PKP szykuje kolejowy szturm na Berlin. I bardzo dobrze

Mimo utrudnień na trasie do Berlina, resort infrastruktury planuje zwiększyć liczbę pociągów PKP Intercity i otworzyć zupełnie nowe relacje z Polski do Niemiec.

PKP szykuje kolejowy szturm na Berlin. I bardzo dobrze

Polski rząd szykuje kolejową ofensywę na zachód. Ministerstwo Infrastruktury zapowiada, że oferta pociągów PKP Intercity do Niemiec nie tylko się powiększy, ale też wyjdzie poza klasyczne relacje Warszawa-Berlin. Na mapie planów pojawiają się kolejne składy z Krakowa i Przemyśla, nowe połączenia z Gdańska i Olsztyna przez Poznań, a w perspektywie po 2030 r. także ambitna trasa Berlin-Szczecin-Trójmiasto-Olsztyn-Białystok. Jeśli te zapowiedzi dojadą do celu, dla pasażerów może to oznaczać zupełnie nowy rozkład sił na kolejowym kierunku zachodnim.

Na razie objazdy i autobusy, ale na horyzoncie wielka ofensywa

Paradoks polsko-niemieckiej kolei w 2026 r. jest brutalny: z jednej strony rośnie liczba pociągów do Berlina, z drugiej – po niemieckiej stronie granicy pasażerów wciąż czeka nerwowa przesiadka do autobusów zastępczych. Od Frankfurtu nad Odrą aż do stolicy Niemiec składy są regularnie zastępowane komunikacją autobusową, co wydłuża podróż i skutecznie psuje wizerunek szybkiego połączenia kolejowego z Polski do Berlina.

Ten rok będzie pod tym względem szczególnie ciężki – prace modernizacyjne i związane z nimi przerwy w ruchu kumulują się w kilku dłuższych okresach, w tym w czasie wakacji. Dla podróżnych oznacza to więcej planowania, więcej przesiadek i mniej przewidywalne czasy przejazdu.

Mimo tego tła Ministerstwo Infrastruktury zapewnia, że nie odpuszcza kierunku zachodniego. Wręcz przeciwnie – zapowiada dalsze wzmacnianie oferty PKP Intercity, tak aby w momencie zakończenia prac po obu stronach granicy na tory mogła wjechać już zupełnie inna, bardziej imponująca siatka połączeń.

Kraków i Przemyśl coraz mocniej połączone z Berlinem i Lipskiem

Już dziś połączenia do Berlina nie ograniczają się do klasycznej osi Warszawa-Berlin. Z Przemyśla i Krakowa kursują przez Wrocław i Zieloną Górę trzy dzienne pary pociągów do stolicy Niemiec, a także wagony jadące w nocy jako część składu Ursa. W nowym rozkładzie jazdy pojawiły się też dwie nowe relacje do Lipska.

Resort infrastruktury zapowiada jednak, że to dopiero początek. Trwają analizy nad zwiększeniem częstotliwości połączeń Przemyśl-Kraków-Wrocław-Berlin oraz Przemyśl-Kraków-Wrocław-Lipsk. Innymi słowy, małopolsko-podkarpacki korytarz w stronę Niemiec ma zostać wzmocniony dodatkowymi pociągami, które będą naturalnym uzupełnieniem obecnej oferty.

– Planowane jest dalsze rozszerzanie oferty połączeń z Polski do Niemiec. Trwają analizy nad zwiększeniem częstotliwości połączenia (Przemyśl) - Kraków - Wrocław - Berlin oraz (Przemyśl) - Kraków - Wrocław - Lipsk. Badana jest możliwość uruchomienia po 2030 r. linii komunikacyjnej Berlin – Szczecin - Gdynia - Olsztyn - Białystok – mówi rzeczniczka prasowa resortu.

Jeśli te plany zostaną zrealizowane, pasażerowie z południowo-wschodniej Polski zyskają więcej możliwości dojazdu do zachodnich Niemiec bez konieczności przesiadek w Warszawie czy Poznaniu. To ważna zmiana także w kontekście rosnącej roli Wrocławia jako węzła na osi wschód-zachód.

Berlin z północy już nie tylko Gedanią

Dziś północna Polska ma do dyspozycji jedną sztandarową relację z Trójmiasta do Berlina – pociąg Gedania. Ministerstwo Infrastruktury nie kryje, że chce wyjść poza taki minimalistyczny model. W planach jest rozwój oferty na linii Berlin-Poznań-Trójmiasto. Jak zauważa redakcja portalu Rynek Kolejowy, w praktyce może oznaczać albo drugą Gedanię, albo szereg nowych nazw w rozkładzie jazdy, które rozłożą ruch na cały dzień.

Równolegle analizowana jest relacja Berlin-Poznań-Olsztyn. Włączenie Warmii i Mazur do bezpośrednich połączeń z niemiecką stolicą byłoby ważnym sygnałem: kolej przestaje traktować region jako boczny zaułek sieci dalekobieżnej, a zaczyna wpisywać go w główne korytarze ruchu. Po drodze skorzysta na tym również Poznań, który i tak już dziś ma jedną z najlepszych ofert do Berlina – 8 dziennych i jedną nocną parę pociągów – a każde dodatkowe połączenie jeszcze wzmocni jego rolę jako bramy na Zachód.

Na razie resort zasłania się trwającymi uzgodnieniami międzynarodowymi i nie podaje konkretów co do liczby nowych składów ani terminów ich uruchomienia. Sama zapowiedź kierunków – Trójmiasto, Olsztyn, mocniejsze skomunikowanie przez Poznań – pokazuje jednak, jaką mapkę zdaje się rysować w głowie decydentów polska kolej: Berlin ma stać się naturalnym przedłużeniem najważniejszych krajowych korytarzy Północ-Południe i Wschód-Zachód.

Wielki projekt po 2030 r.: Berlin-Szczecin-Gdynia-Olsztyn-Białystok

Najbardziej ambitnie brzmi jednak projekt, którego realizację resort infrastruktury widzi dopiero po 2030 r. Chodzi o linię Berlin-Szczecin-Gdynia-Olsztyn-Białystok. Taki korytarz połączyłby stolicę Niemiec z Pomorzem, Warmią i Podlasiem jedną długą trasą, pozwalając przesiadać się między regionami bez konieczności zawracania przez centralną Polskę.

Warunki brzegowe są jednak jasne. Po pierwsze, muszą zakończyć się prace modernizacyjne na odcinku Szczecin-Berlin, i to po obu stronach granicy. Po drugie, po polskiej stronie kluczowe jest domknięcie robót na linii 202 między Trójmiastem a Słupskiem – chodzi o już realizowane i zakontraktowane inwestycje, które mają poprawić przepustowość i prędkość tego odcinka. Dopiero na tak przygotowanym torowisku można poważnie myśleć o dalekobieżnym korytarzu ciągnącym się aż do Białegostoku.

Jeśli jednak ten projekt wyjdzie poza fazę analiz, będzie jedną z ważniejszych zmian w układzie polsko-niemieckich połączeń kolejowych. Nie tylko wzmocni obecność polskich pociągów w Niemczech, ale też w praktyce zszyje północno-wschodnią Polskę z zachodnim sąsiadem w sposób, którego dziś na kolejowej mapie po prostu nie ma.

Przeczytaj także:

Marcin Kusz
Redaktor