Wolę klawiaturę od myszki. Już pokochałem nowość w Windowsie
Microsoft Store w końcu jest dostępny z wiersza poleceń. Deweloperzy dostają narzędzie, na które Windows czekał od lat. Deweloperem nie jestem - a i tak się cieszę, bo to wygodne.

Microsoft otworzył Microsoft Store na… Terminal. Nowe narzędzie Microsoft Store CLI to jedna z najciekawszych zmian w pakiecie aktualizacji dla twórców oprogramowania. I choć brzmi to jak funkcja niszowa to w praktyce dla niektórych może okazać się jedną z najmilej widzianych nowości w historii sklepu z aplikacjami dla Windowsa.
Wreszcie - po latach zazdrosnego spoglądania na świat Linuxa - użytkownicy Windowsa dostają natywne, oficjalne, wspierane przez Microsoft narzędzie do zarządzania aplikacjami z poziomu Terminala. Bez kombinowania, bez zewnętrznych menedżerów pakietów, bez hacków. Po prostu: store i jedziemy.
Czytaj też:
Dlaczego to jest tak duża sprawa?
W świecie systemów unixopodobnych - od Ubuntu, przez Fedora Linux, po macOS-a - zarządzanie oprogramowaniem z Terminala jest standardem. Instalacja aplikacji jednym poleceniem, szybkie aktualizacje, masowe wdrożenia, automatyzacja, skrypty, CI/CD… to codzienność.
Windows przez lata był tu outsiderem. Owszem, pojawił się winget, ale nie obejmował pełnego katalogu Microsoft Store. A to właśnie Store jest dziś głównym kanałem dystrybucji dla wielu aplikacji UWP, PWA i części Win32.
Nowe CLI sklepu wypełnia tę lukę.
Microsoft Store CLI - co potrafi?

Narzędzie pozwala na:
- wyszukiwanie aplikacji w katalogu Store z poziomu terminala,
- filtrowanie wyników po kategoriach, typach aplikacji, regionach i innych parametrach,
- instalowanie aplikacji jednym poleceniem,
- aktualizowanie wybranych programów bez otwierania GUI,
- zarządzanie aplikacjami na urządzeniach, na których Store jest aktywny.
To pełnoprawny interfejs do sklepu, który można wpiąć w skrypty, automatyzację, pipeline’y deweloperskie czy procesy wdrożeniowe w firmach. Microsoft potwierdza, że CLI działa na wszystkich urządzeniach z aktywnym Store, co oznacza, że narzędzie jest gotowe także dla środowisk korporacyjnych.





Terminal kontra GUI - dlaczego wielu użytkowników wybiera klawiaturę?
Dla części osób terminal to narzędzie archaiczne. Dla mnie - najszybszy sposób pracy, jaki wymyślono. Terminal wygrywa szybkością. W tym konkretnym przypadku wpisanie store install <nazwa> trwa krócej niż klikanie przez kilka ekranów. Instalacje i aktualizacje można wykonywać hurtowo, w tle, bez interakcji. To realna oszczędność czasu i energii. A skoro u mnie, to tym bardziej w środowiskach deweloperskich, administracyjnych i testerskich.
W ekosystemach Linuxa menedżery pakietów są fundamentem pracy. apt, dnf, pacman, zypper - każdy z nich jest szybki, przewidywalny i potężny. Windows przez lata próbował dogonić ten model, ale dopiero teraz robi to w sposób kompletny.
Nowości dla deweloperów nie kończą się na CLI
Lepsze analityki w Partner Center:
- nowy Health Report z filtrowaniem po wersjach, architekturach i buildach,
- Anomaly Alerts wykrywające nietypowe wzrosty crashy i zawieszeń,
- Summary Dashboard z kluczowymi wskaźnikami w jednym miejscu,
- rozbudowany Usage Dashboard z danymi o aktywnych urządzeniach, sesjach i czasie zaangażowania.
Ulepszony Web Installer:
- automatyczne uruchamianie aplikacji po instalacji (Win32),
- lepsza obsługa urządzeń zarządzanych korporacyjnie,
- prostsze wdrażanie dzięki odświeżonemu kodowi badge’a Store.
Windows od lat próbuje być systemem zarówno dla zwykłych użytkowników, jak i profesjonalistów. GUI jest świetne dla tych pierwszych. Terminal - dla drugich. Store CLI nie sprawi, że Windows stanie się nagle Linuxem. Ale sprawi, że praca na Windowsie będzie bardziej elastyczna, przewidywalna i - co najważniejsze - szybsza.







































