REKLAMA

Właściciel Facebooka idzie po wasze twarze. Wykorzysta do tego niewidomych

Jeżeli słyszysz, że gigakorporacja technologiczna chce pomagać ludziom i że za chwile rozwiąże pewne problemy, to wiedz, że bujda, granda zwykła i tak naprawdę chodzi o nową walutę. To twoje dane, które zostaną użyte do celów, które do tej pory widzieliśmy tylko w Chinach.

okulary-meta-niewidomi-twarze
REKLAMA

Amerykańskie korporacje technologiczne nie cierpią Unii Europejskiej, bo ta nie pozwala im na bezrefleksyjne korzystanie z danych obywateli Wspólnoty i nakłada obowiązek stosowania się do przepisów prawa. Zderzenie z rzeczywistością jest tak duże, że sam Elon Musk porównywał Unię do IV Rzeszy. Zapytacie, co takiego Wspólnota mu zrobiła? Otóż kazała zapłacić karę za wprowadzanie użytkowników w błąd. Gdyby nie nasze regulacje, to świat wyglądałby dużo gorzej, bo nikt nie pilnowałby techbrosów do sięgnięcia po wszystko co mamy najcenniejsze. Dlatego jeden z największych postanowił użyć wytrychu.

Okulary Meta zrobią z ulicy bazę danych. Twoja twarz to tylko wpis
Fot: meta
REKLAMA

Zazwyczaj do przemycenia szkodliwych rozwiązań wykorzystuje się dobro dzieci. Wiecie, dajcie nam dostęp do szyfrowanych rozmów, bo przecież tam mogą kryć się treści nieodpowiednie dla dzieci, a uczciwi nie mają się co bać. Dajcie nam dostęp do danych, bo chcemy stworzyć modele algorytmów, które będą chroniły dzieci w sieci. Najnowszy pomysł Mety to rozpoznawanie twarzy przez inteligentne okulary, więc trzeba naprawdę wielu fikołków intelektualnych, żeby wpleść w to dzieci, więc gigant postanowił skorzystać na naszej trosce o innych ludzi. Macie zgodzić się na naruszenie prywatności, żeby niewidomi mogli was rozpoznać. Sprytne, odkrywcze, ale na swój sposób bezczelne.

Meta chce waszych twarzy. Niewidomi to wymówka

Meta tworzy w kooperacji z Ray Banem inteligentne okulary. Korzystałem z poprzedniej generacji i trochę nie widziałem ich sensu, ale to ma się zmienić. Druga generacja ma możliwość wyświetlania treści, ale to nadal nie sprawiło, żeby sprzedaż wystrzeliła. Jednak okazuje się, że firma nie dość, że wiąże z okularami duże nadzieje, to od kilku miesięcy zastanawia się, jak wprowadzić w życie funkcję, która prawdopodobnie narusza każde możliwe prawo do prywatności obowiązujące na terenie Unii Europejskiej. Wewnętrzne dokumenty określają ją jako Name Tag.

Jak działa? Patrzysz na człowieka, a okulary przeprowadzają identyfikację twarzy. Jak w jakiejś grze komputerowej, bylibyśmy oznaczeni. Niektórzy powiedzą, że to efekt niespełnionych marzeń Zuckerberga o MetaVersum, czyli wirtualnym świecie sprzed lat, który dla każdego racjonalnie myślącego człowieka był porażka, ale fanatycy rozwoju mówili, że już chwilę każdy będzie tam siedział. Nie zgadniecie kto miał rację.

Idźmy jednak dalej. Firma zastanawia się, jak i kiedy wprowadzić okulary na rynek. Dziennikarzom New York Times udało się dotrzeć do wewnętrznej dokumentacji Mety. Z niej dowiadujemy się, że firma widzi szansę w politycznym bałaganie, który należy jak najszybciej wykorzystać, bo obrońcy społeczeństwa obywatelskiego są zajęci poważniejszymi rzeczami. Jakimi? Donaldem Trumpem, ICE i innymi rzeczami w USA. To już czysty cynizm, ale to, co czytamy dalej jest jeszcze mocniejsze.

