REKLAMA

Koniec wyścigu. Więcej twoje oko nie zobaczy

Windows 11 dostał aktualizację. Ale ważniejsze jest to co z niej wynika: że zbliżamy się do granicy 1000 Hz - i nikt nie wie, co będzie dalej.

Monitory na skraju. Dalszy rozwój nie ma sensu?
REKLAMA

Microsoft wypuścił kolejną aktualizację Windowsa 11 - tę oznaczoną jako KB5079391. To zestaw poprawek i usprawnień, który w normalnych warunkach przeszedłby bez większego echa. Ot, kolejne łatki, kolejne poprawki AI Components, kolejne usprawnienia w Servicing Stacku. Nic, co wywołałoby burzę wśród entuzjastów sprzętu. W tym techniczna możliwość do obsłużenia wyświetlaczy o odświeżaniu 1000 Hz lub więcej.

I tu zaczyna się robić ciekawie. Ta aktualizacja jest dobrym pretekstem do dyskusji, która od miesięcy tli się w branży: czy zbliżamy się do absolutnej granicy tego, co ludzkie oko jest w stanie zobaczyć? I czy ta granica - według wielu ekspertów, w tym Blur Busters - faktycznie wynosi 1000 Hz?

REKLAMA

Czytaj też:

1000 Hz: koniec wyścigu

Od lat producenci monitorów prześcigają się w cyferkach. 60 Hz? Przestarzałe. 120 Hz? Standard. 240 Hz? Gamingowy sweet spot. 360 Hz? Dla esportowców. 480 Hz? Już jest. 540 Hz? Też. 1000 Hz? Prototypy istnieją.

Ale według Blur Busters - jednego z najbardziej szanowanych źródeł w temacie percepcji ruchu i technologii wyświetlania - 1000 Hz to punkt, w którym dalsze zwiększanie częstotliwości odświeżania przestaje mieć sens. Nie dlatego, że producenci nie potrafią zrobić szybszych paneli. Dlatego, że ludzkie oko nie jest w stanie dostrzec różnicy.

Nie potrzebujemy wyższego odświeżania. 1000 Hz to poziom, jaki pamiętamy z CRT

To nie jest marketingowy slogan. To wynik badań nad tzw. motion clarity, czyli klarownością ruchu. Przy 1000 Hz rozmycie ruchu spada do poziomu, który jest praktycznie nieodróżnialny od rzeczywistości. Innymi słowy: obraz poruszający się po ekranie wygląda tak, jakbyśmy patrzyli na realny obiekt.

W praktyce oznacza to, że przy 240 Hz różnica względem 60 Hz jest kolosalna,  przy 360 Hz różnica względem 240 Hz jest zauważalna, przy 480 Hz różnica względem 360 Hz jest subtelna, przy 1000 Hz różnica względem 480 Hz jest… marginalna. A powyżej 1000 Hz? Cóż, to trochę jak próba ulepszenia wody, żeby była bardziej mokra.

Czy 1000 Hz trafi do mainstreamu?

Tak, ale nieprędko. Najpierw zobaczymy to w VR i w monitorach esportowych. Dopiero później - jeśli w ogóle - w telewizorach i laptopach. Warto pamiętać, że 1000 Hz to nie tylko wyświetlacz. To także GPU zdolne generować 1000 klatek na sekundę, interfejsy przesyłowe o kosmicznej przepustowości kosmicznej i systemy operacyjne zoptymalizowane pod ekstremalnie niskie opóźnienia.

REKLAMA

Producenci monitorów będą więc mieli nas czym kusić jeszcze przez kilka lat. Ale monitor o szczytowej jasności 10 tys. nitów, z pełnym pokryciem gamutu barwnego, OLED-owym kontrastem i odświeżaniem 1000 Hz? Game over, dalszy rozwój nie ma racjonalnego sensu. A jesteśmy już tak blisko…

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-03-28T16:40:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T16:30:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T16:10:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T16:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T09:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T08:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-28T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T21:52:47+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T20:51:04+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T19:04:20+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T18:11:47+01:00
Aktualizacja: 2026-03-27T18:01:19+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA