REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Ekologia
  3. Nauka

Celebryci są tak bezczelni, że trzeba im betonować dołki na polu golfowym

Dotychczas antyekologiczne działania celebrytów związane były z lotami prywatnymi odrzutowcami, mimo że odległości do pokonania były niewielkie. Teraz okazuje się, że w okresie suszy gwiazdy zużywają na potęgę wody. Na eko-hipokryzję gwiazdek zaczyna zwracać się też uwagę w Polsce.

ekologia
REKLAMA

Elon Musk znowu śmieje się wszystkim w twarz. Ostatnio w powietrzu spędził 9 minut. Nie on pierwszy i nie ostatni, bo celebryci traktują swoje prywatne odrzutowce jak zabawki, którymi można poruszać się z jednego placu zabaw na drugi. A że przy okazji emitują mnóstwo zanieczyszczeń? Bywa.

REKLAMA

Teraz okazuje się, że celebryci w nosie mają również oszczędzanie wody

I to tam, gdzie brakuje jej od dawna. W niektórych częściach Kalifornii wprowadzone zostały ograniczenia związane z jej zużyciem. Od grudnia 2001 gospodarstwa dostają powiadomienia, jeżeli czterokrotnie przekroczą zakładane normy o 150 proc.

Tymczasem dwie nieruchomości powiązane z Kim Kardashian przelały niedawno swój "wodny budżet" o ponad 870 tys. litrów. Limity nie obchodziły również koszykarza Dwyane'a Wade'a, który przekroczył normy o 1400 proc.

Nie zmieściła się również posiadłość Sylvestra Stallone'a. Przedstawiciele aktora tłumaczyli, że podlania wymagało 500 drzew, które bez wody nie przetrwałyby suszy. Możemy się domyślać, że podobne problemy mieli inni mieszkańcy, choć pewnie nie na tę skalę, którzy jakoś dostosowali się do obowiązujących przepisów.

Celebryci, jak pisze Business Insider, obiecują poprawę i chcą dogadać się z miastem, by wypracować rozwiązanie z tej trudnej sytuacji. Trudno jest im zacisnąć pasa. Co się dziwić: przez lata żyli, nie przejmując się niczym, aż w końcu natura upomina się o swoje.

Nawet jeżeli spróbuję uwierzyć w dobre intencje gwiazd – "och, nie wiedzieliśmy, gapy z nas, na pewno się poprawimy" – to jednak znowu dostajemy dowód na to, że niektórzy uważają, że mogą więcej. Bo mogą. Skoro gwiazdy latają i trują planetę, to dlaczego pan aktor czy sportowiec miałby nie nawodnić swojego wielkiego trawnika? On ma potrzeby i wymagające rośliny, nie to, co przeciętny mieszkaniec i jego śmieszny ogródek.

Tak jest na całym globie i dotyczy wielu środowisk, niekoniecznie tych najbogatszych. We Francji pola golfowe zwolnione były z zakazu oszczędzania wody, więc ogromne połacie równiutko przyciętej trawy były nawadniane. W sytuacji, kiedy przeciętny Francuz mógł zostać ukarany mandatem, jeżeli u niego trawa była zielona, co oznaczało, że wbrew zakazom podlewał przydomowy trawnik.

Niech Loara wygląda tak, ważne, byle piłka mogła wpadać do dziury:

Raczej nie ma co udawać, że golf to sport dla dzieciaków z biednych osiedli. Dobrze wiemy, nawet jeżeli to nieco krzywdzący stereotyp, że mówimy o dyscyplinie wyższych sfer. Kiedy inni mają poświęcić swój ogród, bogatsi dalej mają mieć prawo do swojego hobby.

Tak nie będzie – powiedzieli aktywiści, którzy zabetonowali dołki:

Ten chuligański ruch pokazał zwykłą niesprawiedliwość i nierówność. Niby wiemy, że tak wygląda świat, ale tutaj wręcz nikt nie chciał tuszować swoich zamiarów.

To obrzydliwe. Niemcy będą myć ręce w zimnej wodzie i chodzić po nieogrzanych korytarzach, także we Francji sprzedawcy będą musieli pilnować, czy klient zamknął drzwi, a w tym czasie panowie menadżerowie będą chodzić po zielonym polu.

Podobną nierówność zaczynamy zauważać też w Polsce

W Uniejowie odbył się niedawno "Earth Festival 2022". Idea była szczytna. Jak możemy przeczytać na stronie:

Earth Festival Uniejów 2022 będzie kolejną okazją do naładowania akumulatorów pozytywną energią, do wzajemnej inspiracji w budowaniu odpowiedzialności za siebie i innych, tak niezbędnej wobec postępującej degradacji jakości życia na Ziemi i relacji między nami. Degradacja nie spowalnia, więc i tym razem pokażemy, że nawet najmniejsze działania, by powstrzymać negatywne zmiany, mają sens.

O ile złośliwe komentarze w stylu "ciekawe, ile energii pochłonęło zbudowanie sceny, na której wystąpiły gwiazdy" uważam za przesadę – dbanie o planetę niekoniecznie musi oznaczać życie ascety – o tyle zgadzam się, że nieco śmiesznie to wygląda, gdy gwiazdy jednego dnia prezentują się w różnych kreacjach.

Tutaj szczytne hasła, a w praktyce kontynuowanie szkodliwego trendu, jakim jest skoncentrowana na nowych kolekcjach moda. Może nie są to aż tak rażące występki, jak latanie prywatnym odrzutowcem czy marnowanie wody, ale jednak coś tu się nie zgadza. Trudno uwierzyć artystce, która promuje zieloną energię w chwili, gdy napędza się konsumpcjonizm. Bo jak inaczej nazwać występy w różnych kreacjach.

REKLAMA

Niestety często przykład idzie z góry. Bez stosownych regulacji - a w przypadku lotów czy oszczędzania wody łatwo je wprowadzić - nie zmusi się niektórych do działania. Nie ma co liczyć na przebudzenie i odmianę z własnej woli.

zdjęcie główne: Denis Makarenko/shutterstock

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA