Google drwi z ChataGPT. "Ciekawe, że tak wcześnie"
Demis Hassabis - szef Google DeepMind, laureat Nagrody Nobla i jeden z najważniejszych architektów współczesnej sztucznej inteligencji - przyjechał do Davos z jasnym komunikatem.

W rozmowach kuluarowych i oficjalnych wystąpieniach Hassabis powtarzał jedno zdanie, które w Dolinie Krzemowej wybrzmiało jak ostrzeżenie: Google nie planuje wprowadzać reklam do Gemini. I mówi to dokładnie w momencie, gdy OpenAI zaczyna testować reklamy w ChatGPT.
Hassabis, zapytany o ruch konkurenta, skomentował to z charakterystyczną dla siebie elegancją: Ciekawe, że zdecydowali się na to tak wcześnie. Być może czują, że potrzebują więcej przychodów. Każde słowo liderów AI jest analizowane jak depesza dyplomatyczna, więc i to zdanie było czymś więcej niż drobną uszczypliwością. To była diagnoza - i zapowiedź.
Czytaj też:
Reklamy w ChatGPT: konieczność, która wygląda jak desperacja
OpenAI ogłosiło, że w darmowej wersji ChatGPT oraz w płatnym planie Plus pojawią się sponsorowane odpowiedzi. Technicznie to proste: model generuje odpowiedź, a w jej strukturę wplecione są treści reklamowe. Psychologicznie - to mina.
Użytkownik przychodzi do asystenta AI po pomoc, nie po marketing. Widząc reklamę w odpowiedzi, zaczyna kwestionować bezstronność narzędzia. A jeśli asystent ma pomagać w decyzjach dotyczących zdrowia, finansów, kariery czy edukacji, to zaufanie jest walutą absolutnie kluczową.
OpenAI nie robi tego z kaprysu. Trening modeli frontierowych kosztuje setki milionów dolarów rocznie. Infrastruktura obliczeniowa - miliardy. Subskrypcje Plus nie pokryją tego rachunku. Reklamy są więc dla OpenAI tym, czym dla startupu jest szybka runda finansowania: niezbędnym zastrzykiem gotówki, który jednak może mieć długoterminowe konsekwencje.
Google gra inaczej. I gra na czas
Google nie musi wprowadzać reklam do Gemini. Nie dlatego, że nie chce - dlatego, że nie musi. Firma zarabia ponad 200 mld dol. rocznie na reklamach w wyszukiwarce i YouTube. Gemini może być czysty, bo jego istnienie finansuje gigantyczna maszyna reklamowa działająca gdzie indziej.
Co więcej, Google już dziś monetyzuje AI tam, gdzie użytkownik się tego spodziewa. AI Overviews - generowane przez AI podsumowania wyników wyszukiwania - to nowa, potężna przestrzeń reklamowa. W tych odpowiedziach pojawiają się Direct Offers, czyli płatne linki wplecione w treść rekomendacji. Użytkownik szuka najlepszych butów do biegania, a AI podsuwa mu listę, w której część pozycji to reklamy.
Różnica polega na kontekście. W wyszukiwarce reklamy są normą. W asystencie osobistym - są zdradą.
Google doskonale to rozumie. I wykorzystuje.
Zaufanie jako fundament
Jeśli użytkownik zacznie podejrzewać, że jego asystent AI ma ukryte motywacje, że promuje produkty, że manipuluje odpowiedziami - natychmiast zacznie szukać alternatywy. Reklama w asystencie to nie tylko irytacja. To naruszenie kontraktu psychologicznego między człowiekiem a maszyną.
Google wie, że w tej grze nie wygrywa się szybkością. Wygrywa się wiarygodnością.
OpenAI miało przewagę pierwszego ruchu. ChatGPT zdominował wyobraźnię publiczną. DALL·E wyznaczył standardy generowania obrazów. Voice Mode pokazał, jak może wyglądać naturalna rozmowa z AI.
Ale przewaga pierwszego ruchu nie jest przewagą trwałą.
OpenAI mogło zbudować partnerstwa z Apple’em, Amazonem, Samsungiem, a nawet z większą częścią Microsoftu. Mogło stać się fundamentem całego ekosystemu urządzeń i usług. Zamiast tego wybrało drogę startupu: szybkie przychody, szybkie iteracje, szybkie decyzje.
Reklamy w ChatGPT są tego symbolem. To ruch taktyczny, nie strategiczny. A Google gra w strategię.
Czy Google naprawdę nigdy nie wprowadzi reklam do Gemini?
Hassabis powiedział: nie mamy żadnych planów. Nie powiedział: nigdy.
W branży technologicznej to różnica fundamentalna.
Z przecieków z końca ubiegłego roku wynika, że Google rozmawiało z partnerami reklamowymi o potencjalnym wdrożeniu reklam w Gemini w roku bieżącym. Ale jeśli to nastąpi, to będzie to wdrożenie przemyślane, oparte na danych z miliardów interakcji, zaprojektowane tak, by nie naruszyć zaufania użytkowników.
Google nie musi się spieszyć. Może obserwować, jak użytkownicy reagują na reklamy w ChatGPT. Może analizować błędy konkurenta. Może czekać na moment, w którym rynek będzie gotowy.
To jest przewaga firmy, która nie walczy o przetrwanie, tylko o dominację.







































