Jesteście jak sroki. Nie chodzi o parametry aparatu, byle kolor modny
Właśnie dowiedziałem się, że rzeczywistość znów rozjechała się z oczekiwaniami. Okazuje się, że producenci niepotrzebnie silą się na innowacje i usprawnienia. Wy nie chcecie mieć dobrych smartfonów, wy potrzebujecie nowych kolorów.

Co roku przy premierze kolejnego iPhone'a czy kolejnego Samsunga czytam oburzone głosy, że znów się nic nie zmieniło, że producenci stoją w miejscu. Ba!, sam nawet popełniłem takie wpisy, bo trochę mnie to oburza, że największą innowacją jest zwiększenie prędkości ładowania czy dodanie kilku megapikseli do aparatu ultraszerokokątnego, którego i tak nikt nie używa. Jedni powiedzą, że to efekt dojścia do ściany, bo co nowego można wymyślić? Inni mówią, że to efekt rozleniwienia producentów i braku realnej konkurencji, bo dopiero za jej sprawą dokonuje się jakikolwiek postęp.
Jednak słupki sprzedaży z roku na rok rosną, ale do tej pory myślałem, że po prostu społeczeństwo się bogaci, trzeba wymieniać stare telefony na nowsze, bo są ku temu przesłanki technologiczne. Okazuje się, że jestem w ogromnym błędzie, bo klienci zachowują się jak stereotypowe kobiety, które na pytanie jaki chcą mieć samochód, jaką moc i jakiej marki odpowiadają: czerwony. Tylko wy chcecie nowego koloru. Orange is the new black, jak głosił tytuł pewnego serialu.
iPhone sprzedaje się jak szalony. Powód? Nowy kolor
iPhone 17 Pro (i Pro Mwystępuje w trzech kolorach, ale największe wrażenie robi pomarańczowy. Sam ironizowałem, że to hołd Apple dla pomarańczowego prezydenta USA, ale doskonale wiem, że gdybym sam kupował taki smartfon, to bez wahania wybrałbym pomarańczowy kolor. Jest świeży, wyróżnia się i przyciąga wzrok. Powiem wam, że oglądając ceremonię otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich ze zdumieniem zobaczyłem, że gros sportowców używało właśnie takich smartfonów. Doskonale wybijały się z tłumu. Okazuje się, że to nie jest przypadek.

Według najnowszego raportu Financial Times w Chinach odnotowano aż 38 proc. wzrost przychodów ze sprzedaży w pierwszym kwartale roku obrotowego. To bezprecedensowe wydarzenie, bo Apple przez jakiś czas traciło klientów na rynku chińskim. Według raportu za sukcesem stoi fenomenalna sprzedaż modeli z linii Pro rok do roku. I to nie tylko dlatego, że to nowy kolor, ale okazuje się, że pomarańczowy po mandaryńsku wymawia się podobnie jak słowo sukces, co ma niebagatelne znaczenie w życiu dosyć przesądnych Chińczyków. Tamtejsze social media są zalane filmami i zdjęciami pomarańczowych iPhone'ów, co tylko nakręca kolejnych kupujących. Nie liczą się usprawnienia, najważniejszy jest kolor. Dlatego Apple znajduje naśladowców.

iPhone nie wymyślił pomarańczowego!
Tak kilka tygodni temu przecieki o pomarańczowym Samsungu Galaxy S26 Ultra skomentował jeden z przedstawicieli firmy. Coś w tym jest, ale Apple sprawił, że kolor, który normalnie razi oczy, stał się seksowny i pożądany. Wszyscy będą mieć taki kolor w gamie. O Samsungu już wspominałem, a przecież jest jeszcze Honor Air, który wygląda jakby właśnie wypadł z błogosławionej ręki Tima Cooka. Redmi pokazało już smartfon w kolorze Sunshine Orange, Xiaomi wypuszcza pomarańczowego powerbanka, a inni chińscy producenci już wymyślają nazwy swoich pomarańczowych smartfonów. Nikt nie mówi o ulepszonych aparatach, bateriach czy wyświetlaczach. Nikogo poza garstkę geeków to nie interesuje. Smartfon ma być pomarańczowy, inaczej nie jest fajny.

I wiecie co? Nawet się nie oburzam, bo kocham kolory i liczę na to, że w tym roku Apple użyje jakiegoś wspaniałego niebieskiego czy czerwonego. Potrzebujemy tego w naszej szarej rzeczywistości. Dzięki Tim, zrobiłeś dobrą robotę, ale weź w końcu daj mi działającego po polsku asystenta głosowego.







