Otóż Meta zastanawiała się, jak najlepiej sprzedać funkcję naruszającą prywatność. I znalazła rozwiązanie. Otóż miała pomóc osobom niewidomym i słabowidzącym w rozpoznawaniu swoich znajomych, rodziny itd. Pierwsze plany miały mówić o tym, że funkcja Name Tag miała zostać zaprezentowana na konferencji z udziałem niewidomych, ale te plany zostały na razie porzucone, ale nie liczcie na to, że Meta tego nie wprowadzi. Zrobi to, a poda taki powód, że wszyscy przyklasną.

Dlaczego te okulary to zagrożenie? Znacie tylko jeden kraj, gdzie inwigilacja i rozpoznawanie twarzy jest rozwinięte tak mocno. To Chiny. Dla każdego Europejczyka taka ingerencja w prywatność jest niedopuszczalna. Wyobraźcie sobie sytuację, że jedziecie tramwajem z obcymi osobami i udaje się wam usłyszeć ich rozmowy. Nagle przestaną być anonimowi, będą konkretnymi ludźmi. A co jeżeli będą mówić o prywatnych sprawach? To jest coś, co wymyka się rozumowi.

Skąd Meta weźmie dane? Z Facebooka, więc nie będzie mieć danych wszystkich ludzi na ziemi, ale przecież to też się da obejść, wystarczy zachęcić innych do korzystania. Meta ma rzekomo tłumaczyć się, że okulary będą rozpoznawać tylko znajomych, ale to się kupy nie trzyma, w końcu raczej wiecie, jak wyglądają wasi znajomi. Inne raporty mówią, że będą rozpoznawać osoby z publicznymi profilami na Facebooku. To tym bardziej przerażające, bo chyba nie chcecie, żeby obcy ludzie mogli was rozpoznawać na ulicy, śledzić itd.

Dla korporacji nie liczy się dobro nikogo poza portfelem akcjonariuszy

Jest taka książka "Imperium bólu". Opowiada o rodzinie Sacklerów, właścicieli firmy Purdue Pharma, która wprowadziła na rynek Oxycontin, co skutkowało wywołaniem kryzysu opioidowego w USA, setkom tysięcy zgonów z przedawkowania, a może nawet i milionom, a do tego nie da się policzyć wszystkich uzależnionych od leku. Twórcy wiedzieli od początku, że igrają z ogniem, że ryzyko uzależnienia i przedawkowania jest ogromne, ale tak zmanipulowali wszelkie agencje federalne zatwierdzające lek przed wprowadzeniem na rynek, że Oxycontin został dopuszczony do sprzedaży. Też był przedstawiany jako pomoc w walce z bólem, pokazywany na konferencjach lekarzy itd.

Dlaczego o tym mówię? Bo tak wygląda rzeczywistość wielkich korporacji. Meta nie wprowadza na rynek okularów, bo troszczy się o niewidomych, tylko chce mieć więcej użytkowników, więcej danych do przetworzenia i więcej treści. Tu nie ma filozofii. Oczywiście jesteście uspokajani, że wszystko będzie dobrze, że to nic wielkiego, a wyrażenie zgody na filmowanie i rozpoznawanie twarzy to akt dobroci. W końcu są wśród nas niewidomi, słabowidzący czy osoby, które nie potrafią zapamiętać twarzy. Nie chcecie im pomóc? Jak możecie być tak nieczuli.

REKLAMA

Nie oszukujcie się, niewidomi są zbyt małą grupą, żeby robić okulary tylko dla nich. To będzie narzędzie, które raz na zawsze pogrzebie waszą prywatność. W takich chwilach dziękuję opatrzności, że udało mi się urodzić w Polsce, na terenie Unii Europejskiej. Wiem, że u nas te okulary nie przejdą, ale za to już słyszę ten wrzask osób kierowniczych w Mecie, którzy będą mówić o ograniczaniu wolności i nadmiernej ingerencji w rynek. Usłyszymy o przeregulowanej Unii Europejskiej, ale tym razem to zaleta.

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2026-02-17T06:31:56+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T20:11:37+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T19:57:45+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T18:33:26+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T18:08:50+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T17:48:45+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T17:17:15+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T14:59:51+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T13:39:42+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T08:48:28+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T07:41:35+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T07:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-16T06:00:00+01:00
Aktualizacja: 2026-02-15T16:30:00+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA