REKLAMA

Nadciąga kometa jaśniejsza od Księżyca. Mamy szansę na pokaz stulecia

Ten obiekt może być widać gołym okiem w samo południe. Kometa C/2026 A1 (MAPS) pędzi na spotkanie ze Słońcem i za niespełna dwa miesiące rozstrzygnie się jej los.

Ten obiekt może być widać gołym okiem w samo południe. Kometa C/2026 A1 (MAPS) pędzi na spotkanie ze Słońcem i za niespełna dwa miesiące rozstrzygnie się jej los.
REKLAMA

Astronomowie wstrzymali oddech, a miłośnicy nieba już zaznaczają daty w kalendarzach. Nowo odkryta kometa C/2026 A1 (MAPS) pędzi w stronę Słońca po ekstremalnej orbicie. Scenariusze są dwa: albo czeka nas najbardziej spektakularne zjawisko od dziesięcioleci, albo obiekt wyparuje na naszych oczach. Stawka jest wysoka, bo potencjalnie mówimy o jasności przewyższającej Księżyc w pełni.

REKLAMA

W świecie astronomii rzadko zdarza się, by obiekt odkryty przez amatorów wywołał tak potężne poruszenie w środowisku naukowym. A jednak. Zespół czterech pasjonatów, operujących zdalnie teleskopem w chilijskiej części pustyni Atacama, trafił na prawdziwą żyłę złota. 13 stycznia, a oficjalnie potwierdzona kilka dni później, na mapach nieba pojawiła się kometa C/2026 A1, ochrzczona skrótem MAPS.

Szybko okazało się, że nie jest to zwykła, szara bryła lodu. To obiekt należący do legendarnej grupy Kreutza, rodziny komet, które w przeszłości zapewniały ludzkości najjaśniejsze spektakle na niebie.

REKLAMA

Randka ze Słońcem: misja samobójcza czy narodziny legendy?

To, co czyni kometę MAPS tak ekscytującą, to jej trajektoria w stylu kamikadze. Obiekt porusza się po niezwykle wydłużonej orbicie i zmierza prosto w ognistą otchłań naszej gwiazdy.

Według wyliczeń, peryhelium, czyli moment największego zbliżenia do Słońca, nastąpi 4 kwietnia 2026 r. Wówczas kometa znajdzie się w odległości zaledwie około 120 tys. km od powierzchni Słońca (choć niektóre modele mówią o nieco bezpieczniejszym dystansie 800 tys. km). Dla porównania: głośna kometa międzygwiezdna 3I/Atlas mijała naszą gwiazdę w odległości aż 200 mln km. C/2026 A1 dosłownie muśnie atmosferę solarną.

REKLAMA

W tym krytycznym momencie kometa będzie pędzić z zawrotną prędkością przekraczającą 550 km/s. To niemal 2 mln km/h! Dla porównania wspomniana wcześniej słynna kometa 3I/Atlas leci z prędkością 60 km/s.

To jednak nie prędkość jest największym zagrożeniem, a temperatura. Zbliżenie na dystans 0,005 jednostki astronomicznej oznacza wystawienie lodowo-pyłowego jądra na działanie tysięcy stopni Celsjusza oraz potężnych sił pływowych.

REKLAMA

Ed Bloomer z Królewskiego Obserwatorium w Greenwich ostrzega wprost: intensywne promieniowanie i grawitacja mogą rozerwać kometę na strzępy, zanim w ogóle zdążymy ją podziwiać. Wiele komet z tej grupy, zwanych "muskającymi Słońce" (sungrazers), kończy swój żywot jako chmura wyparowanego gazu, nigdy nie wyłaniając się z drugiej strony gwiazdy.

Jeśli przetrwa, pobije rekordy jasności

Tu jednak zaczyna się najciekawsza część tej kosmicznej układanki. C/2026 A1 (MAPS) jest rekordzistką jeszcze przed dotarciem do celu. Żadna inna kometa z grupy Kreutza nie została odkryta tak daleko od Słońca i z tak dużym wyprzedzeniem czasowym (11,5 tygodnia przed peryhelium).

REKLAMA

To sugeruje, że jej jądro może być wystarczająco duże i zwarte, by przetrwać piekielny przelot. Jeśli struktura obiektu wytrzyma, gwałtowna sublimacja materiałów lotnych może wytworzyć gigantyczny, świecący warkocz pyłu i gazu.

Co to oznacza dla obserwatorów na Ziemi? Potencjalnie widok, o którym będziemy opowiadać wnukom. Zjawisko tzw. rozpraszania do przodu (forward scattering), polegające na odbijaniu światła słonecznego przez drobinki pyłu, może gwałtownie zwiększyć jasność komety tuż po jej przelocie obok Słońca.

REKLAMA

W optymistycznym scenariuszu C/2026 A1 mogłaby stać się widoczna na niebie nawet w środku dnia, rywalizując blaskiem z Księżycem w pełni. Byłoby to nawiązanie do Wielkiej Komety z 1965 r. (Ikeya-Seki), która również należała do tej samej rodziny i była widoczna gołym okiem w pełnym słońcu.

Więcej na Spider's Web:

Duchy starożytnego giganta

Historia komety MAPS jest fascynująca nie tylko ze względu na jej przyszłość, ale i przeszłość. Obiekt ten nie jest samotnym podróżnikiem, lecz fragmentem kolosalnej komety, która rozpadła się wieki temu.

REKLAMA

Grupa Kreutza to w rzeczywistości kosmiczne gruzowisko po gigantycznym obiekcie o średnicy ponad 100 km, który prawdopodobnie uległ zniszczeniu między III a IV wiekiem p.n.e. Od tamtego czasu jego szczątki, krążące po orbitach o okresie setek lat, regularnie powracają w okolice Ziemi, tworząc serię Wielkich Komet.

Analiza historyczna pokazuje, że mamy powody do optymizmu. W XI wieku dwa największe odłamki tego starożytnego giganta dały początek Wielkim Kometom z lat 1106 i 1138. W XIX wieku obserwowano Wielką Kometę z 1843 roku oraz niesamowitą C/1882 R1 w 1882 r., która była sto razy jaśniejsza od pełni Księżyca.

REKLAMA

Wszystkie one dzielą wspólne pochodzenie z nowo odkrytą C/2026 A1. Czy MAPS dołączy do tego elitarnego grona, czy podzieli los mniejszych fragmentów, które wyparowały bez śladu? Odpowiedź poznamy już na początku kwietnia, ale jedno jest pewne, warto patrzeć w niebo, bo taka szansa nie zdarza się często.

Obserwuj nas w Google Discover
Bogdan Stech
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA