Apple nie zrobił smart ekranu, więc zrobiłem go sam. Kosztował 80 zł
Magiczny ekranik, z którego można sterować całym domem, który automatycznie pokaże to, co akurat chcemy zobaczyć? Tak. Rachunek? 80 zł.

I kilka dobrych godzin roboty.
A potem jeszcze kilka dobrych godzin na poprawki.
Jaki był plan?
Plan był taki, że stwierdziłem, że w moim domu przydałbym się jeden - albo potencjalnie więcej - ekran do sterowania wybranymi funkcjami smart sprzętów. Tak, większość rzeczy dzieje się całkowicie automatycznie, ale w niektórych przypadkach trzeba było jednak sięgać po smartfona, co trochę psuje przyjemność z użytkowania takiego systemu.
Rozwiązania? Tak, na rynku są gotowce. Swoje ekrany do sterowania robi Eufy, Aqara i dziesiątki innych producentów. Od dłuższego czasu pojawiają się też plotki, że podobny ekran zrobi Apple, choć póki co nic z tego jakoś nie chce wyjść.
Problem? Ekranu od Apple'a nie ma, pozostałe ekrany są raczej nieprzyzwoicie drogie. Niekoniecznie też pozwalałyby mi na aż tak dowolną integrację z Home Assistantem, jakiej bym sobie życzył.
Padło więc na opcję pt. "kup i zrób"

Czyli mały chiński ekranik z wbudowanym ESP32, kryjący się pod poetycko brzmiącą nazwą Guition ESP32-S3-4848S040. Koszt? W zależności od tego, jak trafimy na azjatyckim internetowym bazarze - od ok. 65 do 100 zł.
Teoretycznie takie ekraniki były projektowane z myślą o tym, żeby montować je zamiast przełączników ściennych, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zasilić je przez USB (jak ja zrobiłem na czas szukania ładniejszej opcji) albo "z kabelka".
Koszt na start jest więc raczej niewielki - zabawa w "poświęcanie środków" zaczyna się dopiero potem.
Dobra, ale to umie?

Żeby przy tym nie przekładać efektów zabawy na sam koniec, szybki opis tego, co udało mi się zrobić w jedno popołudnie (i potem kilka doskoków na poprawki):
- ekran główny ze skrótami to czterech najważniejszych ekranów, paskiem nawigacyjnym i godziną. Ekran podświetla się automatycznie w momencie, kiedy wchodzi się do kuchni (bo tam trafił ekran);
- widoczny na obrazku powyżej ekran zapasów. Dane pobierane są przez Home Assistanta z Grocy i są aktualizowane na żywo. Dwie miłe rzeczy - jeśli klikniemy w którąś z pozycji, możemy dodać zapasy albo je uszczuplić. Oraz - jeśli otworzę szafkę, w której jest większość tych produktów, ekran zapasów aktywuje się samodzielnie;
- ekran sterowania odkurzaczami - opcje uruchomienia, zatrzymania i powrotu do bazy dwóch odkurzaczy. Do tego podgląd najważniejszych parametrów;
- ekran sterowania światłami i zamykania zamka
- odtwarzacz muzyczny, wyświetlający informacje o utworze, okładkę albumu i przyciski do sterowania. Również włącza się automatycznie po włączeniu odtwarzania na kuchennym zestawie audio z poziomu telefonu;
- bonusowo: jeśli kamera przed drzwiami wykryje kogoś, wyśle "zdjęcie" na ten ekran. Ekran automatycznie przełączy się na to zdjęcie i włączy podświetlenie na maksymalny poziom.
Jak na niewielki ekran za niewielkie pieniądze - całkiem sporo. Zagwozdka jest tylko jedna.
To wszystko musisz zrobić absolutnie sam.
Do realizacji mojego niecnego zimowego planu wybrałem raczej domyślną opcję, czyli OpenHASP (którego trzeba było wgrać na urządzenie). To oznacza, że właściwie każdy element interfejsu trzeba zaprojektować i ulokować samodzielnie, wymyślając wcześniej, czego w ogóle chcemy. Nie ma tu za bardzo dróg na skróty, pomijając może gotowe przykłady użytkowników, na których można bazować i które można całymi garściami podbierać. Zdecydowanie nie jest to jednak efektowne i wygodne "przeciągnij i upuść".

Moim prostym rozwiązaniem tego problemu było zlecenie całej żmudnej roboty... sztucznej inteligencji. Tak bardzo nie miałem pomysłu - mając przed sobą czystą kartę - jak to powinno wyglądać, że po prostu zawarłem w prompcie wszystko to, co miałoby na ekranach, jak to powinno działać, a potem po prostu skopiowałem to do swojego urządzenia przez WiFi.
Efekt? Jak to bywa w przypadku produktów od AI - mocno mieszany. Początkowe wizualizacje nijak nie zgadzały się z tym, co obiecywały makiety gotowego produktu, większość rzeczy albo nie działała, albo działała źle.
Mając już jednak jakiś szkielet dość prostego "kodu", po prostu siadłem na chwilę do krótkawej dokumentacji, nauczyłem się, o co tu właściwie chodzi, po czym już "z ręki" poprawiłem większość błędów. Ostatecznie uzyskałem niemal dokładnie to, co chciałem - i to do tego stopnia, że raczej nie planuję przy samym tym ekraniku dziubać dłużej. Raczej po prostu sięgnę po kolejny, może nawet większy.
No dobra, ale jak to "projektowanie" działa? I jak to gada z czymkolwiek?
Odpowiedź druga brzmi - przez MQTT. Co jest o tyle dobrą wiadomością, że jeśli macie już brokera MQTT, to nie potrzebujecie nic więcej. U mnie, z racji korzystania z Home Assistanta, taki broker oczywiście był i ekranik z centrum mojego smart domu wymienia informacje w dwie strony bez najmniejszych problemów.
Jeśli natomiast chodzi o "oprogramowanie" tego ekranu ręcznie, to jest to proces... raczej żmudny. Samodzielnie musimy zdefiniować wszystkie obiekty, ich wymiary, lokalizację oraz parametry, a potem do każdego z tych obiektów musimy przypisać w konfiguracji HA określoną funkcję.

Czyli np. najpierw "piszemy" sobie obiekt o ID 20 na stronie 3, a potem musimy się do niego w osobnej konfiguracji odwołać i wskazać HA, że tam mają trafić np. informacje o stanie zapasów mąki. Albo w drugą stronę - że kliknięcie obiektu ID10 na stronie 6 ma wysłać komendę uruchamiania odkurzacza.
Tak, zdecydowanie jest z tym trochę ręcznej roboty.
Oczywiście nie wykorzystałem wszystkich możliwości takiego połączenia.
Na dobrą sprawę na tym ekranie mógłbym skonfigurować wyświetlanie dowolnych informacji z HA i obsługę dowolnych urządzeń z tego systemu. Biorąc jednak pod uwagę, że miał to być po prostu mały ekranik do kuchni - nie chciałem przesadzać.
Przesada pewnie przyjdzie przy kolejnych projektach, bo zabawa - szczególnie w zimowych miesiącach - jest tutaj świetna.
A jak się to w ogóle prezentuje sprzętowo?
"Generyczny chiński ekranik" to chyba najlepsze możliwe określenie. Ani nie powala rozmiarem (4" przekątnej), ani rozdzielczości (480x480 pikseli), ani reakcją na dotyk. Kąty widzenia też są raczej średniawe.
Z drugiej strony - wszystko po prostu działa i nie zamierzam na tym oglądać filmów, więc niespecjalnie mi to przeszkadza.
I jeszcze z innej strony - tak, pewnie w końcu Apple pokaże swój smart domowy ekran, który będzie piękny, szybki i dużo łatwiejszy w obłudze. Ale raczej nie będzie potrafił tego, co... zrobiłem sobie sam.







































