przypadku mamy zagwarantowaną powtarzalność i pewność, że w razie gwałtownej potrzeby produkcję da się bezboleśnie przeskalować w górę.

Nie tylko Raki. Na horyzoncie 155 mm
O ile amunicja 120 mm, z której korzystają polskie samobieżne moździerze Rak (główna ilustracja), jest kluczowa dla wsparcia ogniowego na krótszych dystansach, o tyle prawdziwym królem współczesnego pola walki jest kaliber 155 mm.
To standardowa natowska waga ciężka, którą dosłownie wypluwają lufy sprawdzonych w bojach armatohaubic Krab czy południowokoreańskich K9. To właśnie ten format jest dzisiaj najbardziej pożądanym towarem w Europie.
Dlatego włodarze spółki traktują uruchomienie linii dla granatów 120 mm jako ważny, ale tylko pierwszy etap. Trwają już intensywne prace, realizowane wspólnie z Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia, nad pierwszym w pełni krajowym pociskiem artyleryjskim 155 mm.
Zgodnie z zapowiedziami, pierwsze technologiczne próby kucia tych masywnych korpusów mają się odbyć jeszcze w drugim kwartale tego roku. Jeśli zakończą się sukcesem, będzie to świetna wiadomość dla polskiego przemysłu zbrojeniowego.
Koniec z wąskimi gardłami
Warto spojrzeć na rynek uzbrojenia z nieco szerszej perspektywy. Zwiększenie dostaw amunicji to dziś absolutny priorytet, a główne skrzypce gra tu państwowa Polska Grupa Zbrojeniowa. To w jej skład wchodzą tacy giganci jak Nitro-Chem, MESKO, Dezamet czy Gamrat, które otrzymały od rządu potężne wsparcie finansowe na rozbudowę swoich fabryk. Mają one docelowo składać gotowe, zabójczo skuteczne pociski.
Problem polega na tym, że nawet najnowocześniejsza fabryka materiałów wybuchowych jest bezużyteczna, jeśli brakuje odpowiednich podzespołów. Do stworzenia pełnowartościowej amunicji potrzebny jest proch i ładunki, ale w pierwszej kolejności spełniające wyśrubowane normy metalowe skorupy.
I tutaj do gry wchodzi PGO, wypełniając krytyczną lukę w krajowym łańcuchu dostaw. Zgodnie z przyjętą strategią, produkowane w Gorlicach stalowe komponenty będą trafiać bezpośrednio do zakładów PGZ. Dzięki temu Polska buduje szczelny, niezależny od zagranicznych dostawców ekosystem produkcyjny, który w dzisiejszych, niespokojnych czasach jest na wagę złota.
Więcej na Spider's Web:
W ciągu ostatnich lat potrzeby w zakresie amunicji artyleryjskiej dramatycznie wzrosły – zarówno z powodu konfliktu w Ukrainie, jak i intensywnej modernizacji polskich Sił Zbrojnych. Brak odpowiednich zdolności produkcyjnych był jednym z największych wyzwań dla całego sektora obronnego. PGO S.A., poprzez konsekwentne inwestycje i rozwój technologiczny, staje się kluczowym ogniwem odbudowy krajowego potencjału - powiedział Andrzej Bulanowski, wiceprezes PGO S.A.
PGO S.A. to największa w Polsce grupa przemysłowa specjalizująca się w produkcji wysokiej jakości odlewów żeliwnych, staliwnych, aluminiowych oraz odkuwek, obsługująca kluczowe branże przemysłu m.in. kolejową, energetyczną, motoryzacyjną, rolniczą, morską czy maszynową, a także obronną. Firma opiera swoją działalność na pięciu wyspecjalizowanych zakładach, w tym m.in. Kuźni Glinik w Gorlicach, Odlewni Pioma w Piotrkowie Trybunalskim, Odlewni Żeliwa w Śremie, a także spółce Spinko i Spinko Moto w Lesznie.



















